LaLiga: Przełamanie Valencii, Sevilla wciąż w gazie, remisy gigantów

isoccerng.com

Dzisiejszy dzień obfitował w wiele ciekawych meczów LaLiga. Niewątpliwie hitem kolejki był mecz pomiędzy Realem, a Atletico. Wiele emocji było również w starciu Eibaru z Sevillą, zwłaszcza po zawaleniu się jednej trybuny – potrzebna była pomoc służb. Niespodzianka przez długi czas krążyła na Camp Nou. W ostatnich minutach udało jej się jednak zapobiec. Warto dodać, że Valencia w końcu sięgnęła po pierwsze w tym sezonie trzy punkty. 

Dzięki Kevinowi Gameiro Nietoperze w końcu sięgnęli po pełny komplet punktów. W 36. minucie francuz zadał decydujący cios, po którym podopieczni Asiera Garitano już się nie pozbierali. Dobrą ku temu okazje mieli tuż przed przerwą, ale strzał Aritza Elustondo fantastycznie obronił Neto. Kilka chwil po wznowieniu gry Dani Parejo mógł podwyższyć rezultat spotkania. Niestety źle przymierzył z rzutu wolnego. W 66. minucie gospodarze mogli doprowadzić do wyrównania. Faulowany w polu karnym przewinienie popełnił Toni Lato, a arbiter wskazał na wapno. Do “jedenastki” podszedł Wiliam Jose, ale po raz kolejny fantastyczną interwencją popisał się Neto. Tym samym uratował swój zespół od straty bramki. Goście utrzymali ten wynik do końcowych minut, dzięki czemu wspięli się wyżej w ligowej tabeli.

Real Sociedad – Valencia 0:1

Kevin Gameiro 36′


To kolejny mecz bez zwycięstwa w wykonaniu podopiecznych Ernesto Valverde. Tym razem na przeszkodzie stanął Athletic Bilbao. Goście od początku nastawili się nie na obronę, a właśnie na atak. Co ciekawe gospodarze wystąpili w składzie bez Leo Messiego oraz Sergio Busquetsa. Filary mistrza Hiszpanii zakotwiczyły dziś na ławce rezerwowych przed zbliżającym się spotkaniem w Lidze Mistrzów przeciwko Tottenhamowi. Goście wykorzystali te wszystkie absencje i byli bardzo blisko pokonania Dumy Katalonii. Dwukrotnie na listę strzelców mógł wpisać się Iñaki Williams, ale w obu sytuacjach zawiodła go pewność siebie. Jest on świetnym i szybkim piłkarzem, ale ma wielkie problemy z wykończeniem akcji. Przed zakończeniem pierwszej połowy goście objęli prowadzenie za sprawą Óscara de Marcosa. W drugiej połowie pojawili się na boisku wielcy nieobecni, a więc właśnie Messi i Busquets. Ale to nie oni dali wyrównanie zespołowi. Zapewnił je dopiero w 84. minucie trzeci rezerwowy – Munir El Haddadi. Żadna z drużyn więcej goli nie zdobyła, a końcowy rezultat to remis 1:1.

FC Barcelona – Athletic Bilbao 1:1

Munir El Haddadi 84′ – Óscara de Marcos 41′


Kolejny przystanek Sevilli znajdował się w kraju Basków. Jak w poprzednich meczach przyjechali, zabrali trzy punkty i pojechali. Ekipa gospodarzy początkowo postawiła twarde warunki – za wszelką cenę chciała pokazać, że nie są słabsi od swoich przeciwników. I faktycznie tak było. Przez pierwsze 30. minut Eibar zdominowało mecz, nie pozwalając drużynie Pablo Machina na zbyt wiele. Sytuacja obróciła się o 180 stopni w drugiej połowie. Tuż po jej rozpoczęciu na listę strzelców wpisał się Andre Silva. Gospodarze po straconym golu stracili siły, opadli, zwątpili, że mogą jeszcze coś tu ograć. Widać to było w dalszej części gry, kiedy w 59. minucie José Ángel zagrał ręką we własnym polu karnym. Rzut karny na gola pewnie wykorzystał nie kto inny jak Éver Banega. W późniejszych minutach mieliśmy niemałe zamieszanie. Jedna z trybun na  Ipurua Municipal Stadium uległa zawaleniu. Znajdowali się na niej sympatycy gości. Radość po drugim golu sprawiła, że bariera główna nie wytrzymała. Mecz został przerwany na ok. 10. minut w celu pomocy poszkodowanym. Na szczęście nikt nie został poważnie ranny, a arbiter po zakończeniu wszelkich czynności wznowił grę. Jej obraz za wiele się nie zmienił przez dłuższy czas. Dopiero w końcówce emocje sięgnęły zenitu. Banega po uderzeniu zza pola karnego podwyższył rezultat spotkania. Niedługo potem na utratę kolejnego gola odpowiedział Joan Jordan. Valcik był bardzo bliski obrony tego strzału.

Eibar – Sevilla 1:3

Joan Jordan 90+9′ – Andre Silva 48′, Éver Banega 59′(k.), 90+4′

https://mondialfoot.fr/liga-une-barriere-seffondre-apres-un-but-du-fc-seville/


Wielkie derby Madrytu! Wielu stawiało, że Real weźmie rewanż za pamiętną porażkę w Superpucharze Europy, lecz tak się nie stało. Skład Królewskich nie różnił się za wiele od tego, w którym w tak efektowny sposób przegrali w środowy wieczór z Sevillą. Jedynymi zmianami był występ Nacho na lewej obronie za kontuzjowanego Marcelo, zaś na prawą stronę defensywy wrócił Dani Carvajal. W Atletico bez zmian. Spekulowano tylko czy w środku pola wystąpi Thomas, czy Rodri. Diego Simeone postawił na było gracza Villarreal, który ogólnie mówiąc rozegrał bardzo dobre zawody. Pierwsza połowa była remisowa z dużym wskazaniem na Los Colchoneros. Mogli nawet prowadzić, ale stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Antoine Griezmann. Francuz zwiódł obrońców gospodarzy i w sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać świetnie wtedy interweniującego Thibaut Courtois. Była to niewątpliwie akcja meczu. Gdyby mistrz świata pokonał golkipera Realu to jutro gazety mogłyby pisać o kryzysie Królewskich. Tak jednak się nie stało. W drugiej połowie sytuacja się nie zmieniła. Żadna z drużyn była za słaba w ofensywie, by trafić do siatki rywala. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. W tym tygodniu Real i Atletico czeka przeprawa w Lidze Mistrzów.

Real Madryt – Atletico Madryt 0:0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi