Michał Listkiewicz zwalniał kilku selekcjonerów, ale nie w nagły sposób

Brzęczek

Jerzy Brzęczek / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

– To nie jakiś żart? Szczerze mówiąc jestem w szoku. Też zwalniałem w przeszłości kilku selekcjonerów, ale nie w tak nagły sposób – dziwił się Michał Listkiewicz, gdy usłyszał wiadomość o zwolnieniu Jerzego Brzęczka.

Jak grom z jasnego nieba pojawił się komunikat PZPN, w którym lakonicznie napisano o pożegnaniu z selekcjonerem reprezentacji Polski. – Równie duże zaskoczenie poczułem, gdy kiedyś zimą dostałem telefon od trenera Bońka. Powiedział, że rezygnuje, próbowałem go namówić wszelkimi sposobami, żeby tego nie robił, ale twierdził, że są to przyczyny osobiste, a nie sportowe – przypomina w rozmowie z Jakubem Treciem dla “Onetu” były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.

– Tu jest inna sytuacja, mamy drugą połowę stycznia, więc szkoda mi Jerzego Brzęczka. Uważam go za bardzo porządnego człowieka. Pamiętam go jeszcze jako piłkarza, zawsze był dobrym duchem każdej drużyny. Świetnie wpływał na kolegów i nigdy nie kojarzył się z balangami, czy niesportowymi wybrykami – kontynuuje.

Michał Listkiewicz liczy, że Brzęczek będzie miał godne pożegnanie z kadrą. – Jeśli chodzi o wcześniejsze odejścia selekcjonerów, to człowiek był na to gotowy. Zawsze coś wisiało w powietrzu. Raz słabe wyniki, raz zmiana prezesury. Gdy po mnie przychodził Grzegorz Lato, to kwestią czasu było, kiedy Beenhakker odejdzie z kadry. W tym wypadku jestem mocno zaskoczony – kończy.

źródło: onet.pl /

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *