Premier League: Zabójcza skuteczność i wola walki dały West Hamowi zwycięstwo w derbach

Evening Standard

Momentami Tottenham miał w tym spotkaniu niemal miażdżącą przewagę. Waleczność West Hamu i dwa strzelone po szybkich akcjach gole pozwoliły im pokonać rywala zza miedzy. 

Młoty ekspresowo rozpoczęły strzelanie. Już w 5. minucie dośrodkowanie Bowena na raty bo na raty, ale na gola zamienił Michail Antonio. Przy pierwszym strzale poradził sobie jeszcze bramkarz gości, ale piłka wróciła do angielskiego napastnika i za drugim razem wpakował już piłkę do siatki. Niedługo później Antonio mógł mieć już dublet, podanie w polu karnym od Lingarda było jednak niedokładne. W kolejnej fazie spotkania West Ham mocno oddał inicjatywę. Piłkę przejęli podopieczni Jose Mourinho, lecz w pierwszych 45 minutach nie potrafili przekuć tego w konkretne sytuacje. Młoty dobrze się broniły i pierwsza połowa zakończyła się ich jednobramkowym prowadzeniem. 

Kolejny gol Lingarda

Na drugą część spotkania szkoleniowiec Spurs wpuścił Garetha Bale’a. Walijczyk choć wciąż daleki od niegdysiejszej formy, dał swojej drużynie mnóstwo ożywienia. Zanim jednak to, to podopieczni Moyesa podwyższyli swoje prowadzenie. W pole karne po odegraniu od Fornalsa odważnie wpadł Jesse Lingard. Minął wszystkich obrońców i mocnym acz mierzonym, kręconym strzałem wpakował piłkę tuż przy słupku bramki strzeżonej przez Llorisa. Francuski bramkarz nie miał praktycznie szans na interwencję, a kibice West Hamu chyba już zaczynają żałować, że piłkarz Manchesteru United jest do nich wypożyczony bez opcji wykupu. Po drugim golu Młoty praktycznie przestały istnieć w ofensywie. Pełne skupienie przeszło na obronę dobrego wyniku i nie dopuszczanie rywali pod bramkę Łukasza Fabiańskiego. Polak rozegrał zresztą kolejne znakomite zawody. Niejednokrotnie wybronił swój zespół od utraty gola, a zagrożeń nie brakowało.

Wspomniany wcześniej Bale dał naprawdę dużo Spurs. Akcję wyglądały konkretniej i był rozgrywane znacznie szybciej. Sam Walijczyk był zresztą bardzo bliski gola po strzale z powietrza z dystansu. Od utraty bramki gospodarzy uchroniła jednak poprzeczka. Nic nie uchroniło ich jednakowoż przed stratą gola na około pół godziny przed końcem meczu. Rzut rożny bity przez Garetha Bale’a na gola zamienił Lucas Moura. Gol kontaktowy okazał się jednak ostatnim w tym meczu i mimo wielu prób Tottenham nie zdołał wyrównać. Niezwykle blisko był Son, ale po jego podcince i rykoszecie od Coufala piłka odbiła się tylko od słupka. West Ham więc mimo ogromnej przewagi sytuacji rywali wygrywa derby i wskakuje na 4. miejsce. Symbolem walki w defensywie Młotów niech będzie Tomas Soucek, który rozegrał całe spotkanie mimo rozcięcia łuku brwiowego we wczesnej jego fazie. 

West Ham 2 : 1 Tottenham 

5′ Antonio, 47′ Lingard – 64′ Moura

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *