Premier League: Chelsea sensacyjnie traci punkty z rezerwami Evertonu!

chelsea Reece James

źródło: Twitter Premier League

Zdecydowanie opłacało się dziś spędzić wieczór z Premier League. Chelsea jedynie zremisowała z przetrzebionym absencjami składem Evertonu. Obie ekipy strzeliły po jednym golu, co można wziąć za niespodziankę, ale pozytywną tylko dla Evertonu.

Everton przystępował do tego spotkania bez większych nadziei na wywalczenie korzystnego wyniku. Rafa Benitez nie mógł wystawić swoich kluczowych zawodników ze względu na liczne urazy, które ostatnio zdziesiątkowały jego drużynę. Żeby zespół miał „ręce i nogi” jego menedżer musiał sięgnąć na kilku młodych zawodników, chociażby na Ellisa Simmsa. Przypadek 20-latka jest o tyle ciekawy, że może wybrać do gry aż trzy reprezentacje – Anglii, Jamajki i… Polski. Czarnoskóry zawodnik ma matkę Polkę, ale na razie nie wykazuje większych chęci do gry z „Orzełkiem na piersi”.

Zamykając kącik ciekawostek trzeba powiedzieć, że do tej samej kategorii można zaliczyć jakiekolwiek strzały Evertonu w pierwszej połowie. Goście oddawali je bardzo sporadycznie, a to dlatego, że Chelsea całkowicie stłamsiła swojego rywala. Jednak potwierdziło się również to, co wiemy nie od dziś. Drużynie Tuchela brakuje napastnika, który wykańczałby akcje. Gdyby Niemiec dysponował takim graczem, to jego zespół mógłby już w pierwszej połowie prowadzić kilkoma bramkami i spokojnie móc zamknąć mecz. Tak nie było, a poszczególni ofensywni zawodnicy gospodarzy razili swoją nieskutecznością w poczynaniach pod bramką Pickforda. Zresztą trzeba powiedzieć, że reprezentant Anglii miał dziś swój dzień, bo był pewnym punktem swojej drużyny.

Z czasem sytuacja na boisku zaczynała się robić coraz bardziej nerwowa. Chelsea miała przecież gładko rozsmarować dzisiaj rywala, a tymczasem jeszcze na długo po przerwie utrzymywało się 0:0. Co prawda, Everton był bezbronny jak małe dziecko, bo w jego ataku biegali Iwobi i inni młodzi gracze, ale „The Blues” chcieli przecież zwyciężyć w tym meczu. Prowadzenie dał im dopiero w 70. minucie Mason Mount. Złote dziecko Chelsea i tym razem nie zawiodło swojego klubu!

Jednak już kilka minut później stało się coś, czego naprawdę niewielu się spodziewało. Everton miał rzut wolny z pozoru w niegroźnej sytuacji. Gordon świetnie dośrodkował, a akcję zamknął 19-letni debiutant, Jarrad Branthwaite! Młody zawodnik skakał ze szczęścia, bo nie każdy może zdobyć bramkę w swoim pierwszym meczu w Premier League i do tego jeszcze z tak mocnym rywalem.

Bramka gości wkradła jeszcze więcej nerwów w szeregi gospodarzy. Spętała im nogi tak bardzo, że drużyna mająca tyle jakości nie potrafiła sklecić żadnej składnej akcji już do końca meczu!

Dzisiejsze spotkanie zakończyło się sensacyjnym remisem. Chelsea powinna się poważnie zastanowić nad problemami, jakie ją trapią, bo w ostatnim czasie tracą zbyt dużo bramek i w konsekwencji tego punktów.


Chelsea FC – Everton FC 1:1 (0:0)

Bramki: 70′ Mount – 74′ Branthwaite

Chelsea FC: E. Mendy – Azpilicueta (80′ T. Chalobah), Thiago Silva, Rüdiger – R. James, Loftus-Cheek (65′ Barkley), Jorginho, M. Alonso (65′ Saúl) – Ziyech, Mount – Pulisic.

Everton FC: Pickford – Holgate, Branthwaite, M. Keane, Godfrey – Kenny, A. Doucouré, A. Gomes (71′ Gbamin), Gordon (90+1′ Onyango) – Iwobi – Simms (62′ Dobbin).

Kartki: 45′ Loftus-Cheek (CHE), 59′ Jorginho (CHE) – 22′ Holgate (EVE), 64′ A. Gomes (EVE), 76′ Dobbin

Sędziowie: Oliver – Bennett, Cook – Graham

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.