Odrodzenie S.P.A.L Ferrara, twórcy akademii piłkarskich wracają do Serie A

Footballmagazine.it

Kiedy w 1995 roku UNESCO wpisało zabytki, położonej na północy Włoch, Ferrary na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego, cały kulturalny świat zachwycał się, niejako odkrytymi na nowo, budowlami pełniącymi rolę symboli renesansu rodem z Italii. Wtedy jednak nikt nie miał pojęcia, iż za dziesięć lat w tym samym mieście coś innego niż budowla nabierze walorów, pozwalających mu zostać zaliczonym do symboli renesansu, choćby ze względu na synonim tego słowa, jakim jest odrodzenie. Tym czymś jest klub piłkarski S.P.A.L Ferrara – zespół, który dzięki swojemu charyzmatycznemu prezesowi Paolo Mazziemu uzyskał w kraju wina status nieśmiertelnego. Dziś Błękitno-biali na 49 lat po rozegraniu ostatniego meczu w Serie A, po okresie, kiedy to dwukrotnie upadali i podnosili się z kolan, mają w reszcie prawdziwy powód do świętowania: powracają do włoskiej ekstraklasy.

Gdybyśmy dzisiaj wybrali się do losowego regionu Włoch i tam zapytali starszego kibica piłki nożnej o Ferrarę, prawdopodobnie nie miałby on nam zbyt wiele do powiedzenia. Jeśli jednak wspomnimy nazwę S.P.A.L, na jego ustach z pewnością wymaluje się uśmiech, a kiwnięciem głową potwierdzi on, że jest w stanie opowiedzieć nam nieco o tym zespole. Dla ludzi interesujących się włoską piłką lat pięćdziesiątych oraz sześćdziesiątych ten klub, a zwłaszcza jego prezes Paolo Mazzi jest czymś wobec czego nie można przejść obojętnie. Zwłaszcza, jeśli zaakcentuje się fakt, iż to co w tym czasie dokonało się błękitnym calcio ukształtowało nie tylko włoski futbol, ale również wypromowało używane na całym piłkarskim świecie po dziś dzień.

W połowie stulecia S.P.A.L zasłynął jako istna kopalnia talentów. Pod czujnym okiem prezesa-elektryka Paolo Mazziego koszulki Biancazurrich działały na piłkarzy niczym dotknięcie mitycznego króla Midasa: zamieniały ich w istne złoto. Niech o umiejętnościach Włocha oraz jego współpracowników świadczy fakt, iż po 12 latach [1948] wytężonej pracy mogli się oni pochwalić niesamowitymi zyskami ze ściąganych za grosze kopaczy z okolicznych zespolików, których następnie sprzedawano do przedstawicieli Serie A – wtedy Prima Categoria. I tak kupionego za 3 miliony lirów pomocnika Egisto Pandolfiniego sprzedano do Fiorentiny [Później też zawodnika Romy oraz Interu – red.] za 16 milionów, a duet snajperów Domenico De Vito – Giovanni Cicarelli oddano Triestiny za 35 milionów [Kupiono ich obu w sumie za 0.7 – red.]. To dzięki wspaniałym łowom, jakie pod dowództwem Mazziego, regularnie prowadzili amatorscy skauci S.P.A.L-u, ich prezes zyskał przezwisko Il Rabdomante, czyli Wróżbita, a nadał mu zachwycony jego pracą [Porównując ją do sztuki – red.], znany włoski dziennikarz ówczesnych czasów: Gianni Brera. Gdyby działalność swoistego “Gepetto z Ferrary” ograniczała się tylko i wyłącznie do jeżdżenia po pobliskich wioska i znajdowania chłopców oraz mężczyzn zdolnych do gry w piłkę to z dużym prawdopodobieństwem można by powiedzieć, iż Paolo Mazza nie dokonał niczego przełomowego w historii światowego futbolu. W przeciwieństwie do lokalnych potentatów, których bardziej obchodziło to co działo się z dnia na dzień, a nie to co wydarzy się za kilka lat, miał on jednak długofalowy plan, jak sprawić, by tak mały klub, jakim byli Spallini w tamtym okresie, mógł w przyszłości z powodzeniem walczyć o najwyższe cele. W 1946 roku 45-letni wówczas Mazza przedstawił swoim współpracownikom plan stworzenia pierwszego na Półwyspie Apenińskim dużego centrum treningowego służącego nie tylko pierwszej drużynie, ale również i tworzonym w tym czasie z rozmachem zespołów juniorskich Biancozerrich. To właśnie dzięki Centro Giovanile di Addestramento, jak nazywało się wtedy centrum szkoleniowe ekipy Estenzi, Paolo Mazza, wspominany także jako Il Mago di Campagna Wiejski magik – mógł otrzymać zapłatę za swoją pracę w postaci fantastycznych zawodników.

fot. Paolo Mazza [w środku u góry] wraz ze swoimi “dziećmi” z sezonu 1966/67.

W ten sposób zespół z miasta rodziny Estenze powrócił niejako do swojej tradycji, która kryje się pod jego nazwą. Otóż skrót S.P.A.L rozwija się do Polisportiva Ars et Labor – Klub Sportowy Sztuki i Pracy, a tymi dwoma czynnikami mieli zajmować się żacy salezjanina, Pietro Acerbisa, którzy uczęszczali na zajęcia teologiczno-kulturalne koła studenckiego utworzonego przez niego pod tą samą nazwą. Acerbis, zakładając w 1907 roku atletyczno-kolarski zespół nie mógł wiedzieć, iż jego podopieczni za sześć lat uciekną spod jego skrzydeł i samodzielnie rozpoczną działania pod szyldem niezależnej futbolowej organizacji S.P.A.L. Calcio zawdzięcza księdzu jednak coś jeszcze, co mimo wielu zmian nazw w przeciągu studziesięcioletniej historii nie zostało zmodyfikowane. Jak wskazuje przydomek ekipy z Ferrary – Biancozurri – barwy zespołu są biało-błękitne, a wzięły się one z salezjańskiego herbu, w którym głównymi kolorami są właśnie biały i błękitny.

Przez dziesięciolecia pasiaste niebiesko-śnieżne stroje zakładało wielu piłkarzy*, ale byli wśród nich tacy, o których mówi się, że tworzyli wymarzoną jedenastkę Grande S.P.A.L di MazzaWielki S.P.A.L Mazzy. Największe uznanie w oczach prezesa znaleźli ponoć bramkarz Ottavio Bugatti [później Napoli i Inter], obrońcy Luigi Pasetti [S.P.A.L -> Juventus, Palermo], Gianfranco Bozzao [Juventus], Sergio Cervato, pomocnicy Armando Picchi [ze S.P.A.L-u do wielkiego Interu], Alberto Bigon [zwycięzca PZP z AC Milanem], Carlo Dell’Omodarme [Juventus], Fabio Capello [Juventus, a potem wielki trener] Beniamino Di Giacomo [Napoli i Inter], Eduardo Reja [Palermo, a następnie ojciec odrodzenia i pierwszych sukcesów Napoli w XXI w.], napastnik, kapitan i niesamowity lider Oscar Massei. Warto wspomnieć, że w pasiastym stroju grał również Gigi Delneri. Zawodnicy takiego pokroju, jak Ci z wymienionej jedenastki pozwolili Estenzim przez 16 lat grać w Serie A, w której maksymalnie ugrali piątą lokatę. Niestety po spadku do drugiej ligi w sezonie 1967/68 zespół nie potrafił do powrócić na najwyższy szczebel rozgrywek i tułał się po niższych ligach, mimo tego, iż za jego sterami miejsce zajmowali tacy ludzie jak np. Francisco Petagna, Giovanni Galeone czy Massimiliano Allegri. Do prawdziwej tragedii doszło jednak w 2005 roku, kiedy to klub upadł ze względu na kryzys w firmie głównego sponsora. S.P.A.L nie upadł, a odrodził się pod nową nazwą: S.P.A.L 1907, ponieważ momentalnie wzięto się za jego odbudowę, a zespół wznowił rozgrywki w Serie C2, czyli na czwartym poziomie ligowym. Niestety szybkie postawienie klubu na nogi wcale nie oznaczało, iż wszystko zostało wykonane poprawnie, tego rezultatem było dokładnie pięć lat później wykluczenie przez władze rozgrywek Błękitno-białych z 3 ligi ze względu na trudną sytuację finansową w klubie – później przeistoczoną w bankructwo i likwidację całej organizacji.

fot. Perfekcjonista Leonardo Semplici, ojciec historycznego sukcesu S.P.A.L.

Wtedy na ratunek S.P.A.L-owi ruszyli lokalni działacze – to oni pod kierownictwem lokalnego burmistrza Tiziano Taglianiego, który zaprosił na spotkanie formacyjne do ratusza nie tylko działaczy, ale również piłkarzy i trenerów, ustalili wspólny plan działania, by tym razem nie bać się o przyszłość ukochanego zespołu. Ekipa została uratowana, a podwaliny pod nią zostały bardzo mocno scementowane, gdyż udało się odzyskać wszystkie historyczne zdobycze klubu oraz możliwość gry na Paolo Mazza Stadium, czyli obiekcie poświęconemu legendarnemu prezesowi klubu. Kluczową decyzję dla przyszłości S.P.A.L podjęto jednak dopiero w sezonie 2013/14, gdy na stanowisko trenera mianowano Leonardo Sempliciego. Były szkoleniowiec zespołów młodzieżowych Fiorentiny zastał zespół w dolnej połowie tabeli trzeciej ligi, daleko od miejsca gwarantującego choćby udział w play-offach o Serie B. Semplici twardo postawił na swoim przemeblowując całkowicie taktykę zespołu, trzymając się typowo włoskiego ustawienia 3-5-2 opartego na ruchliwości i agresywnym doskoku do rywala, a następnie błyskawicznym ataku. Roszady w składzie sprawiły, iż ekipa z Ferrary wygrała osiem kolejnych spotkań i wróciła do realnej walki o wyższą ligę, do której ostatecznie udało się awansować z 4. miejsca. Przed aktualnym sezonem 50-letni trener dokonał kilku dobrych transferów, ściągając do zespołu kilku bardziej doświadczonych zawodników. I tak o trzonie zespołu decyduje defensywa na czele z kapitanem Nicolasem Gianim oraz Daniele Gasparettim, a także środek pola w osobie Michele Castagnettiego. Do tego dochodzą weterani pokroju Mirko Antenucciego, Mariano Ariniego czy Cristiano del Grosso oraz ściągniętego w styczniu Sergio Floccari’ego. Warto też zaznaczyć, iż S.P.A.L nadal trzyma z przeszłością i pozwala młodym piłkarzom rozwijać swoje umiejętności – doskonałym przykładem jest tu bramkarz 20-letni bramkarz Alex Meret [Niespodziewanie powołany tydzień temu do kadry – red.], który rozegrał w tym sezonie 27 spotkań, a oprócz na boiskach pojawiło się jeszcze 5 zawodników, którzy nie skończyli jeszcze 21 lat. Skład osobowy, jakim dysponuje Leonardo Semplici pozwolił szkoleniowcowi znaleźć złoty środek między atakiem, a obroną: nie dość, że Estenzi mają na swoim koncie jedną z mniejszych ilości straconych bramek to nie są w ofensywie aż tak bardzo uzależnieni od formy Antenucciego, chociaż ten jest zdobywcą aż 19 goli. Wszystko dlatego, iż poza Mirko na listę strzelców wpisało się 12 różnych piłkarzy występujących w błękitno-białych koszulkach.

fot. Curva Ovest 8 Settembre Ferrara i ich zachodnia trybuna na stadionie w Ferrarze.

Idziemy na S.P.A.L!” – zapewne krzyczeli tradycyjnie kibice zespołu z Ferrary udając się na kolejny mecz swojej drużyny. Wszyscy w mieście wiedzą, że tego określenia używa się zamiennie z nazwą stadionu pod patronatem Paolo Mazzy, który jest piątym najstarszym obiektem w całej Italii. Dziś, po wielu renowacjach może on pomieścić 8.500 tysiąca widzów spragnionych włoskiego futbolu. Wśród nich są oczywiście tifosi – Curva Ovest 8 Settembre Ferrara – znani ze swojego żywiołowego dopingu, a przede wszystkim opraw z użyciem błękitno-białych flag. Ultrasi z miasta rodu Estense nigdy nie odwrócili się od swojego zespołu – zawsze działali zgodnie z hasłem widniejącym na banerze, wywieszanym przez nich co mecz: Non Camminerai Mai Sola – You’ll Never Walk Alone. Teraz to oni, w nagrodę za swoje oddanie, będą mogli “przejmować” obiekty ekstraklasowych rywali, a także straszyć potentatów przyjeżdżających na obiekt w Ferrarze co dwa tygodnie. Tifosim nie pozostaje już im nic innego niż tylko marzyć, by tak jak za czasów Paolo Mazzy na arenę mogło wejść 20 tysięcy fanów, gotowych poświęcić swoje gardła dla dobra sprawy S.P.A.L Ferrara. Zawodnicy już pokazali, że z pomocą kibiców są w stanie pokonać każdego i sprawiać coraz większe niespodzianki w taki sposób, że lokalni dziennikarze zamiast zastanawiać się czy Biancozurri wygrają kolejne spotkanie, zadają pytania: “Who will next get ‘Spalled’?”

No właśnie, kto następny? Serie A, oczekuj – wraca Grande S.P.A.L!

// Konrad Frąc

*Wielu piłkarzy – juniorów i seniorów. Z juniorami wiąże się w pewnym sensie pewna opowieść związana z rodem Estense, czyli władców Ferrary. Otóż niejaki Niccolò d’Este w 1425 roku przyłapał swoją żonę na zdradzie z… jego własnym synem – bezwzględny monarcha nakazał bezzwłocznie ściąć oboje. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie zapisy historyków, które mówią, iż Niccolò publicznie ponoć chwalił się, że sypiał z prawie 800 kobietami. Natomiast w innych notatkach znaleziono fragment mówiący, iż wszystkie dzieci po obu stronach rzeki Po, nad którą leży Ferrara są dziećmi… d’Estego. “Wszystkie dzieci nasze są”, nieprawdaż? Mniej więcej tak samo można było powiedzieć o włoskich piłkarzach w latach 60. i 70. – wszyscy byli mniej lub bardziej związani ze S.P.A.L-em.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi