LE: Lazio obejmuje przodownictwo w grupie K

W trzeciej serii spotkań grupy K Ligi Europy w spotkaniu liderów grupy Lazio wygrało na wyjeździe 3-1 z Niceą i objęło przodownictwo w grupie. Odstający od panującej dwójki Zulte Waregem i Vitesse podzielili się punktami.

Nicea i Lazio świetnie rozpoczęli zmagania w tegorocznej edycji rozgrywek grupowych Ligi Europy. Nicea bardzo pewnie pokonała Zulte Waregem oraz Vitesse, strzelając im łącznie osiem bramek, a tracąc ledwie jedną. Niemniej gorzej spisywał się zespół z Rzymu. Co prawda w Arnhem musieli gonić wynik, lecz ostatecznie wygrali 3-2. Znacznie mniej nerwów Lazio miało u siebie, gdy stosunkowo pewnie pokonali Belgów.

Po ostatnich spotkaniach ligowych w znacznie lepszych nastrojach jest włoska drużyna. Podopieczni Simeone Inzaghiego kontynuują serię już trzech zwycięstw w Serie A. Ostatnie, bardzo prestiżowe zwycięstwo nad Juventusem tylko potwierdza dobrą dyspozycję zespołu. Lazio zajmuje obecnie trzecie miejsce w lidze, rzucając tym samym rękawicę innym drużynom w walce o Scudetto.

Po rewelacyjnej ostatniej kampanii, lekki kryzys w Ligue 1 dopadł zespół z Nicei. Po w miarę dobrym początku sezonu, ostatnie dwa spotkania zwiastują małą zadyszkę podopiecznych Luciena Favre’a. Gospodarze dzisiejszego spotkania przegrali z Olympique Marsylia i Montpellier. W tym momencie z dziesięcioma punktami na koncie zajmują zaledwie 14 miejsce w lidze.

Piłkarze rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia. Już w 4. minucie spotkania do siatki rywali trafił Mario Balotelli. Włoch wykorzystał dośrodkowanie Wesleya Sneijdera, i celną główką pokonał Thomasa Strakoshę. Dosłownie sekundy po wznowieniu gry zawodnicy Lazio posłali długą piłkę w kierunku pola karnego rywali. Do przedłużonej głową futbolówki dopadł Felipe Caicedo, który wykorzystał fatalny błąd i nieporozumienie Dante z Yoanem Cardinale i wyrównał stan meczu.

Po fenomenalnym początku, spotkanie nie utraciło na swojej atrakcyjności. Zawodnicy obu drużyn grali miły dla oka futbol, utrzymując wysokie tempo spotkania, brakowało jednak dogodnych sytuacji do strzelenia kolejnych bramek. Przed przerwą najdogodniejszą z nich zmarnował Ștefan Radu. Na uderzenie z dystansu zdecydował się Nani. Niepewny dzisiaj Cardinale odbił przed siebie futbolówkę po mocnym uderzeniu Portugalczyka. Najbliżej znalazł się stoper Lazio, jednak Rumun z bliska fatalnie przestrzelił.

Po przerwie ponownie zaatakowali Francuzi. W 49. minucie bardzo bliski strzelenia swojej drugiej bramki w dzisiejszym spotkaniu był Balotelli. Włoch minął interweniującego Strakoshę, lecz w głównej mierze dzięki asyście dwóch obrońców Lazio, a także ostremu kątowi, strzelił obok bramki. Był to jeden z nielicznych atrakcyjnych aspektów pierwszego kwadransa drugiej połowy meczu. Szkoleniowcy próbowali zmienić ten stan rzeczy, dokonując zmian, które miały podkręcić tempo na boisku. W Nicei szczególnie aktywny był Balotelli. Włoch wielokrotnie sprawdzał dyspozycję Strakoshy.

Niepewna dyspozycja defensywy gospodarzy została skarcona w 65. minucie. Umiejętnie grający na granicy spalonego Caicedo dograł do niepilnowanego w polu karnym Sergeja Milinkovicia-Savicia. Serb pewnym strzałem wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W drużynie gości sporo dobrego robił Ciro Immobile. Wprowadzony z ławki Włoch już kilka minut po wejściu na boisko nieco rozruszał grę swojego zespołu, zagrażając też bramce rywali.

Gra ofensywna francuskiego zespołu opierała się praktycznie tylko na Balotellim. Wspierany, choć głównie w pierwszej połowie przez Sneijdera Włoch oddał zdecydowanie najwięcej strzałów na bramkę rywali. Lucien Favre widząc słabość w ofensywie swojego zespołu dokonał zmian w składzie. Panaceum na problemy swojego zespołu miał być Alassane Pléa. Nie przenosiło się to jednak na wymierne korzyści dla gospodarzy.

Losy meczu w 89. minucie przesądził Sergej Milinković-Savić. Serb wykorzystał dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego. 22-latek dopadł do piłki wrzuconej na krótki słupek i nie dał szans Yoanowi Cardinale. Z przebiegu spotkania trzeba uznać, że wygrana włoskiego zespołu była jak najbardziej zasłużona. Francuzi poza akcją z początku meczu, nie potrafili porządnie zagrozić bramce Lazio. Starania ze strony Mario Balotellego to zdecydowanie za mało na tak silny zespół jak Lazio.

19 października 2017, 3. kolejka grupy K Ligi Europy, Nicea (Allianz Riviera)

OGC Nice-Côte d’Azur – SS Lazio 1:3 (1:1)

Mario Balotelli 4 – Felipe Caicedo 5, Sergej Milinković-Savić 65, 899

Nice: Yoan Cardinale – Patrick Burner, Marlon, Dante, Maxime Le Marchand, Christophe Jallet (Bassem Srarfi 88′) – Pierre Lees-Melou (Alassane Pléa 71′), Namphalys Mendy, Wesley Sneijder, Remi Walter – Mario Balotelli.

Lazio: Thomas Strakosha – Patric, Bastos, Luiz Felipe, Ștefan Radu, Senad Lulić – Alessandro Murgia, Davide Di Gennaro (Luis Alberto 60′), Sergej Milinković-Savić – Felipe Caicedo (Lucas Leiva 75′), Nani (Ciro Immobile 60′).

Żółte kartki: Mendy – Felipe.

Sędziował: Craig Thomson (Szkocja).


W Waregem mieliśmy do czynienia ze spotkaniem drużyn wyraźnie odstających od prowadzącej w grupie dwójki Nicea – Lazio. Nie oznacza to, że w tym spotkaniu nie było ciekawie.

Jako pierwsi zaatakowali gospodarze. W 12. minucie meczu po dośrodkowaniu Sandera Coopmana dużo miejsca do strzału głową miał Sandy Walsh. Futbolówka po uderzeniu angielskiego prawego obrońcy Zulte Waregem znacznie jednak minęła słupek bramki strzeżonej przez Remko Pasveera. Więcej szczęścia Belgowie mieli jedenaście minut później. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niefortunnie interweniował Guram Kaszia. Reprezentant Gruzji głową skierował piłkę do swojej bramki. Radość gospodarzy z prowadzenia w tym spotkaniu trwała ledwie cztery minuty. Ładnym technicznym uderzeniem tuż zza pola karnego wyrównującą bramkę strzelił Thomas Bruns.

Pierwsze minuty drugiej części meczu były podobnie wyrównane, jak jego pierwsza odsłona. Z jedną konkretną różnicą – składnych, mogących zmienić przebieg spotkania okazji strzeleckich było jak na lekarstwo. Pewne ożywienie wprowadził napastnik gości Luc Castaignos. 25-letni Holender w polu karnym walczył o piłkę z Michaelem Heylenem. Gracz Vitesse przepchał rywala i skierował piłkę do siatki. Bramka nie została jednak uznana, prowadzący to spotkanie Chorwat Ivan Bebek dopatrzył się przewinienia ze strony Castaignosa. Z biegiem czasu rozkręcać zaczęła się holenderska drużyna. Gospodarze odpowiedzieli w ostatnich dziesięciu minutach meczu. Po dośrodkowaniu wprowadzonego z ławki Davy’ego de Fauwa głową uderzał Sander Coopman. Piłka przeleciała jednak nad bramką strzeżoną przez Remko Pasveera. Losy spotkania w fantastyczny sposób w końcówce przesądzić mógł aktywny Castaignos. Holender zdecydował się na uderzenie przewrotką. Po nim futbolówka nieznacznie minęła bramkę Zulte Waregem.

19 października 2017, 3. kolejka grupy K Ligi Europy, Waregem (Regenboogstadion)

SV Zulte Waregem – SBV Vitesse Arnhem 1:1 (1:1)

Guram Kaszia 23 (samobójcza) – Thomas Bruns 27

Zulte: Louis Bostyn – Sandy Walsh (Davy de Fauw 70′), Timothy Derijck, Michael Heylen, Brian Hamalainen – Gertjan De Mets, Onur Kaya (Ivan Šaponjić 89′), Julien De Sart – Sander Coopman, Aaron Leya (Nill De Pauw 55′), Peter Olayinka.

Vitesse: Remko Pasveer – Fankaty Dabo, Guram Kaszia, Matthew Miazga, Alexander Büttner (Lassana Faye 83′) – Thomas Bruns (Charlie Colkett 77′), Thulani Serero, Mason Mount – Milot Rashica, Luc Castaignos, Brian Linssen.

Żółte kartki: Leya, Derijck – Miazga, Bruns, Serero.

Sędziował: Ivan Bebek (Chorwacja).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi