Michniewicz: Transfer Piszczka to zamknięty temat

Czeslaw Michniewicz

fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

W najbliższą niedzielę świeżo upieczony mistrz Polski, Legia Warszawa, pojedzie do Mielca, gdzie w ramach 29. kolejki Ekstraklasy zmierzy się z tamtejszą Stalą. Trener legionistów Czesław Michniewicz poruszył kilka kwestii przed tym spotkaniem.

– Chcemy pojechać do Mielca i zagrać dobre spotkanie. Nie chcemy popełnić prostych błędów, które miały miejsce w Warszawie. Takie mecze rzadko się zdarzają, żeby przegrać po trzech rzutach karnych. Ale to się nam, niestety, trafiło. Chcemy zagrać dobry mecz. Oglądaliśmy w środę mecz Stali Mielec z Rakowem. W pierwszej połowie grali bardzo dobrze, w drugiej troszeczkę odpadli z sił. Raków dokonał dobrych zmian, finalnie – szczęśliwie wygrał. To pokazuje, z jakim zespołem będziemy grali. Zespołem, który jest świadomy, w jakim jest miejscu, chce bardzo utrzymać się w ekstraklasie. Dla nich każdy punkt może być na wagę utrzymania. Wygrali w Poznaniu, zwyciężyli Pogoń, byli o włos od przynajmniej remisu z Rakowem. Z czołówką dobrze im się gra. Zobaczymy, jak będzie wyglądało to spotkanie w naszym wykonaniu  – powiedział Michniewicz.

Ostatnio mówiło się, że Legia nie jest już tak skuteczna pod bramką rywala, jak jeszcze jakiś czas temu. 51-letni trener odniósł się do tych zarzutów.

– Analizujemy sytuację, wcześniej łatwo przychodziło nam zdobywanie bramek. Teraz widzimy, że Tomek Pekhart, który kiedyś w trudnych sytuacjach – przypominam sobie mecz z Wisłą w Krakowie, gdzie uderzył z głowy z bardzo trudnej pozycji, i bramka dała nam trzy punkty – ostatnio miał dużo łatwiejsze sytuacje i ich nie wykorzystał. Czasami w życiu napastnika tak jest. Inni zawodnicy też mieli swoje dobre momenty, i ich nie wykorzystali. Tak, jak Mladenović – z Cracovią strzelił fantastycznego gola, bez przyjęcia, po podobnej akcji jak z Wisłą Kraków. Teraz ta piłka mu uciekła. Takie są momenty. Cieszę się, że spadek skuteczności, jeśli chodzi o zdobywanie bramek – bo z obroną jest w tym momencie akurat dobrze – nastąpił w takim momencie, gdzie wszystko jest już jasne. Jak najbardziej chcemy grać na zero z tyłu, ale na zero z przodu – nie.

Michniewicz wypowiedział się także na temat przedłużenia kontraktów piłkarzy oraz ewentualnego transferu Łukasza Piszczka, który ostatecznie został uznany za niemożliwy do wykonania.

– Kwestia przedłużenia kontraktów? Trwają rozmowy z zawodnikami, którym kończą się umowy. Wiadomo, że część z nich zostanie, część odejdzie. Inni z własnego wyboru, inni – z wyboru klubu. Takie jest życie piłkarza. To dobry zawód, ale są konsekwencje, że w którymś trzeba zmienić pracodawcę. Rozmowy trwają, nic więcej nie mogę powiedzieć, bo z transferami – dopóki nie będzie podpisu z obu stron – nigdy nie można być pewnym, jak to wszystko się skończy.

–  Łukasz Piszczek to zawodnik dla mnie wyjątkowy. Wspólnie pracowaliśmy, potem śledziłem jego karierę, kibicowałem mu przez wiele sezonów. Kiedyś nawet obejrzałem kilka jego meczów na żywo. Po spotkaniach rozmawialiśmy. Byłem na zgrupowaniu Borusii, gdy trenerem był Jurgen Klopp. To wyjątkowy piłkarz i człowiek. Myślę, że taki gracz przydałby się każdemu klubowi – mówię o ekstraklasie i Bundeslidze. Ale temat Łukasza Piszczka jest zamknięty. Ma zaplanowany każdy dzień, godzinę, już do emerytury. Ustalił, że po sezonie kończy z profesjonalnym futbolem. Pomimo tego, że Borussia namawiała go do zostania na rok. Łukasz wraca do siebie. Ma plany na siebie, na swój klub. Szkoda bardzo, bo taki piłkarz, z takim doświadczeniem, podejściem, na pewno by się bardzo przydał do szatni. Ale tak się nie stanie.

Źródło: legia.net


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.