Osobowość, jakiej polski futbol potrzebuje [felieton]

Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Awans z reprezentacją młodzieżową na Euro 2019 to dopiero początek przygody Kamila Grabary – bramkarza wyjątkowo zdolnego, który posiada wszelkie argumenty do zostania liderem zarówno kadry, jak i czołowych klubów Europy.

 

Bramkarz to specyficzna pozycja na piłkarskim boisku. Prawdopodobnie to jedyna osoba, której występ oceniamy w sposób zero-jedynkowy. Golkiperzy są w największym stopniu odpowiedzialni za sukces drużyny. Każdy ich błąd wytwarza pole do polemiki czy warto stawiać na danego zawodnika. Stanie między słupkami wymaga zatem niezwykle silnej psychiki, ale na tym rola bramkarza się nie kończy. Zespół musi czuć komfort i spokój w obronie, żeby skutecznie grać z przodu. Ponownie, duża rola w tym bramkarza, który zaraża swoją pewnością siebie pozostałych kolegów.

 

Czytając o kolejnych pozaboiskowych pyskówkach Kamila Grabary, w głowie wytwarzał się obraz przemądrzałego młodziana, myślącego, że złapał pana Boga za nogi. W końcu wyjazd do Liverpoolu w tak młodym wieku może zaburzyć umysł niedoświadczonego życiowo chłopaka. Tymczasem Grabara powoli mężnieje, bezczelności nie ubywa, a wręcz przybywa, ale tej dobrej – boiskowej. Dramatyczne baraże do Euro U21 przeciwko Portugalii znacznie zmieniły obraz Kamila w oczach kibiców. Nawet najwięksi sceptycy musieli zmienić zdanie o naszym bramkarzu, gdyż pewność z jaką interweniował, w często dość trudnych sytuacjach, robiła niesamowite wrażenie. Przy całym szacunku do Tomasza Loski, bez Grabary awans nie miałby miejsca. To nadal młody chłopak, ale z wielkimi jajami do gry. Grabara nie boi się niczego i nikogo. Po przegranym meczu w Zabrzu, nie bał się ignorancko odpowiedzieć na prośby dziennikarzy o kilka słów dla prasy, tak jak po zwycięstwie w Portugalii nie bał się wypomnieć braku wiary Tomasza Hajto w końcowy sukces drużyny. Przykładów buntowniczego charakteru Grabary jest mnóstwo.

 

To zupełnie inny typ charakteru od obecnych filarów kadry seniorów. Fabiański zawsze był skromną personą, za to Szczęsny z biegiem czasu stał się grzeczniejszy. Grabarze najbliżej do dawnego golkipera kadry jeszcze zza kadencji Janasa czy Beenhakkera. Artur Boruc przez lata był charyzmatycznym i twardym liderem, dzięki czemu stał się idolem nie tylko kibiców znad Wisły, ale również fanatyków szkockiego Celticu. Jedyne czego zabrakło Borucowi, to gry w większym klubie. Pod tym względem Grabara nadal odstaje, ale kwestią czasu powinna być regularna gra w Liverpoolu. Kamil powoli wspina się w klubowej hierarchii. Letnimi występami w Champions Cup udowodnił, że można go brać za poważnego kandydata do pozycji głównego bramkarza w ciągu kilku następnych sezonów. Brakującym ogniwem Polaka jest doświadczenie. Tego na treningach nie wyćwiczy, więc konieczne w jego przypadku będzie zainteresowanie wypożyczeniem do niższej ligi. Tak czy inaczej, Grabara już teraz, bez ogrania, prezentuje w młodzieżówce mnóstwo argumentów na “tak”.

 

Droga Grabary do wielkiej kariery może być wyjątkowo szybka jeżeli utrzyma swoje charakterystyczne cechy. Ludzie kochają śledzić kontrowersyjne osoby, taką niewątpliwie jest nasz bramkarz. Z pewnością szybko zdobędzie wielu fanów, tak jak i krytyków. Najważniejsze, żeby to Juergen Klopp został fanem talentu Grabary, a o dalszy sukces nie będziemy się martwić. Z punktu widzenia nas, Polaków, sukces bramkarza Liverpoolu jest szczególnie ważny. Utarty frazes o dobrej polskiej szkole bramkarzy powoli traci miejsce w rzeczywistości. Kolejni wielcy golkiperzy wykruszają się w zastraszającym tempie i patrząc na młodzież, najpierw jest Grabara, później długo długo nic.

Przejdź do paska narzędzi