La Liga: Villarreal zdemolował Granadę, cudowna bramka Luisa Suareza, Kadyks na remis z Getafe

Danjuma

https://twitter.com/MozoFootball/status/1495067686614843402/photo/1


W ramach 25. kolejki La Ligi Santander rozegrano trzy spotkania, w których między innymi pokaźną dominację nad rywalem zanotował Villarreal. Atletico pierwszy raz od dłuższego czasu zanotowało czyste konto w starciu z Osasuną, którą rozbiło 3:0! Z kolei Kadyks po bardzo dobrym meczu zremisował z Getafe 1:1. 

Granada – Villarreal 1:4 

Ten mecz można określić kilkoma sformułowaniami: próba generalna, show arbitra, hat-trick Danjumy! To wszystko miało miejsce na Estadio Nuevo Los Carmenes, gdzie Granada mierzyła się z Villarrealem. Dla gości był to sprawdzian przed zbliżającą się rywalizacją z Juventusem w Lidze Mistrzów. Trzeba przyznać, że podopieczni Unai’a Emerego wytknęli wszystkie błędy rywala, a konkretnie zrobił to holender Arnaut Danjuma. Goli mogło paść zdecydowanie więcej, zwłaszcza w pierwszej części spotkania.

Najwięcej zamieszania było przed pierwszym trafieniem. Danjuma z rzutu karnego trafił, lecz to co wyprawiał sędzia woła o pomstę do nieba. Jesus Gil Manzano pierw dopatrzył się przewinienia Uzuniego, który kilka chwil wcześniej pojawił się na placu gry. Stoper ujrzał z rąk arbitra czerwoną kartkę za przytrzymywanie wbiegającego w pole karne Manu Triguerosa. Podczas weryfikacji tej decyzji przez VAR doszło do zamieszek, w których kartkę koloru żółtego zobaczyli Aurier i Sanchez. Sędzia najpierw dostał podpowiedź, że to nie prawy obrońca brał udział w burzliwych dyskusjach, tylko Giovani Lo Celso, defensorowi kartkę Manzano anulował. Z kolei potem osobiście obejrzał sytuację faulu, po czym zdecydował się pozostawić Uzuniego na placu gry.

Granada wyglądała fatalnie, gol stracony w takich okolicznościach podłamał ich, co widać było w koncentracji przy kolejnych akcjach stwarzanych przez Villarreal. Brakowało pewności siebie, zdecydowania w fazie bronienia, co Żółta Łódź Podwodna wykorzystała zdobywając drugą bramkę. Na listę strzelców wpisał się ponownie Danjuma, który otrzymał podanie z głębi pola, a następnie minął bramkarza i posłał futbolówkę do pustej siatki.

Druga połowa w wykonaniu gospodarzy była dużo lepsza. Piłkarze prowadzeni przez Roberta Moreno szukali szans, by odwrócić losy tego spotkania. W 60. minucie gry Aurier dopuścił się przewinienia w polu karnym. Gola kontaktowego z rzutu karnego zdobył Luis Milla, który podłączył Granadę pod tlen. Ekipa z Andaluzji szukała kolejnych szans, by wyrwać zwycięzcom Ligi Europy chociaż punkt. Doświadczenie jednak wzięło górę i to Villarreal zabrał ze sobą komplet oczek. Kolejny błąd w polu karnym spowodował decyzję o przyznaniu rzutu karnego ekipie Emerego, a dzięki temu hat-tricka ustrzelił Danjuma! W doliczonym czasie gry na listę strzelców wpisał się jeszcze Moi Gomez.

Osasuna – Atletico Madryt 0:3 

Los Colchoneros rozegrali jedno z najlepszych meczów w tym sezonie. Ta teza może dziwić, lecz dziś poziom, jaki zaprezentowali w rywalizacji z Osasuną był taki, jakiego oczekiwali kibice od początku sezonu. Dość szybko zdołali objąć prowadzenie po rozegraniu stałego fragmentu gry, gdzie futbolówka trafiła pod nogi Joao Felixa. Portugalczyk będą niepilnowany oddał mocny mierzony strzał w światło bramki. Błąd popełnił tutaj Sergio Herrera, który wcześniej próbował złapać piłkę, lecz zaliczył pusty przelot. Osasuna miała plan przygotowany na to spotkanie, dużo czasu spędzali na połowie Atletico kreując atak pozycyjny. O ile do 15. metra wyglądało to dobrze, tak dalej zaczęły się schody. Gospodarze głównie grali na dośrodkowania, lecz piłki zagrywane na Avillę, czy Budimira nie docierały do nich.

Jagoba Arrasate po zmianie stron próbował reagować, ale jego ruchy także nie przyniosły oczekiwanych zmian. Osasuna miała dobrą okazję na wyrównanie po rzucie rożnym, lecz defensywa gości zdołała wyjść z opresji. Później zaś po jednej stracie i kontrze stracili drugiego gola. Jeszcze na własnej połowie o futbolówkę powalczył Joao Felix, który następnie wypatrzył Luisa Suareza wybiegającego na wolne pole. Po zagraniu do niego piłki Urugwajczyk wykorzystał fakt, że Sergio Herrrea był z dala od pola karnego i zdecydował się posłać rakietę w kierunku bramki. Był to drugi poważny błąd bramkarza, gdzie gola dało się uniknąć.

Gospodarze wiedzieli, że o odrobienie strat może być ciężko, ale nie zamierzali się poddawać. W dalszym ciągu posyłali wrzutki w obręb szesnastki licząc, że ktoś tę futbolówkę do siatki Oblaka strąci. Nic takiego jednak się nie wydarzyło, a ostatecznie golkiper Atletico mógł cieszyć się z pierwszego od dłuższego czasu czystego konta. W końcówce Atletico stworzyło sobie jeszcze jedną skuteczną akcję, po której gola zdobył Angel Correa. Herrera tym razem przegrał pojedynek z Argentyńskim snajperem. Po raz kolejny potwierdza się, że Osasuna na własnym stadionie, a Osasuna na wyjazdach to dwie różne ekipy.

Cadiz – Getafe 1:1 

Getafe po porażce z Atletico w ostatniej kolejce postawiło sobie za cel, że z Estadio Nuevo Mirandilla wyjadą z trzema punktami. Mimo remisu 3:3 i gry w przewadze w drugiej połowie ostatecznie dali sobie wbić gola w końcówce meczu w Madrycie. Dziś miało być inaczej, ale Sergio także przygotował nie lada zmianę w stosunku do tego co Kadyks prezentował wcześniej. Gospodarze wyszli na to spotkanie w ustawieniu z trójką nominalnych stoperów i dwójką wahadłowych. Ten manewr przyniósł pozytywny efekt, ponieważ gra ekipy z Andaluzji była momentami znakomita. Początku nie mogli jednak zaliczyć do udanych, gdyż już w 3. minucie gry piłkę ręką w polu karnym zagrał doświadczony Alvaro Negredo. Po interwencji VAR sędzia wskazał na wapno, a piłkę do siatki posłał Borja Mayoral.

W kolejnych minutach Kadyks zaczął się rozpędzać. Kolejne akcje tworzone przez ten zespół mogły sprawić, że piłka zatrzepocze w siatce Sorii. Ostatecznie udało się wyrównać przed przerwą, a dokonał tego ten, który na samym początku nabroił najbardziej. Alvaro Negredo wbiegł pole karne, a następnie po otrzymaniu piłki posłał celny strzał na bramkę Ledesmy.

Po zmianie stron Getafe głównie przebywało na własnej połowie. Tak ofensywnie nastawionego zespołu gospodarzy kibice nie oglądali dawno. Znakomitą okazję, by wyprowadzić Kadyks na prowadzenie miał Lucas Perez, który posłał piłkę z rzutu wolnego. Ta jednak trafiła w poprzeczkę, a następnie odbiła się od bramkarza i opuściła boisko. Goście mieli coraz to większe problemy, luki w defensywie pojawiały się co chwilę, podczas gdy cały czas byli pod ostrzałem. W ostatnim kwadransie gospodarze nieco obniżyli tempo gry, lecz cały czas mieli kontrolę nad tym co dzieje się na boisku. Getafe także próbowało coś wykreować, głównie po stałych fragmentach gry, ale i takie rozwiązania nie przyniosły korzystnego rezultatu. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.