Premier League: Newcastle i Brighton dzielą się punktami

fot. twitter.com/officialFPL

Bezbramkowym remisem zakończyło się spotkanie na St. James Park. Zarówno Newcastle United jak i Brighton & Hove Albion miały swoje okazje, ale brakło skuteczności.

Newcastle to najgorsza drużyna w Premier League jeśli chodzi o posiadanie piłki w nowym sezonie – zaledwie niecałe 39% czasu gry. Dlatego też Brighton zaczęło atakować już od pierwszych minut. Świetną okazję miał Neal Maupay. Napastnik Mew po podaniu w tempo ze środka pola przepchnął wyższego od niego Paula Dummetta i z ostrego kąta oddał strzał na bramkę Newcastle. Uderzenie było jednak prosto w Martina Dubravkę i Słowak pewnie zbił piłkę na rzut rożny.

W 19. minucie dobrą okazję mógł mieć debiutant w drużynie Brighton – Steven Alzate. 21-latek nie zdołał jednak sięgnąć długiego podania górą od Dana Burna i ostatecznie piłka wylądowała w rękach Dubravki. Mewy widząc na jak wiele pozwalają im Sroki nie zamierzały odpuszczać. W 24. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony dobrą okazję miał Pascal Gross, ale Niemiec zamiast oddać strzał głową z bliskiej odległości chciał zgrać Maupaya. Ostatecznie podanie Grossa zostało odbite od obrońcy Newcastle, a sam pomocnik Brighton nie zdołał dobić piłki ponieważ po pojedynku główkowym stracił równowagę i upadł przed piłką, którą wybiły Sroki.

Miguel Almiron miał świetną okazję z kontry w 22. minucie . Ostatecznie Matthew Ryan kapitalnie wybronił strzał Paragwajczyka. Chwilę później znów okazję mieli goście. Dośrodkowanie Adama Webstera na bramkę próbował zamienić Maupay. Francuz powinien podać piłkę do Stevena Alzate’a, jednak wicekról strzelców Championship sam połasił się na bramkę i jego próby oddania strzału zostały zblokowane przez defensorów Newcastle.

Brak skuteczności wrogiem obu ekip

W 31. minucie niewykorzystane sytuację mogły się zemścić. Dośrodkowanie z rzutu rożnego na Joelintona mogło zakończyć się ładną bramką zdobytą głową. Jednak ogromny błąd w kryciu Dana Burna zakończył się minimalnie niecelnym strzałem brazylijskiego napastnika.

3 minuty później Steven Alzate mógł strzelić bramkę w swoim debiucie w Premier League. Pascal Gross przed polem karnym zakręcił Jetro Willemsa, dośrodkował na piąty metr, a tam niekryty Alzate zdobył bramkę głową. Jednak Anglik z kolumbijskimi korzeniami był na małym spalonym.

Newcastle po przerwie odważniejsze

Druga połowa wyglądała tak samo jak pierwsza – Newcastle się broni, a Brighton nabija sobie posiadanie piłki próbując szarpnąć defensywę gospodarzy co parę minut. Jednak bez rezultatów, a to spowodowało, że chwilami Sroki łapały wiatr w żagle. W 59. minucie Miguel Almiron efektownie wyminął Martina Montoyę po czym przeprowadził rajd przez prawie całą połowę Mew i oddał strzał z linii pola karnego. Jednak uderzenie Paragwajczyka było za słabe, by zaskoczyć Matthew Ryana. 5 minut później Jonjo Shelvey oddał niezły strzał z około 30 metrów, ale mimo wszystko nie sprawił on kłopotów australijskiemu golkiperowi Brighton.

W 69. minucie znów okazję miał Neal Maupay. Kapitalnym podaniem zewnętrzną częścią stopy popisał się Davy Propper. Francuski napastnik przyjął podanie od Holendra, ale jego strzał z woleja był niecelny i wylądował wysoko nad bramką.

W 75. minucie powinno być 1:0 dla Brighton. Aaron Connolly przelobował Martina Dubravkę, ale z linii bramkowej piłkę wybił Fabian Schar. Do bramki zabrakło zapewne kilku milimetrów, ponieważ futbolówka przekroczyła linię bramkową prawie całym obwodem. Po tej akcji do kontry ruszyły Sroki. Allan Saint-Maximin popisał się niezłym dryblingiem i podał w tempo do Joelintona, ale strzał Brazylijczyka został ofiarnie zablokowany wślizgiem przez kapitana Mew – Lewisa Dunka. Wejście na boisko francuskiego skrzydłowego mocno ożywiło atak Newcastle. Jego szybkość i liczne próby dryblingu były strasznie niewygodne dla defensywy Brighton. Jeśli kontuzję ominą Allana Saint-Maximina, to Sroki będą miały pożytek z 22-letniego skrzydłowego. Mowa o kontuzjach, ponieważ Francuz w tym sezonie już 2 razy pauzował z powodu urazów uda.

Wielki powrót do domu

Kibice na St. James Park domagali się przez cały mecz tylko jednego – Andy’ego Carrolla. Rosły napastnik wraca do rodzimego Newcastle United po 8 sezonach gry dla Liverpoolu i West Hamu. Regularnie był oklaskiwany w czasie rozgrzewek przez kibiców, a gdy w 82. minucie pojawił się na murawie po raz pierwszy od kontuzji, której nabawił się pod koniec lutego, kibice go gorąco powitali.

21.09.2019, 6. kolejka Premier League, St.James Park (Newcastle)

Newcastle United – Brighton & Hove Albion 0:0 (0:0)

Newcastle: Dubravka – Manquillo, Schar, Lascelles, Dummett, Willems (Carroll 82′) – Almiron (Saint-Maximin 73′), Hayden, Shelvey (Ki Sung-Yong 73′), Atsu – Joelinton

Brighton: Ryan – Montoya, Dunk, Webster, Burn – Propper, Stephens, Mooy (Connolly 70′) – Gross (Bong 82′) – Maupay (Bissouma 82′), Alzate

Żółte kartki: Manquillo 44′, Atsu 79′ – Dunk 88′

Sędzia: Martin Atkinson

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi