La Liga: Kolejne Partidazo w wykonaniu Atletico, Real zgubił punkty na De La Ceramica!

Christian Bertrand / Shutterstock.com

W dniu dzisiejszym rozegrano cztery spotkania w ramach 24. kolejki La Ligi Santander. Dwa pierwsze mecze zakończyły się remisem bezbramkowym, jednak gra wyglądała zupełnie inaczej w każdym z nich. Pierwsze gole zaczęła strzelać Osasuna na Campo de futbol de Vallecas, zaś prawdziwe partidazo kibice mogli obejrzeć w Madrycie, gdzie padło aż 7. goli! 

Cadiz – Celta Vigo 0:0 

Zdecydowanym faworytem tego spotkania była ekipa z Galicji, która od kilku kolejek notuje zwyżkę formy. Kolejne wyniki napawały optymizmem przed dzisiejszą rywalizacją, a jednak wszystko to zakończyło się wielkim rozczarowaniem. Celta miała przewagę w pierwszej połowie, dość często podchodziła pod bramkę drużyny Kadysku, jednak nie potrafili tego udokumentować. Ich gra w ofensywie była wręcz mizerna, brakowało zdecydowania, uderzenia z dystansu, czego próbowali po kilku minutach obrońcy!

Po pewnym czasie Kadyks zwietrzył okazję, że Celta dziś nie jest w optymalnej dyspozycji i sami próbowali zadać cios. Goście na własne życzenie narobili sobie problemów, jednak pewnym punktem był bramkarz Matias Dituro. Także Jeremmias Ledesma poszczycił się szczytem formy, wielokrotnie ratował swoich kolegów przed utratą bramki. Nagrodę króla meczu dostał za obroniony rzut karny w 84. minucie Santiego Miny. Celta nawet w takiej sytuacji nie potrafiła objąć prowadzenia. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie, Kadyks wciąż pozostaje jedyną drużyną w lidze, która nie wygrała na własnym stadionie!

Villarreal – Real Madryt 0:0 

Był to drugi bezbramkowy remis tego dnia. Jednak to 0:0 było zupełnie inne od tego, co miało miejsce na Estadio Nuevo Mirandilla. Villarreal miał mocne argumenty, by wyrwać dziś punkty w starciu z Realem. Brak Karima Benzemy rzutował na akcje ofensywne, na szpicy zagrał dziś dość niespodziewanie Gareth Bale. Nie wykazał się on jednak specjalnie, miał jedną dobrą okazję, niestety ubiegł go bramkarz Rulli. W pierwszej połowie przewagę mieli gospodarze, szczególnie groźny na prawej flance był Samuel Chukwueze. Nie jeden raz problemy mieli z nim stoperzy Królewskich, który w ostatniej chwili niwelowali jego akcje. Real przycisnął dopiero po zmianie stron, zepchnął Żółtą Łódź Podwodną do defensywy, jednak ani razu nie udało im się posłać piłki do sieci. Doskonałą okazję miał na to Luka Jović w samej końcówce, lecz po przelobowaniu Rullego piłka trafiła w poprzeczkę.

Rayo Vallecano – Osasuna 0:3 

Trzecie spotkanie tego dnia i kibice śledzący hiszpańskie zmagania w końcu mogli obejrzeć jakieś trafienia. Smutną wiadomością jest fakt, że twierdza do pewnego momentu niezdobyta na Vallecas upadła na dobre. Najpierw Athletic, potem Betis, a dziś Osasuna zdobyła ten obiekt i to w dość efektowny sposób. Gospodarze po porażce z Betisem w Copa Del Rey nie poradzili sobie z Osasuną, która jest na fali wznoszącej. Pierwszego gola zdobył  w 8. minucie gry Jon Moncayola, który wykazał się sprytem i pewnością, a następnie posłał futbolówkę do siatki Dimitrievskiego. Kolejną bramkę – cudowną – zdobył Ruben Garcia. Piłkarz miał sporo miejsca przed polem karnym uderzył z dystansu znakomicie. Bramkarz mimo interwencji nie zdołał sparować jej poza światło bramki. Rayo w drugiej połowie dążyło do tego, by spróbować odrobić straty, jednak ta sztuka im się nie udała. Kropkę nad “i” postawił w doliczonym czasie gry Kike Garcia.

Atletico Madryt – Getafe 4:3

Obie ekipy są znane raczej z tego, że grały bardzo zachowawczo, wiele ekspertów typowało tutaj wynik skromny, bądź podział punktów. Ten mecz był zaprzeczeniem wszystkiego co zostało przed tym meczem napisane, piłkarze dość niespodziewanie stworzyli nam show, którego prędko nie zapomnimy. Należy zacząć od tego, że Quique Sanchez Flores odmienił grę Getafe na dobre. O głębokiej defensywie i brutalności za Bordalasa wszyscy zdążyli zapomnieć, ponieważ od pewnego czasu gra może na prawdę się podobać – pewność siebie w ataku, a także kreatywność na skrzydłach. Kolejnym czynnikiem była przeciekająca obrona Atletico, która nie stanowi takiego monolitu jak sezon wcześniej. To wszystko złożyło się na 7. bramek tego wieczoru na Wanda Metropolitano.

Show mógł zacząć Luis Suarez, jednak nie wykorzystał on rzutu karnego, Soria wyczuł jego intencję. Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Angel Correa, który znalazł się w dobrym miejscu w polu karnym i posłał futbolówkę do siatki. Niedługo później Matheus Cunha otrzymał piłkę zagrywaną z prawej flanki i pewnym uderzeniem podwyższył prowadzenie. Później zaś zdarzyło się najgorsze co mogło się zdarzyć dla Los Colchoneros. Getafe nie załamało się utratą dwóch goli, ruszyli oni do odrabiania strat. Gola kontaktowego zdobył Borja Mayoral po zagraniu Jakuba Jankto. Kolejne gole – jeszcze w pierwszej połowie – padły po rzutach karnych! Dwukrotnie przewinili piłkarze Atletico zagrywając ręką. Dwukrotnie także do jedenastki podszedł Enes Unal i dwukrotnie uderzył w to samo miejsce. Tym samym z wyniku 2:1 zrobiło się 2:3! Gospodarze nie poddali się tak łatwo i jeszcze przed gwizdkiem sędziego Angel Correa wywalczył remis.

W drugiej połowie oba zespoły schowały swoje strzelby do szafy. Gra ofensywna mocno ucierpiała, pojawiło się za to sporo spokoju, wyczekiwania i rozsądku. Każda z ekip nie chciała popełnić błędu, a jednocześnie tą czwórkę z przodu zdobyć. W 58. minucie Felipe swoim faulem mocno skomplikował sytuację Diego Simeone. Za swój czyn ujrzał czerwoną kartkę i musiał opuścić plac gry. Podopieczni Argentyńskiego szkoleniowca musieli mocno przyhamować z poczynaniami ofensywnymi, bo Getafe chciało wykorzystać okazję gry w przewadze. Quique Sanchez Flores dokonywał także ofensywnych zmian, wpuścił między innymi napastnika Jaimę Matę kosztem środkowego obrońcy. Postawił on wszystko na jedną kartę. Jednak przeznaczenia nie udało się oszukać, a Atletico wyczekało odpowiedni moment i po stałym fragmencie zadało ostateczny cios. Mario Hermoso miał sporo miejsca w polu karnym Davida Sorii i kompletnie nie pilnowany efektownym strzałem dał zwycięstwo swojej drużynie!


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.