NA GORĄCO

LE: Szaleństwo w Pradze, awans Villarrealu i Valencii

14 marca 2019, 23:49 | Foto: Twitter Slavia Praga | Autor: Grzegorz Czerniecki
LE: Szaleństwo w Pradze, awans Villarrealu i Valencii
Liga Europy
0

Dwa starcia na linii Rosja-Hiszpania oraz jedno z udziałem Czech i Hiszpanii. Reprezentanci tych trzech krajów rozegrali dziś mecze rewanżowe w ramach 1/8 finału Ligi Europy.

Przed pierwszym gwizdkiem w najlepszym położeniu niewątpliwie był Villarreal, który wygrał na wyjeździe z Zenitem 3:1. Najgorszy wynik miała Sevilla – remis ze Slavią na własnym stadionie 2:2. Nieciekawie też wyglądała sytuacja Valencii. Nietoperze nie wykorzystali dominacji w pierwszej połowie poprzedniego meczu i nie strzelili odpowiedniej ilości bramek potrzebnych do awansu. Wynik 2:1 przed rewanżem jest dość niebezpieczny. 

Z nieba do piełka

Gospodarze rozpoczęli ten mecz tak jak się tego spodziewano. Szybko, energicznie próbowali przedostać się pod bramkę strzeżoną przez Neto. Mało odczuwalny był brak jednego z filarów zespołu – Alaksandra Martynowicza, który przed tygodniem wykartkował się na dzisiejsze spotkanie. Pierwszą dogodną okazje miał Viktor Claesson. Próbował oodać strzał nożycami, ale arbiter odgwizdał przewinienie. Krasnodar liczył na odebranie piłki jeszcze we własnym polu karnym i ruszeniem z natychmiastową kontrą. Pomóc miał w tym Ari – snajper wykazywał ogromną chęć do gry. W jednej z akcji z łatwością minął José Gayà’e i wystawił futbolówkę do nadbiegającego Wandersona. Niestety strzał pomocnika został zablokowany. W 9. minucie Ari strzelił gola, ale angielski arbiter dostrzegł, że napastnik pomagał sobie ręką. Podopieczni Olega Fomenko przeważali, byli lepsi w ataku niż ich dzisiejsi rywale. Valencia gubiła się pod presją, byli zaskoczeni agresywnością gospodarzy. Świetną sytuację na gola otwierającego wynik miał Ari, lecz w decydującym momencie zgubił piłkę – źle sobie ją przyjął. Tymczasem Valencia szybko wyszła z kontrą. Mieli przewagę pod każdym względem – piłkarskim i ilościowym, wystarczyło tylko dograć odpowiednio piłkę czego nie zrobił Carlos Soler. Gra toczyła się na dużej intensywności, dynamice, brakowało typowych akcji stuprocentowych. Kolejną okazję goście wypracowali sobie po akcji  Czeryszewa. Rosjanin zagrał piłkę w pole karne do znajdujących się tam Solera i Miny, jednakże szybszy był Matvei Safonov. Po około 30. minutach z boiskiem pożegnał się Ari, doznał kontuzji mięśnia. Swoich sił próbował jeszcze Olsson, ale jego uderzenie było niecelne. Pod koniec pierwszej połowy tempo gry nieco zmalało. Mecz był rwany, szarpany, mało celnych podań. Widać było brak Ariego, który dawał zagrożenie, zrywał się natychmiast po otrzymaniu piłki. 

Po zmianie stron Cleasson został przestawiony na pozycję nr. 9. Nie jest to jednak naturalne środowisko dla tego piłkarza. Wyglądał na zagubionego, nie umiał odnaleźć się na tej pozycji. Krasnodar podwyższył tempo gry. Wiedzieli, że do awansu potrzebny był tylko jeden gol. Świetną okazje na objęcie prowadzenia miał Paulista. Wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego, ale piłka po jego strzale przeleciała obok bramki. Z rzutu wolnego tuż przed polem karnym uderzał Mauricio Pereyra, ale Neto z dużym spokojem obronił to uderzenie. Bardzo dobrą akcje przeprowadzili piłkarze Valencii, Daniel Wass po klepce z jednym z kolegów zagrał piłkę w pole karne. Tam jednak futbolówkę źle przyjął Dienis Czeryszew. Nietoperze zostali zepchnięci do defensywy, mieli bardzo duże problemy z opuszczeniem własnej połowy. Krasnodar zaś grał cały czas tak samo. Najpierw opuszczenie własnej połowy, a następnie uruchomienie skrzydeł. Brakowało jednak indywidualności, rajdów, wejść w pole karne. Gospodarze grali tak jak im narzucono. Zmianę jednak przyniósł świeżo wprowadzony Magomed Suleymanov. W 85. minucie kapitalnie uderzył z 16. metra i nie dał Neto żadnych szans. Goście natychmiast rzucili się do ataku. Radość gospodarzy nie trwała długo. W doliczonym czasie gry Kevin Gameiro w indywidualnej akcji ograł defensywę rosyjskiego zespołu, następnie wyłożył piłkę do Gonçalo Guedesa. Portugalczyk mocnym strzałem pokonał Matvea Safonova. Mecz kończy się remisem 1:1, a w następnej rundzie wystąpi ekipa z Hiszpanii. 

14.03.2019, 1/8 finału Ligi Europy, Krasnodar Stadium, Krasnodar

Krasnodar – Valencia CF 1:1 ( 0:0 )

Magomed Suleymanov 85′ – Gonçalo Guedes 90+3′ 

Krasnodar: Matvei Safonov – Siergiej Pietrow(Magomed Suleymanov 75′), Jón Guðni Fjóluson, Uroš Spajić, Cristian Ramírez – Jurij Gaziński, Mauricio Pereyra(Ivan Taranov 90+1′), Kristoffer Olsson – Wanderson Campos, Ari(Dmitrij Stocki 30′), Viktor Claesson

Valencia: Neto – Daniel Wass, Gabriel Paulista, Mouctar Diakhaby, José Gayà – Carlos Soler(Kevin Gameiro 88′), Geoffrey Kondogbia, Francis Coquelin, Dienis Czeryszew – Ruben Sobrino(Rodrigo Moreno 57′), Santiago Mina(Gonçalo Guedes 70′)

Żółte kartki: Pereyra, Gaziński – Kondogbia, Soler

Sędzia: Anthony Taylor 

AWANS: Valencia 


Czeski sen trwa dalej 

Przed rozpoczęciem meczu spodziewano się ciągłych ataków, bombardowania bramki Slavi. Tymczasem wcale tak nie było. Pierwsze minuty pokazały nam, że gospodarze nie zamierzali się tylko bronić, lecz także mieli w planach akcje ofensywne. Mocny strzał oddał Promes, urwał się jednemu defensorowi, jednak na posterunku był Ondřej Kolář. W 15. minucie Slavia objęła prowadzenie. Milan Škoda zgrał piłkę zagrywaną z rzutu rożnego do Michael Ngadeu-Ngadjui, a obrońca mocnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Błąd popełniła cała defensywa Sevilli. Napastnik nie był w ogóle kryty, Tomáš Vaclík mógł pójść za futbolówką do końca. Goście za wszelką cenę dążyli do wyrównania. Z rzutu wolnego uderzał Pablo Sarabia, lecz obrona wybiła piłkę poza plac gry. Swoich sił prówał Banega, ale trafił tylko w boczną siatkę. Golkiper gospodarzy momentami nie miał dużo pracy. Wszystko przez świetnie dysponującą w tym spotkaniu defensywę. Świetną okazję na wyrównanie miał Promes, ograł Lukáša Masopusta i strzelił w kierunku bramki. Piłka tylko obiła poprzeczkę. W 38. minucie z rzutu rożnego uderzał Banega, ale fatalnie przestrzelił. Patrząc na grę Sevilli można stwierdzić, że to nie jest taki zespół jaki chcemy oglądać. Nie ma potwierdzenia o dobrej formie, jaką zaprezentowali w miniony weekend z Realem Sociedad – wygrana 5:2. W tamtym spotkaniu Sevilla miała 15. okazji bramkowych. Statystycy uznali, że Slavia jest lepszym zespołem niż Real Sociedad i na pewno zagra lepiej w obronie nie dopuszczając gości do tak dużej liczby oddanych strzałów. Eksperci nie pomylili się, a efekt mogliśmy zobaczyć na stadionie w Pradze. Całkowicie niewidoczny był Ben Yedder. Przed zakończeniem pierwszej połowy dał jednak o sobie znać wykorzystując rzut karny. Faulowany w polu karnym przez bramkarza Kolářa był Quincy Promes. Do przerwy 1:1.

Druga połowa rozpoczęła się piorunująco dla Slavi. Już w 16. sekundzie faulu we własnym polu karnym dopuścił się Jesús Navas. Do wykonania jedenastki podszedł Tomas Soucek i pewnym strzałem pokonał Tomáša Vaclíka. Takiego początku na pewno nikt się nie spodziewał. Jednakże doświadczenie i indywidualności pozwoliły Sevilli dość szybko wyrównać. W 54. minucie po teoretycznym zażegnaniu niebezpieczeństwa związanego z wykonaniem rzutu rożnego Munir dostał piłkę w kapitalny sposób uderzył w światło bramki. Ondřej Kolář nie miał szans na jaka kolwiek interwencję. Dobrą okazję miał Lukáš Masopust, ale źle sobie przyjął piłkę. Sevilla coraz bardziej naciskała. Otrzymali od arbitra dwa rzuty rożne i w obu sytuacjach pogubiła się defensywa gospodarzy. Swojego dnia nie mieli Banega i Sarabia, a to od nich uzależniona jest forma całego zespołu. W końcówce Slavia wyglądała na zespół już zmęczony. Dużo kosztowało ich dotarcie do takiego etapu. Sevilla miała dobrą okazję na trzecią bramkę. Éver Banega posłał dośrodkowanie w pole karne, piłkę do Ben Yeddera zgrał Promes, a Francuz uderzył głową w światło bramki. Na jego nieszczęście na wyżyny swoich możliwości wspiął się Ondřej Kolář i obronił to uderzenie. Żadna z ekip nie zdołała już strzelić gola. Wynik 2:2 oznacza, że zawodnicy obu drużyn zagrają kolejne 30. minut. 

Dogrywka również przyniosła nam sporo emocji. W 98. minucie Sevilla dopięła swego. Gol znów padł w dość nieoczywisty sposób, trochę jak trafienie Munira. Quincy Promes zagrał piłkę w pole karne wcześniej ją podkręcając, a Franco Vázquez uderzeniem głową pokonał Ondřeja Kolářa. Slavia jednak nie zamierzała się poddawać. Chwilę później Mick van Buren złapał na wykroku Tomáša Vaclíka, wcześniej z łatwością ograł Simona Kjæra i pewnie umieścił piłkę w siatce. Walka wciąż trwała w najlepsze. Dobrą okazję miał Promes, ale jego próba została zablokowana. Slavia próbowała jeszcze wykrzesać z siebie resztki energii i powalczyć o gola dającego awans. W 120. minucie udało im się to! Zamieszanie po rozegraniu rzutu wolnego wykorzystał Peter Olayinka. Piłka po jego uderzeniu otarła się jeszcze o Ibrahima Traoré i wpadła do bramki. Arbiter niedługo później zakończył to spotkanie. Mecz kończy się wynikiem 4:3. 

14.03.2019, 1/8 finału Ligi Europy, Sinobo Stadium, Praga

Slavia Praga – Sevilla FC 4:3 ( 2:2 ) po dogrywce

Michael Ngadeu-Ngadjui 15′ Tomas Soucek 47′(k.), Mick van Buren 102′, Ibrahim Benjamin Traoré 119′- Wissam Ben Yedder 44′(k.), Munir El Haddadi 54′, Franco Vázquez 98′

Slavia: Ondřej Kolář – Ondřej Kúdela, Simon Deli, Michael Ngadeu-Ngadjui, Jan Bořil – Tomas Soucek, Alex Král(Michał Frydrych 106′) – Miroslav Stoch(Mick van Buren 93′), Ibrahim Benjamin Traoré, Lukáš Masopust(Jaromír Zmrhal 90+2′) -Milan Škoda(Peter Olayinka 77′)

Sevilla: Tomáš Vaclík – Daniel Carrico, Simon Kjær, Sergi Gomez – Jesús Navas, Pablo Sarabia(André Silva 80′), Éver Banega, Roque Mesa(Maxime Gonalons 74′), Quincy Promes – Munir El Haddadi(Franco Vázquez 90′), Wissam Ben Yedder(Marko Rog 104′)

Żółte kartki: Kolář, Král, Olayinka

Sędzia: Aliaksei Kulbakov

AWANS: Slavia Praga 


Wysoka forma powraca

Trzecia z Hiszpańskich ekip – Villarreal potwierdziła swoją dominację na Zenitem i ponownie pokonali zespół z Rosji, tym razem 2:1. Na listę strzelców wpisali się Gerard Moreno i Carlos Bacca po stronie gospodarzy, zaś Branislav Ivanovic po stronie Zenitu. 

Początek był lepszy w wykonaniu Rosjan. Od pierwszego gwizdka rzucili się na rywala, próbowali dość szybko strzelić gola, który podłączyłby ich jeszcze do walki o awans. Z biegiem czasu gospodarze dochodzili do głosu, a w 29. minucie Gerard Moreno zaprzepaścił już jakie kolwiek marzenia o dalszej grze gości. Wynik w drugiej połowie podwyższył Carlos Bacca przy asyście Moreno. Zespół z Rosji stać było tylko na gola honorowego, którego zdobył w doliczonym czasie gry Branislav Ivanovic. 

Villarreal – Zenit 2:1 ( 1:0 ) 

Gerard Moreno 29′, Carlos Bacca 47′ – Branislav Ivanovic 90+1′

AWANS: Villarreal 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przejdź do paska narzędzi