Legia w końcu zaczyna przypominać dominatora

Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Legia Warszawa w końcu robi to czego oczekują od niej wszyscy jej kibice – strzela dużo goli i mało traci. Mowa oczywiście o Lotto Ekstraklasie. Odkąd Jacek Magiera objął stołeczny zespół, to Ci (nie wliczając wyjazdowej wpadki z Pogonią) wygrywają zazwyczaj przynajmniej dwoma bramkami różnicy. Jakby tego było mało na ostatnie pięć kolejek ligowych legioniści aplikowali rywalom aż trzykrotnie cztery gole. 

W tym w dwóch ostatnich meczach ligowych, ze Śląskiem Wrocław i z Jagiellonią Białystok. Warto podkreślić, że obydwa spotkania były na wyjeździe, gdzie zazwyczaj Legia w poprzednim sezonie i na początku obecnego miała problem z wywalczeniem nawet punktu w większości przypadków. W tabeli ligowej też to zdecydowanie lepiej wygląda przy stracie tylko dwóch punktów do czołowej trójki. Co lepsze, doliczając już Ligę Mistrzów, to trzeci mecz z rzędu z czterema trafieniami Legii. To pokazuje jak dużym bodźcem było przejęcie zespołu przez trenera Magierę.

Na wyniki zdecydowanie przełożyło się przebudzenie niektórych zawodników. Aleksandar Prijović, który na początku sezonu mógł tylko pomarzyć o złapaniu się do pierwszej jedenastki, gdy w końcu dostał szansę z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów, znakomicie ją wykorzystał i potwierdził swoją formę we Wrocławiu. Zdecydowanie przyjemniej patrzy się także na grę Vadisa Odjidja-Ofoe, czy też nawet Miroslava Radovicia. Obydwaj wyglądają na boisku jakby ktoś w trakcie ostatniej przerwy reprezentacyjnej podmienił ich na lepszą, odmłodzoną wersję. Nie wspominając także o Guilherme, który także zaczyna grać jak za swoich najlepszych czasów.

Legia gra lepiej ofensywnie, ale także i w defensywie widać poprawę, chociażby po czystym koncie we Wrocławiu, czy stracie tylko jednej bramki w Białymstoku. Jakub Rzeźniczak, który dostał kolejną szansę wyraźnie się odbudował i powoli przypomina tego pewnego siebie “Rzeźnika” sprzed półtora, dwóch lat. To samo dotyczy Bartosza Bereszyńskiego.

To pokazuje jak za właściwie dotknięciem czarodziejskiej różdżki nowy trener odmienił Legię. A przecież… Jacek Magiera przy jednej z konferencji prasowych stwierdził, że prawdziwą, jego Legię zobaczymy dopiero na wiosnę. Jeżeli już legioniści zaczynają przypominać dominatora, to ciekawe jak inne zespoły ich powstrzymają za kilka miesięcy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *