Premier League – podsumowanie 34. kolejki

independent.ie

Premier League wkracza na ostatnią prostą sezonu 2018/19. Rozegrana w ostatnich dniach 34. kolejka nie przyniosła nam żadnych nowych rozstrzygnięć. Wręcz przeciwnie – wyścig o czołowe lokaty na koniec sezonu nabrał jeszcze mocniejszego tempa. Zapraszamy na najświeższy przegląd wydarzeń z angielskich boisk.

W ostatnich tygodniach zwykle zaczynaliśmy nasze podsumowanie od zmiany na fotelu lidera. Tym razem do takowej nie doszło. Najważniejszym wydarzeniem minionej kolejki było niedzielne starcie pomiędzy Liverpoolem a Chelsea. Oba zespoły wciąż mają o co grać – Liverpool rzecz jasna o mistrzowski tytuł, z kolei Chelsea – o miejsce w czołowej czwórce na koniec sezonu. Spotkaniu towarzyszyła podniosła atmosfera ze względu na trzydziestą rocznicę słynnej tragedii na Hillsborough, która przypadała nazajutrz po meczu. Zawody poprzedziła minuta ciszy, a kibice na Anfield stworzyli wspaniałą oprawę, upamiętniającą 96 ofiar tragicznych wydarzeń sprzed trzech dekad. Do uzupełnienia wyjątkowej atmosfery brakowało jedynie zwycięstwa gospodarzy. Fani The Reds obawiali się przed tym meczem o powtórkę sprzed pięciu lat. Wtedy to, ich zespół na finiszu rozgrywek przegrał walkę o tytuł z Manchesterem City, a kluczowym momentem dla losów tamtej rywalizacji było właśnie przegrane 0:2 starcie z Chelsea, pamiętane głównie za sprawą słynnego poślizgnięcia Stevena Gerrarda. W niedzielę kibice na Anfield nie przeżyli jednak deja vu. Tym razem to ich ulubieńcy zwyciężyli 2:0. Oba ciosy wyprowadzili w krótkim odstępie czasu niedługo po przerwie, a ozdobą meczu była ta druga bramka – autorstwa Mohameda Salaha. Liverpool był drużyną zdecydowanie lepszą i górował w niemal każdej statystyce. Zwycięstwo pozwoliło zachować podopiecznym Jürgena Kloppa prowadzenie w tabeli, choć wciąż czują oni za plecami oddech Manchesteru City. Obrońcy mistrzowskiego tytułu również odnieśli dwubramkowe zwycięstwo, pokonując na wyjeździe Crystal Palace 3:1. W szeregach wciąż aktualnych mistrzów Anglii błysnął zwłaszcza Raheem Sterling, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Podopieczni Pepa Guardioli tracą do Liverpoolu dwa punkty, ale należy pamiętać, że rozegrali dotąd o jedno spotkanie mniej.

Porażka na Anfield może okazać się wyjątkowo bolesna dla Chelsea. Zwycięstwa odnieśli bowiem bezpośredni rywale The Blues w batalii o czołową czwórkę. Tottenham, pomimo nieobecności kontuzjowanych Dele Alliego i Harry’ego Kane’a, rozbił Huddersfield 4:0. Pod nieobecność gwiazd Kogutów, w rolę lidera ekipy Mauricio Pochettino wcielił się Lucas Moura, który zapisał na swoim koncie hat-tricka. Tak efektownej wygranej nie odniósł inny zespół z północnego Londynu. Arsenal pokonał Watford zaledwie 1:0, ale ich triumf nie był zagrożony. Kanonierzy prowadzili bowiem już od 10. minuty, a ich sytuacja stała się jeszcze łatwiejsza ledwie chwilę później, kiedy to z boiska wyleciał Troy Deeney. Zwycięstwo nie przyszło natomiast łatwo Manchesterowi United. Czerwone Diabły, po dwóch celnych rzutach karnych Paula Pogby, pokonały West Ham 2:1. Między słupkami pokonanych stał oczywiście Łukasz Fabiański.

W znacznie lepszych nastrojach od Fabiana są pozostali dwaj Polacy występujący w Premier League. Do bramki Bournemouth powrócił Artur Boruc i od razu zachował czyste konto. Jego drużyna rozgromiła na wyjeździe Brighton 5:0. Architektami triumfu Wisienek był ich niezawodny duet Ryan Fraser – Callum Wilson. Obaj zakończyli mecz z golem i dwiema asystami na koncie. Łącznie w tym sezonie wypracowali wspólnie już 11 goli, co czyni ich najlepiej współpracującym duetem w Premier League od czasów Mike’a Newella i Alana Shearera z Blackburn z sezonu 1995/96. Oprócz Boruca, z trzech punktów cieszył się w sobotę także Jan Bednarek. Obrońca reprezentacji Polski rozegrał kolejne udane zawody, a jego Southampton pokonał 3:1 Wolverhampton. Wygrana pozwoliła Świętym oddalić się od strefy spadkowej na osiem punktów.

Już dziesięć punktów nad kreską znajdują się piłkarze Newcastle, którzy zakończyli imponującą serię czterech kolejnych zwycięstw Leicester. W piątkowy wieczór, na inaugurację 34. serii gier, podopieczni Rafy Beniteza zwyciężyli na King Power Stadium 1:0 po bramce Ayoze Péreza. Mecz, który z pozoru wydawał się spotkaniem wyłącznie dla największych koneserów, może mieć kolosalne znaczenie dla końcowego układu tabeli. Jak już wspomnieliśmy, Sroki odleciały bowiem na bezpieczną odległość od strefy spadkowej. Podopieczni Brendana Rodgersa znacznie skomplikowali sobie natomiast sytuację w walce o siódme miejsce na koniec sezonu. Miejsce, które w bardzo prawdopodobnym scenariuszu może dać przecież prawo gry w eliminacjach Ligi Europy w nadchodzącym sezonie. Inna sprawa, że solidarność z piłkarzami Leicester okazali ich bezpośredni rywale w walce o miano „best of the rest” – wspomniani już Wolverhampton i Watford, a także Everton, który niespodziewanie uległ 0:2 zdegradowanemu już Fulham.

Skoro mowa o degradacjach, sytuacja w walce o utrzymanie coraz bardziej nam się krystalizuje. Wszystko wskazuje na to, że do Huddersfield i Fulham, które już pożegnały się z marzeniami o grze w elicie w przyszłym sezonie, dołączy Cardiff. Podopieczni Neila Warnocka, w arcyważnym meczu, byli jedynie tłem dla zespołu Burnley i zasłużenie przegrali 0:2. Obie bramki dla zwycięzców zdobył Chris Wood. Przy jednoczesnych zwycięstwach Southamptonu i Newcastle, sytuacja ekipy z Walii mocno się skomplikowała. Wydaje się, że jedynie cud może pozwolić im na zachowanie ligowego bytu. W obecnej sytuacji, jedyną drużyną, z którą mogą jeszcze nawiązać walkę jest Brighton. Piłkarze Chrisa Hughtona mają jednak pięć punktów zaliczki oraz jeszcze sześć meczów do rozegrania, przy zaledwie pięciu Cardiff. Co ciekawe, oba zespoły już dziś zmierzą się ze sobą na Amex Stadium w ramach odrabiania zaległości.

Zakończona w poniedziałek 34. seria gier stała pod znakiem indywidualnych popisów, zwłaszcza graczy ofensywnych, co przysporzyło nas o spory ból głowy przy wyborze jedenastki kolejki. Ponieważ nie możemy umieścić w niej wszystkich bohaterów weekendu, aby wyróżnić każdego z nich, prezentujemy zawodników, którzy zapisali na swoim koncie w klasyfikacji kanadyjskiej przynajmniej podwójną zdobycz:
Lucas Moura (Tottenham) – 3 gole
Ryan Fraser (Bournemouth) – gol i 2 asysty
Callum Wilson (Bournemouth) – gol i 2 asysty
Chris Wood (Burnley) – 2 gole
Raheem Sterling (Manchester City) – 2 gole
Paul Pogba (Manchester United) – 2 gole
Nathan Redmond (Southampton) – 2 gole
David Brooks (Bournemouth) – gol i asysta
Ryan Babel (Fulham) – gol i asysta
Kevin De Bruyne (Manchester City) – 2 asysty
Wymienieni powyżej gracze wypracowali aż 19 spośród 28 bramek, jakie padły w całej kolejce. Mamy nadzieję, że 35. seria gier przyniesie nam przynajmniej równie imponujący wynik. Jej hitem będzie bez wątpienia sobotnie starcie na Etihad, w którym Manchester City podejmie Tottenham.


Jedenastka 34. kolejki Premier League wg PilkarskiSwiat.com:


Wyniki 34. kolejki i tabela Premier League:

Leicester City – Newcastle United 0:1
Tottenham Hotspur FC – Huddersfield Town 4:0
Brighton & Hove Albion – AFC Bournemouth 0:5
Burnley FC – Cardiff City 2:0
Fulham FC – Everton FC 2:0
Southampton FC – Wolverhampton Wanderers 3:1
Manchester United – West Ham United 2:1
Crystal Palace FC – Manchester City 1:3
Liverpool FC – Chelsea FC 2:0
Watford FC – Arsenal FC 0:1


Czołówka klasyfikacji strzelców Premier League:

Przejdź do paska narzędzi