LaLiga redaktorskim okiem, podsumowanie czwartej kolejki

twitter Girona

Czwarta kolejka hiszpańskiej ekstraklasy właśnie dobiegła końca. Nie zabrakło emocji, goli, a przede wszystkim niespodzianek.

Sensacją na pewno było to co wydarzyło się na Wanda Metropolitano czy San Mames. W dodatku w Sewilli miał miejsce prawdziwy koncert sędziów z użyciem VAR. Barcelona też nie pokazała się z dobrej strony. Mimo odniesienia zwycięstwa myślami chyba byli już w Lidze Mistrzów. Mówiąc ogólnie liga nie przebiega tak, jak przypuszczało wielu. Faworyci rozczarowują, nie wygrywają, pokazują zupełnie nowe oblicze niż to jakie oglądaliśmy w poprzednich rozgrywkach ligowych.

Zapraszam na analizę wszystkich meczów

Piątek 21.00, Huesca – Rayo Vallecano

W bezpośrednim starciu beniaminków zwycięsko wyszło Rayo. Pokonali oni Huescę 1:0 po golu Gianelli Imbuli. Był to żywy, otwarty mecz, widać, że obie ekipy szukały tu kompletu punktów. Brakowało jednak skuteczności. Drużyny oddały po 14 strzałów na bramkę przeciwnika, z czego 4 były celne po stronie Huesci, a 2 po stronie Rayo. Jak się okazało jeden z nich znalazł drogę do bramki, a Axel Werner nie miał szans na interwencję. Z kolei Alberto Garcia – golkiper Rayo – prezentował się znakomicie. Zdołał wybronić wszystkie uderzenia ze strony gospodarzy i utrzymać czyste konto. Za tydzień Huesca zmierzy się z Realem Sociedad, zaś Rayo Vallecano podejmie Alaves.

Sobota 13.00, Atlético Madryt – Eibar

Los Colchoneros rozczarowują! To trzeba sobie jasno powiedzieć. To nie jest udany początek sezonu w ich wykonaniu. Remis z Valencią, zwycięstwo z Rayo Vallecano tylko 1:0, potem niespodziewana porażka z Celtą. Ten kto myślał, że po przerwie reprezentacyjnej zespół Diego Simeone pokonana łatwe w teorii Eibar to mocno się zdziwił. Do samego końca spotkania ofensywa była bezradna. W 87. minucie dostali kolejny cios. Sergi Enrich pokonał Jana Oblaka. Wielka konsternacja na trybunach. Wiele wskazywało na to, że dość szybko przegrają na własnym stadionie. Przed końcowym gwizdkiem strzał z okolic szesnastego metra oddał młody 19-letni Borja Garces Moreno. Dmitrović nie miał szans na jaką kolwiek obronę. W ostatnich sekundach Atlético uratowało remis. Ale tą drużynę przecież stać na wiele więcej. Wiele dzienników, gazet, redaktorów i dziennikarzy określa kadrę zespołu z Madrytu jako najmocniejszą w historii. Za rogiem już Liga Mistrzów i mecze z Monako i Borussią Dortmund. Simeone musi wiele poprawić, aby jego zespół zachwycał. Los Colchoneros za tydzień zmierzą się z Getafe, a Eibar z Leganes.

Sobota 16.00, Real Sociedad – FC Barcelona

Klątwa z Anoeta została na dobre zdjęta. Piłkarze Blaugrany po raz kolejny pokonali tamtejszy Real Sociedad 2:1, choć do pierwszej połowy przegrywali 0:1 po golu Aritza Elustondo. W drugiej części spotkania oglądaliśmy znacznie lepsze widowisko. Obie ekipy oddały dwukrotnie więcej strzałów, ale jedno się wciąż nie zmieniało i chyba prędko nie zmieni – posiadanie piłki. Każdy kto będzie mierzyć się z Barceloną musi liczyć się na to, że za wiele czasu przy piłce nie spędzi. Zabójcze okazały się trzy minuty w drugiej połowie. Najpierw w 63. do wyrównania doprowadził Luis Suarez, a w 66. wynik podwyższył Dembele. Barca tego prowadzenia już nie oddała. Do końca robiła wszystko, aby nie dać sobie strzelić. W następnej kolejce podopieczni Ernesto Valverde podejmą Gironę, a Real Sociedad uda się na spotkanie z Huescą.

Sobota 18.30, Valencia – Real Betis

Jedno z bardziej ciekawych zapowiadających się starć tej kolejki. Rewelacje poprzedniego sezonu, które na początku bieżących rozgrywek rozczarowują stanęły na przeciw siebie. Niestety i tym razem żadna z ekip specjalnie nie przyczyniła się do polepszenia swojej sytuacji w ligowej tabeli. Rodrigo Moreno, Kevin Gameiro po stronie Valencii nie byli w stanie pokonać Pau Lopeza, zaś Antonio Sanabria, Takashi Inui w ogóle nie zachwycili co skutkowało bardzo szybkim zejściem z boiska. Na pewno nie tego się spodziewano po tych drużynach, a nimi  występy w Europejskich Pucharach. Kolejną szansę na przebudzenie Betis będzie miał za tydzień w starciu z Athletickiem, zaś Valencia podejmie  Villarreal w derbach lokalnych.

Sobota 20.45, Athletic Bilbao – Real Madryt

Przed tym meczem gospodarze mieli wolnego aż nadto. Pomimo przerwy reprezentacyjnej trwającej cały poprzedni tydzień nie rozegrali meczu z Rayo Vallecano ze względu na zamknięcie stadionu. Mieli więc zatem bardzo dużo czasu na solidne przygotowanie się do starcia z Realem. Za to Królewscy zaliczyli pierwszą wpadkę w tym sezonie. Wynika to po części z faktu, że większość zawodników wyjechało na zgrupowania. Remis ten więc można traktować jako małe zwycięstwo dla Athleticu. Wynik otworzył w Iker Muniain w 32. minucie, natomiast do wyrównania doprowadził w drugiej połowie Isco. Goście dążyli do strzelenia drugiej bramki, ale niesamowicie dobrze między słupkami spisywał się Unai Simón. W następnej kolejce Baskowie zagrają z Betisem, zaś Real na własnym stadionie podejmie Espanyol.

Niedziela 12.00, Leganes – Villarreal

Żółta Łódź Podwodna w końcu się przełamała. Po fatalnym początku trener Javi Calleja znalazł sposób na pierwsze trzy punkty. Jedyną bramkę zdobył po wejściu z ławki Carlos Bacca. Warto dodać, że w poprzednich meczach Kolumbijczyk regularnie zaczynał na ławce rezerwowych. Może tym razem przekonał na dobre trenera, aby to właśnie jemu dał szansę od pierwszej minuty kosztem Toko Ekambiego. Pozycja Gerarda Moreno wydaje się być raczej pewna, natomiast główna rywalizacja toczy się właśnie pomiędzy Baccą a Ekambim. Leganes zaś mimo dobrej gry znów nie musiało obejść się smakiem. Mieli nawet szansę na remis, ale rzutu karnego nie wykorzystał Guido Carrillo. Po czterech kolejkach zajmują ostatnią lokatę. Za tydzień powalczą o punkty z Eibarem, a Villarreal zagra derbowy mecz z Valencią.

Niedziela 16.15, Espanyol – Levante

Rubi wykonuje kawał dobrej roboty w Espanyolu, czego efektem są wyniki. Zespół zyskał bardzo dużo na jego przyjściu. Poprawił się styl gry, jakość i przede wszystkim regularne punktowanie. Tym razem ograli Levante Paco Lopeza, które również momentami prezentowało otwarty futbol. Aż nie chce się wierzyć, że na 22. sytuacje stworzone przez gospodarzy piłka w siatce zatrzepotała tylko raz. Zespół z Estadio Ciudad de Valencia nie pozostał dłużny rywalowi, bowiem stworzył sobie 16. sytuacji podbramkowych. Niestety zawiodła skuteczność. Ani Morales, ani Roger Marti nie zdołali pokonać Diego Lopeza. Za tydzień Espanyol wybierze się na Santiago Bernabeu, a Levante zagra z Sevillą.

Niedziela 18.30, Real Valladolid – Deportivo Alaves

Gospodarze wciąż bez gola! Co musi się zmienić, aby beniaminek w końcu zaczął strzelać bramki. To kolejny tego typu mecz. Gdy wydawało się, że kwestią czasu jest odgwizdanie końca meczu i znów wynik 0:0 w doliczonym czasie gry Ibai Gomez resztą sił strzelił bramkę dla Alaves na wagę zwycięstwa. Gospodarze są w złej sytuacji, władze oraz trener coś muszą zrobić, aby temu zapobiec. W następnej kolejce Valladolid zagra z Celtą Vigo, a Alaves z Rayo Vallecano.

Niedziela 20.45, Sevilla – Getafe

Mecz pełen kontrowersji, niesprawiedliwości i przede wszystkim słabości. Sevilla w pierwszej połowie zagrała fatalnie. Nie potrafiła przebić się przez dobrze zorganizowaną defensywę Getafe. Katastrofalne błędy popełniał Roque Mesa oraz debiutant w LaLiga – Joris Gnagnon. W dodatku gospodarze dali sobie wbić w pierwszej połowie dwa gole autorstwa Ángela Rodrígueza. W drugiej połowie Sevilla grała znacznie lepiej, ale co z tego. Wszelkie ich starania zniweczył sędzia Ricardo de Burgos Bengoechea. Jeszcze w pierwszej połowie unieważnił gola ze względu na pozycje spaloną Nolito. Niestety arbiter w porozumieniu z VAR-em źle zinterpretował całą akcję, a siedzący przed monitorami nie obejrzeli całej sytuacji do końca. Nolito był na spalonym, kiedy piłkę dostawał Andre Silva. Następnie Portugalczyk przyjął i podał do Nolito, gdzie ten wtedy na spalonym nie był. Gol powinien zostać uznany! Kolejna taka kontrowersja miała miejsce w 50. minucie. Gola zdobył Wissam Ben Yedder i sędzia znów podniósł chorągiewkę. Arbiter główny znów zdecydował się na skorzystanie z VAR-u, mimo tego gola unieważnił. Jak się później okazało rzekomego spalonego nie było! Sevilla została okradziona z dwóch bramek i w całym rezultacie powinna zremisować to spotkanie 2:2, a przegrała 0:2. W piątej kolejce podopieczni Pablo Machina zagrają z Levante, zaś Getafe będzie u siebie gościć Atlético Madryt.

Poniedziałek 21.00, Girona – Celta Vigo

Można śmiało rzec, że był to najlepszy mecz minionej kolejki. Padło tu najwięcej bramek, mecz przyjemny dla oka, a przede wszystkim – bezbłędne zawody wykonane przez sędziego. Obie ekipy trafiły chyba najlepiej jak mogły, ponieważ Javier Alberola Rojas jest uznawany jako jeden z lepszych sędziów w Hiszpanii. Strzelanie rozpoczął nie kto inny jak Cristian Stuani. Do wyrównania doprowadził Iago Aspas po perfekcyjnie wykonanym rzucie wolnym. Później jednak na boisku błyszczała już tylko drużyna gospodarzy. Drugą bramkę zdobył Pedro Alcala, a na 3:1 podwyższył ponownie Stuani. W końcówce emocje sięgały zenitu, bowiem gola kontaktowego w 87. minucie zdobył Sofiane Boufal. Celta do końca wierzyła, że uda jej się wyrównać, ale w ostateczności tak się nie stało. Jest to pierwsza porażka Celty pod wodzą Antonio Mohameda i za razem przeciąga się seria bez wygranej na wyjeździe. Girona zaś swą złą serie złamała, bowiem ostatnia wygrana na Montilivi miała miejsce w marcu! Za tydzień Celta zmierzy się z Realem Valladolid, a Girona uda się na Camp Nou na starcie z Barceloną.

Komplet wyników 

Najlepsi strzelcy ligi

Tabela LaLiga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi