LOTTO Ekstraklasa: Wisła traci pięć bramek i wciąż jest na dnie

Własne

Wisła Kraków przegrała u siebie aż 1:5 ze Śląskiem Wrocław i nie poprawiła swojej sytuacji w tabeli Ekstraklasy. Śląsk, który po sześciu kolejkach miał zaledwie dwie bramki strzelone, urządził sobie w Krakowie prawdziwy festiwal strzelecki.

Pierwsza połowa w żadnym stopniu nie wskazywała na to, że w tym spotkaniu zobaczymy aż pięć bramek. Największym wydarzeniem było wrzucenie rac na boisko, przez fanów Śląska, przez co mecz był na krótko przerwany. Bramkę do szatni, strzelił Kamil Biliński, wyprowadzając tym samym gości na prowadzenie, w 45′ minucie. Fani “Białej Gwiazdy” mieli nadzieję, na pierwsze punkty od 16 lipca, gdy z rzutu karnego wyrównał w 60′ minucie Adam Mójta. Wtedy zaczął się koszmar gospodarzy. Szybko bramką odpowiedział Morioka, a dwie minuty po nim, na listę strzelców wpisał się Filipe Gonçalves. Trzy bramki na boisku rywala, to już był świetny wynik dla mistrzów Polski z sezonu 2011/12. Przypomnijmy, że w pierwszych sześciu kolejkach sezonu, Wrocławianie trafiali do siatki tylko dwukrotnie. To jednak nie był koniec. Drugą bramkę w 81′ minucie strzelił Morioka, a wynik spotkania w doliczonym czasie ustalił Stjepanovic z karnego.

Składy:

Wisła: Miśkiewicz, Sadlok (46′ Mójta), Guzmics, Głowacki, Jović – Zachara (57′ Drzazga), Mączyński, Uryga (75′ Brlek), Boguski – Brożek, Małecki

Śląsk: Pawełek – Pawelec, Celeban, Kokoszka, Dvali – Gonçalves (90+1′ Idzik), Stjepanovic, Madej (90+2′ Mervo), Alvarinho – Biliński (90+2′ Dankowski), Morioka


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.