PKO Ekstraklasa: W Gdyni faworyt jest jeden

Lech Poznań/ fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

W 4. Kolejce PKO Ekstraklasy Lech Poznań przegrał ze Śląskiem 1:3 przy wsparciu ponad 32 tysięcy kibiców. Dzisiaj Kolejorz zagra w Gdyni z Arką, a fani poznańskiej drużyny wierzą w wygraną. I ta wiara poparta jest wieloma czynnikami, które sprawiają, że Lech faktycznie w Gdyni będzie murowanym faworytem.

Jeśli coś mogłoby przemawiać na niekorzyść drużyny Dariusza Żurawia, to z pewnością będą to statystyki byłego szkoleniowca Lecha Jacka Zielińskiego . Obecny trener Arki prowadząc różne kluby częściej z Kolejorzem wygrywał, a szczególnie na własnym stadionie. Zatem czy Zieliński ma patent na Lecha? Może i tak, ale jego Arka gra słabo, trudno doszukać się pozytywnych aspektów gry gdynian, co zresztą ma swoje odzwierciedlenie w tabeli. W mediach społecznościowych słychać opinię, że Arka zaparkuję autobus we własnym polu karnym i może się skończyć nudnym 0:0. Tylko, że Śląsk miał zrobić dokładnie to samo, a wydarzyło się jednak coś innego.

Patrząc na występy Lecha w obecnym sezonie, trudno przyjąć tezę, że będzie nudno. Kolejorz bowiem gra dobry, ofensywny futbol, gorzej natomiast radzi sobie w obronie. Być może, a raczej na pewno szansę debiutu dostanie słowacki defensor Lubomir Šatka, który lepiej wpisuje się w filozofię gry od tyłu, jaką stosować chce Dariusz Żuraw. Rotację w tej formacji są konieczne, bowiem w ostatnim spotkaniu obrońcy popełniali proste, niewymuszone błędy. Kosztowało to Lecha utratę punktów i piłkarze zaznali smaku pierwszej porażki w lidze.

Na kłopoty Makuszewski

Na przedmeczowej konferencji Maciej Makuszewski zapytany czy droga, jaką wskazał Darko Jevtic, w niebywały sposób odbudowując swoją formę, jest kierunkiem w jakim i on chce zmierzać, w żołnierskich słowach odpowiedział – tak. I chociaż ja sam przestałem wierzyć w powrót do formy pomocnika w barwach Lecha, to oddać mu trzeba, że w meczu ze Śląskiem na koncie powinien mieć trzy asysty, po których Lech powinien spotkanie wygrać. Wszedł na boisko i zrobił swoje, rozkręcił grę intensywną, i stwarzał swoim kolegom sytuacje bramkowe. Tylko tyle i aż tyle. Jest więc wielce prawdopodobne, że Makuszewski wybiegnie, pierwszy raz w tym sezonie w podstawowym składzie, kosztem Joao Amarala.

Gytkjaer drewno, Tomczyk brak techniki

Tak mniej więcej kibice określają napastników Kolejorza. Problem w tym, że nawet jeśli to prawda to Lech innych napastników nie ma. No chyba, że ktoś policzy Timura Zhamaletdinova, ale tego raczej już nikt nie zrobi. Dariusz Żuraw ma z pewnością ból głowy, który że snajperów powinien rozpocząć mecz od pierwszych minut. Duńczyk do niedawna był murowanym faworytem do tej roli, jednak jego nieskuteczność w starciu że Śląskiem kosztowała Lecha sporo. Wychowanek klubu też nie spisał się najlepiej, a kibice pamiętają jego fatalne przyjęcie piłki w meczu z ŁKS-em, i pozbawienie Tiby pięknej asysty. A może by tak na słabą Arkę dwóch na raz? I to akurat nie jest żaden dobry pomysł. Po pierwsze Lech na dwóch napastników nie grał od dawna, po drugie zabrało by to miejsce w składzie innemu piłkarzowi, a tego Dariusz Żuraw z pewnością woli uniknąć.

Kibice w Poznaniu wybaczyli Lechowi porażkę że Śląskiem, ale domagają się zwycięstwa z Arką. To nie są wygórowane wymagania, ale zwykła praca do wykonania przez piłkarzy. Tutaj nie ma miejsca na żadne wymówki, drużyna musi pokazać, że wynik sprzed tygodnia to tylko wypadek przy pracy.

Przewidywany skład: Van der Hart – Gumny, Crnomarkowic, Śatka, Kostevych – Jóźwiak, Tiba, Muhar, Makuszewski, Jevtic – Gytkjaer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi