bleacherreport.com

Barcelona za czasów, kiedy stanowisko trenera pierwszego zespołu piastował Pep Guardiola, a Leo Messi był najzwyklej w świecie Leo Messim, przyzwyczaiła nas do osiągania przez nią ogromnej liczby sukcesów i tytułów. Co prawda ostatnie dwa sezony, a w szczególności ten Taty Martino, mogły w jakimś stopniu zatrzeć obraz tej niewiarygodnej drużyny, jaką jest, była i będzie FC Barcelona. Mimo wszystkich problemów i przeciwwskazań Katalończycy przez cały czas znajdowali się na piłkarskim topie i absolutnie nie zamierzali się stamtąd ruszać nawet na krok. W związku z tym ciężko jest sobie wyobrazić, a tym bardziej wygrzebać z pamięci sezon, który dla klubu z Camp Nou był bardziej burzliwy. Nie przypominam sobie takiej fali złości w kręgach kibiców Barcelony, od czasów porażki z Bayernem w sezonie 12/13.  Tegoroczne rozgrywki w oczach klubu wyglądały niczym morze targane przez potworny sztorm, który może zniszczyć wszystko i wszystkich. Jednakże po każdym sztormie wychodzi słońce, a Barcelona w jego blasku ukazała swoje najlepsze oblicze. Trzeba im przyznać, że wyszli z tarapatów z ogromną klasą i profesjonalizmem, ale cała ta burza nigdy nie miałaby miejsca, gdyby nie David Moyes…

Blaugrana rozpoczęła obecny sezon z nową i zarazem starą twarzą na stanowisku trenera pierwszej drużyny. Posadę po Martino przejął Luis Enrique. Dawniej wieloletni piłkarz FC Barcelony, a później trener drużyn młodzieżowych tego klubu. Można powiedzieć, że Hiszpan ma Barce w sercu i to chyba zaważyło przy decyzji o wyborze właśnie niego na nowego szkoleniowca. Nowy trener nie miał zbyt bogatego trenerskiego CV, ale miał coś, co w klubie z Camp Nou jest od tego cenniejsze. Miał ten słynny barceloński gen, który kilka lat wcześniej prawdopodobnie zadecydował o wyborze pewnego pana imieniem Pep. Jeśli mówimy już o Guardioli to obecny szkoleniowiec Barcy nie mógł liczyć na uniknięcie porównań między nim, a legendarnym już szkoleniowcem. Swoją drogą są to postacie bardzo podobne, które dodatkowo darzą się wzajemną sympatią i przyjaźnią. Obaj panowie grali w FC Barcelonie, obaj panowie trenowali drużyny młodzieżowe tego klubu i jedną z niewielu różnić jest to, że dla Guardioli Barca była pierwszym prawdziwym wyzwaniem, a Enrique zwiedził jeszcze Vigo i Rzym.

Początek sezonu wywołał małą euforię wśród kibiców. Wieści o zakontraktowaniu Suareza sprawiły, że cały świat zaraz po tym jak kończył mówić o ugryzieniu Urugwajczyka, zaczynał mówić o utworzeniu się zabójczego tridente. MSN. Messi, Suarez i Neymar. Z początku pojawiało się wiele wątpliwości, ale z upływem czasu wszystkie zniknęły. Największa obawa, którą każdy trzymał gdzieś z tyłu głowy prysła niczym bańka mydlana. Pomiędzy tymi piłkarzami nawiązała się boiskowa i poza boiskowa przyjaźń. Trio odpowiedzialne za strzelanie bramek zwyczajnie się nie kłóci, a kiedy widzi się ich roześmianych, jak wychodzą z szatni, to jest to najlepszy widok dla kibica Barcelony. Gorszy jest to widok dla tych, co grają po drugiej stronie boiska…

Suarez i Neymar nie zagrali w pierwszym meczu sezonu ligowego z powodu zawieszenia i kontuzji, ale na sam początek Messi wystarczył. Na rozpoczęcie rozgrywek Barcelona mierzyła się na własnym stadionie z Elche i ze spokojem pokonała ich 3:0. Swój popis dał wtedy niezawodny Leo Messi, a pierwszą bramkę dla pierwszej drużyny Barcelony w oficjalnym spotkaniu strzelił młody talent Munir. Nawet ten czarny kot, który biegał po murawie zaraz po rozpoczęciu spotkania nie przyniósł zawodnikom pecha.

Późniejsze mecze nie były gorsze. Barcelona tak jak zwykle podczas tego etapu sezonu ścigała się na punkty z Realem Madryt, a passa meczów bez straconej bramki zadawała się nie mieć końca. Wszystko szło bardzo dobrze aż do kilku dni przed meczem z Realem Sociedad na Anoeta. Nie wiemy, co dokładnie się wtedy stało, ale według źródeł oraz hiszpańskim mediów doszło do ostrej sprzeczki pomiędzy Leo Messim, a Luisem Enrique. Nie wiadomo, co było przyczyną kłótni, ale wiadomo, czym ona poskutkowała. Doszło do tego, że w meczu na Anoeta, gdzie Barcelona nie wygrała od 7 lat Luis Enrique nie wystawił, ani Neymara, ani Messiego. Miała to być kara za brak dyscypliny na treningu. Barca przegrała mecz z ekipą prowadzoną przez Davida Moyesa i wtedy zaczęła się lawina. Odszedł dyrektor sportowy Andoni Zubizzareta, prezydent Bartomeu zwołał przedwczesne wybory, Puyol zrezygnował z posady w klubie, drużyna była skłócona, a odpowiednie do tego osoby już szukały nowego trenera. Pomyśleć tylko, że wszystko to nigdy nie miałoby miejsca gdyby David Moyes przegrał mecz… O ironio.

Na całe szczęście to jest moment, w którym po sztormie wychodzi słońce, a piłkarze wykazują się ogromnym profesjonalizmem. Według hiszpańskich mediów odbudowa wspólnego zaufania i relacji odbyła się poprzez SMS-y wysyłane przez zawodników. Odstawili oni na bok wszystkie spory i postanowili wygrać kilka trofeów. Wychodzi na to, że jak sobie coś postanowią to dążą do tego niczym polityk do władzy. Stare przysłowie mówi, że porażki łączą, ale tak samo działają zwycięstwa. Od porażki, na Anoeta Barcelona jest w wręcz życiowej formie i mało jest zespołów, które były wstanie ją zatrzymać. Widać również znaczną poprawę relacji pomiędzy trenerem, a zawodnikami. Messi wymienia uśmiechy i uściski z Luisem Enrique, MSN to przyjaciele, a cała drużyna to jedna rodzina. Szczerze mówiąc to odkąd Lucho poprawił swoje relacje z zawodnikami to na tę chwilę jest najlepszym trenerem dla Barcelony.

To wszystko doprowadziło Barcelonę do zwycięstwa w lidze hiszpańskiej, do zwycięstwa w Pucharze Króla i do finału Ligi Mistrzów, który już w tę sobotę. Wszystkie te dobre i zły momenty ukształtowały drużynę. To nie jest już tylko grupa ludzi, którzy razem kopią piłkę. To jedna rodzina, której każdy jest równym członkiem. W sobotę czeka mecz z Juventusem, który może dać Barcelonie potrójną koronę po raz drugi w historii tego klubu. Jeśli zagrają tak dobrze jak zawszę to Juventus będzie mieć ogromne problemy. Barca jest w gazie.


Najlepsze oferty bukmacherskie na Euro 2020
20 zł bez depozytu, 600 zł bez ryzyka i bonus 2100 zł na eFortuna.pl
20 zł bez depozytu, 333 zł bez ryzyka i bonusy 2000 zł na LVBET.pl
21 zł bez depozytu, 230 zł bez ryzyka i bonusy 549 zł na Totolotek.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *