Legia kontra Borussia, czyli jak zatrzymać niemiecką precyzję

Stadion Legii Warszawa

Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Już dziś o 20:45 Liga Mistrzów po długich 21 latach zawita na polskie stadiony. Mistrz Polski podejmie w meczu fazy grupowej wicemistrza Niemiec. Legia Warszawa będzie chciała pokazać, że nie przypadkowo znalazła się w elicie. Z kolei Borussia Dortmund to spotkanie musi wygrać.

Pewność w szeregach gości

Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Na przedmeczowej konferencji trener Borussii Dortmund wypowiadał się bardzo pochlebnie o Legii. Nasi rywale mogą powetować sobie słabszą formę właśnie w Lidze Mistrzów. Spodziewam się dobrej formy polskiej drużyny – podsumował. Mimo to Thomas Tuchel zapewniał, że jego podopieczni będą w środę w optymalnej formie i pokażą się z jak najlepszej strony. Niemiecki trener ma świadomość, że po ligowej porażce (1:0 z RB Lipsk – przyp. red.) Borussia powinna być przede wszystkim skuteczna i nie pozostawić złudzeń rywalowi. Większą pewnością o wynik swojego zespołu wykazywał się Łukasz Piszczek. – Przyjechaliśmy na mecz, nie ma dla mnie znaczenia, jak zostanę przyjęty przez kibiców Legii. Jesteśmy faworytem i będziemy chcieli tutaj wygrać. – mówił podczas konferencji prasowej reprezentacyjny obrońca. Na uwagę zasługuje fakt, że poza ciągle kontuzjowanym Marco Reusem kadra Borussii prezentuje się okazale. Trener Tuchel do Warszawy zabrał m.in. Shinjiego Kagawe, który ostatnio zmagał się z urazem kostki. Ponadto w drużynie wicemistrza Niemiec znajdziemy triumfatorów ostatniego mundialu: Mario Götze, Andre Schurrle. Przedstawiać nikomu nie trzeba również niezwykle skutecznego Pierre-Emericka Aubameyanga. Tak klasowi piłkarze wspomagani przez młodych: Juliana Weigla, Ousmane Dembele, czy Emre Mora mogą na boisku dać mieszankę wybuchową. O jakości tejże mieszanki mają się dziś przekonać zawodnicy warszawskiej drużyny.

Besnik Hasi nie widzi problemu, zagrać jak Lipsk

Pomimo słabej postawy Legii w Lotto Ekstraklasie i ostatniej wpadce (porażka 2:1 w Niecieczy – przyp. red.) trener Hasi nie widzi problemów. –  Nie wydaje mi się, żeby ostatni mecz w Niecieczy był słabym występem. Przegraliśmy po dwóch karnych,  posiadanie piłki było zdecydowanie po naszej stronie, to było ponad 60 procent. – Mimo to albański szkoleniowiec zdaje sobie sprawę z klasy rywala. – Tym razem nie będziemy faworytem, piłkarze będą inaczej zmotywowani, trzeba dać z siebie wszystko. To inny poziom niż Ekstraklasa. – powiedział. Szansę na korzystny wynik Legioniści upatrują w ostatnim meczu Borussii Dortmund. Besnik Hasi odniósł się do jej porażki z RB Lipsk.Wiem skąd biorą się gracze w Lipsku, jak wygląda ich rekrutacja. Są bardzo młodzi, umieją biegać przez 90 minut, są fantastycznie zorganizowani, to nowoczesny futbol. Grając z Borussią musisz podjąć ryzyko, grać w ten sposób, zamknąć ją. Nie możesz dawać jej gwiazdom przestrzeni. Ale nawet im zdarzają się złe dni. W Lipsku pokazano jak taką drużynę zatrzymać. – podsumował trener. Takie słowa dają nadzieję na dobrą postawę Legii. Przede wszystkim pozwalają wierzyć, że zawodnicy mistrza Polski zrealizują założenia taktyczne i nie odpuszczą żadnej przez 90 minut.

Bez Pazdana i Kucharczyka, tajna broń w postaci Prijovicia

W ostatnich tygMikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)odniach bez wątpienia ostoją drużyny Legii jest Michał Pazdan. Kapitan mistrzów Polski po świetnym występie podczas Euro 2016 nie stracił formy, jednak nabawił się kontuzji i nie zagra w inauguracyjnym spotkaniu Champions League. Na boisku nie zobaczymy również Michała Kucharczyka. Kuchy co prawda przeplatał dobre występy, ze słabszymi lecz w rewanżowym meczu z Dundalk (1:1 – przyp.red.) znalazł się odpowiednio w polu karnym i przypieczętował awans Legii do fazy grupowej Ligi Mistrzów. O ile w obronie gospodarze mogą mieć problem. W miejsce Pazdana trener Hasi ma do wyboru Jakubów Rzeźniczaka oraz Czerwińskiego i Macieja Dąbrowskiego. O ile ten pierwszy jest wielką niewiadomą gdyż nie może odnaleźć dobrej formy od zeszłego sezonu. O tyle dwóch kolejnych to nowe nabytki stołecznej drużyny i jeszcze nie zdążyli zaprezentować się z dobrej strony. Sytuacja lepiej wygląda na skrzydłach. Za Kucharczyka mogą grać zawodnicy, którzy już grali, a nawet strzelali bramki w Champions League. Michaił Aleksandrow debiutował w Lidze Mistrzów w barwach bułgarskiego Ludogortsa, zaś Steeven Langil grając dla francuskiego Auxerre strzelił zwycięską bramkę przeciwko Ajaxowi. Na boku pomocy może grać również kreatywny brazylijczyk Guilherme. Zdecydowanie za największe zamieszanie w szeregach obrony Borussii będzie odpowiadał Nemanja Nikolić. W eliminacjach do Ligi Mistrzów strzelał bramki każdemu rywalowi, łącznie w tym sezonie zanotował już 9. trafień w 14. meczach. Trener Hasi może, więc zaskoczyć rywali Aleksandarem Prijoviciem. Wysoki napastnik Wojskowych już nie raz udowodnił, że bramki strzelać potrafi. Zarówno w europejskich pucharach (trafienia przeciwko Midtjylland i Napoli w Lidze Europy – przyp. red), jak i na wagę zdobycia krajowego pucharu (1:0 z Lechem Poznań – przyp.red.). Jeśli Prijović pojawi się na boisku i dostanie dobre dośrodkowanie ze skrzydła, to Marc Bartra lub Sokratis Papastatopulos mogą mieć problem z „ekstraklasowym Zlatanem”.

Legia może, Borussia musi

W tym spotkaniu to Borussia będzie faworytem bez dwóch zdań. Nieważne czy patrzymy na ostatnie osiągnięcia, kadrę, budżet, w każdym aspekcie klub z Niemiec przeważa. Mimo to historia nie raz pokazała, że faworyt pozostaje nim tylko na papierze. Presja wyniku będzie ciążyła dzisiejszego wieczoru na gościach. Legia zaś powinna zrobić wszystko, aby zaprezentować się godnie na arenie zwanej Champions League. Zagrać, jak na mistrza przystało. Piłkarze Legii mogą ustępować Borussii umiejętnościami, lecz nie mogą wolą walki i zaangażowaniem! Ba, w tym aspekcie gry powinni przeważać i na boisku dać z siebie więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Liga Mistrzów to przecież pozytywna motywacja, w zakresie sportowym, jak i finansowym. Nie będę kusił się o typowanie wyniku. Każdy rezultat dający Legii punkty brałbym w ciemno, lecz przede wszystkim chcę zobaczyć mistrza Polski walczącego przez 90 minut i pokazującego, że zasługuje na miejsce w elicie. Nieważne, czy na przeciwko stoi Götze, Schurrle lub Pierre-Emerick Aubameyang . To ma być gra na maksimum możliwości, aby po meczu zawodnicy stołecznej drużyny mogli zejść do szatni z podniesionymi głowami.

 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.