Mecz ze Spartakiem Moskwa, Legio tego przegrać nie można

Emreli

Legia Warszawa/Facebook

Środa będzie dniem, kiedy Legia powróci do europejskich rozgrywek. Przed ekipą Czesława Michniewicza stoi zadanie nie łatwe, bo spotkanie ze Spartakiem Moskwa. Jeśli mistrz Polski chce myśleć o czymś więcej niż rozgrywki grupowe, to ten mecz trzeba wygrać lub po prostu go nie przegrać.

Bądźmy szczerzy, jeśli Legia myśli o wyjściu z grupy Ligi Europy lub, co bardziej realne przejściu do Ligi Konferencji Europy, to starcia ze Spartakiem Moskwa będą absolutnie kluczowe. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta, łatwiej sobie wyobrazić Legię odnoszącą korzystne rezultaty z rosyjskim zespołem niż z Leicester bądź Napoli. Tak się w “polskiej” grupie ułożyło, że przynależność koszykowa idealnie odzwierciedla klasę i potencjał zespołów. Dwa pierwsze kluby myślą o wyjściu z grupy, a dwa ostatnie, czyli Spartak i Legia będą się bić o trzecie miejsce.

Rywalizacja ze Spartakiem jest w ogóle realna?

Oczywiście postronny kibic stwierdzi, że Legia w zasadzie nawet w starciu ze Spartakiem nie ma szczególnie czego szukać. Faktycznie Rosjanie mają przygniatającą przewagę na wielu płaszczyznach. Dysponują większym budżetem, grają na co dzień z lepszymi zespołami, mają zdecydowanie większą jakość piłkarską niż Legia. Przecież w szeregach obecnego wicemistrza Rosji występują, chociażby doskonale znani Victor Moses, Quincy Promes czy syn słynnego szwedzkiego piłkarza Henrika Larssona – Jordan Larsson. Zresztą cała kadra Spartaka jest wyceniana przez Transfermarkt.pl na prawie 130 milionów euro. Jednak pieniądze na murawie nie grają, co już Legia udowodniła rywalizując z Dinamo Zagrzeb, a także Slavią Praga. 

Skoro wstępnie unaoczniliśmy sobie, z kim przyjdzie Legii się zmierzyć, to może poszukajmy powodów, dlaczego mistrz Polski może mieć nadzieję na korzystny rezultat wywieziony z Moskwy. Na pewno jednym z nich jest historia. Przecież wcale nie osiemdziesiąt lat temu, a zaledwie dziesięć Legia już raz postawiła się Spartakowi. Ba, nasz zespół ten dwumecz wygrał. Była to wielka sensacja, bo po remisie 2:2 w Warszawie mało kto dawał duże szanse na awans. Po kilkudziesięciu minutach rewanżu Legia przegrywała już 2:0, ale pokazała charakter i zdobyła trzy gole, co oznaczało zwycięstwo. Oczywiście miło się wspomina historię z 2011 roku, ale podobnie, jak wartości piłkarzy ona na boisku nie gra. Tutaj liczy się forma zawodników, ich jakość, a także na pewno trochę szczęścia. 

 Na razie wyniki Spartaka nie zachwycają

Skoro poruszamy już temat aktualnej dyspozycji obu drużyn, to jest ona porównywalna. Zarówno Legia, jak i Spartak obecny sezon zwyczajnie przeciętnie. O ile Legia dobrze radziła sobie w pucharach i zdecydowanie gorzej w lidze, tak rosyjska drużyna na razie zawodzi po całości. Spartak miał przywilej rozpoczynać eliminacje od trzeciej rundy gry o Ligę Mistrzów. W ścieżce niemistrzowskiej trafił na Benficę Lizbona i… przegrał dwa razy po 2:0. To by było na tyle, jeśli chodzi o ich “dokonania” w tych rozgrywkach.

A jak im idzie w lidze? No niewiele lepiej, bo po siedmiu kolejkach mają bilans 3-1-3. Przegrali 2:1 w kompromitującym stylu mecz u siebie z beniaminkiem – Nizhnym Novogordem. Co prawda to spotkanie ułożyło się wybitnie nie po ich myśli, bo mieli przygniatającą przewagę na boisku i nie potrafili wbić dwukrotnie piłki do bramki. Jednak siódma pozycja w lidze budzi na razie spory niesmak wśród kibiców z Moskwy. 

Porównując oba zespoły 1:1, to Legia także w lidze gra słabo, żeby nie powiedzieć, że fatalnie. Jak na razie jest przecież w strefie spadkowej i z dwoma zaległymi meczami zajmuje niechlubne 16 miejsce. Ostatnio nie dość, że nie strzela goli, to jeszcze je traci. Legia przed przerwą reprezentacyjną przegrała prestiżowe spotkanie z Wisłą Kraków (1:0) i ostatnio po kontrowersyjnym golu w końcówce ze Śląskiem Wrocław również 1:0.

Trener z najwyższej półki

Z drugiej strony takie wyniki dziwić po prostu nie powinny. Spartak od tego sezonu współpracuje z nowym trenerem. Domenico Tedesco na tym stanowisku zastąpił Rui Victoria. Szkoleniowiec ma bardzo bogatą historię, bo w 183 meczach poprowadził właśnie wspomnianą Benficę. Dwukrotna porażka ze swoim byłym klubem musiała Portugalczyka zaboleć… Kibice Spartaka nie byli zadowoleni z takiego przebiegu zdarzeń, bo mieli ochotę na zobaczenie swojego klubu w Lidze Mistrzów. Jednak nie od razu Rzym zbudowano, a fani muszą cierpliwie czekać tym bardziej, że Victoria wszędzie, gdzie się pojawi, to wykręca świetne wyniki. We wspomnianej Benfice miał średnią 2.20 punktu na mecz, a trenował ją przecież przez blisko cztery lata! W tym czasie zdobył z zespołem dwa razy ligę portugalską i raz wygrał krajowy puchar. Później prowadził saudyjski Al-Nassr i tam również osiągał wyniki bardzo dobre. W prawie dwa lata wykręcił średnią 2.03 na mecz. 

Legio, nie schrzań otwarcia rozgrywek!

Co da Legii zwycięstwo ze Spartakiem? Krótko mówiąc, bardzo dużo! Niestety będzie o to niesamowicie trudno, ale przecież marzyć można zawsze. Jeśli mamy bawić się w optymistycznych przepowiadaczy przyszłości, to wyobraźmy sobie scenariusz idealny. Legia wygrywa w Moskwie, jest podbudowana mentalnie, bo widzi, że można powalczyć z każdym. W tej samej kolejce ktoś z dwojga Napoli i Leicester będzie ranny i straci punkty. Legia będzie jednym z dwóch pierwszych zespołów w grupie i w różowych okularach będzie mogła patrzeć w przyszłość. Zatem, jak dla Adama Nawałki na dużym turnieju kluczowy był pierwszy grupowy mecz, tak dla Legii powinno być dokładnie tak samo. To będzie klucz do dalszej rywalizacji.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *