Kryzys w niemieckiej piłce?

W niemieckim futbolu coraz więcej problemów.

W niemieckiej piłce z roku na rok jest coraz gorzej.

Niektórzy czytając tytuł tego tekstu pewnie pomyślą, że teza o kryzysie w niemieckim footballu jest przesadzona, bo niemiecka młodzieżówka awansowała ostatnio do finału Euro. No awansowała, ale co z tego skoro go przegrała? Dla niemieckiego kibica nie liczy się to, że drużyna narodowa, w tym przypadku kadra do lat 21. grała w finale, dla niego liczą się zwycięstwa, a z tym ostatnio krucho. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że to tylko młodzieżówka, liczy się pierwsza kadra, tylko tam jest jeszcze gorzej. Kilka miesięcy temu podopieczni Joachima Loewa spadli z pierwszej dywizji Ligi Narodów, a cofając się jeszcze dalej warto wspomnieć o fatalnym występie na Mistrzostwach Świata. W grupie eliminacyjnej do Euro każdego leją, no, ale na nikim nie robią wrażenia zwycięstwa z Estonią i Białorusią.

Być może problemem niemieckiej kadry jest trener? Być może Loew się po prostu wypalił i nie ma pomysłu na prowadzenie tej kadry. Nie chcę mu odbierać umiejętności trenerskich, bo to nadal świetny trener, ale może przydałaby się mu jakaś zmienia. Może w końcu pasowałoby oddać reprezentacje komuś innemu, a samemu zając się jakimś nowym projektem? Niemieckie media podają informację o tym jakby Loewa miał zastąpić Stefan Kuntz, trener młodzieżówki. Ja osobiście nie jestem przekonany do tego ruchu. Kuntz jest trenerem spokojnym, rzadko podnosi głos i może sobie nie poradzić w niemieckiej szatni, która jest wypełniona wysokim ego. Gdybym był prezesem niemieckiej federacji to postawiłbym na Ralpha Hasenhüttla obecnego trenera Southampton. Jest to trener odważny, nie boi się wyzwań i umie pokazać kto tu rządzi. Jeśli jakiemuś piłkarzowi coś nie będzie pasować to Hasenhüttl pokaże mu drzwi. Oczywiście są też inni kandydaci, ale wydaje się, że to właśnie trener Southampton jest najlepszą opcję i pasowałoby tą zmianę przeprowadzić szybko, ponieważ era Loewa nie może wiecznie trwać.

W piłce klubowej wcale nie dzieje się lepiej. Kluby Bundesligi dosyć szybko pożegnały się z europejskimi pucharami, no może poza Eintrachtem, który dotarł do półfinału Ligi Europy. Pod względem transferów kluby z innych lig też odjeżdzają Bundeslidzie. Owszem, Bayern wreszcie sięgnął głębiej do kieszeni, ale w porównaniu z transferami, które zapowiadał prezes Bawarczyków daleka droga. Borussia Dortmund także wydaje spore pieniądze, ale mi bardziej chodzi o to, że jakiś klub niemiecki musi wydać ponad 100 milionów euro za jednego gracza, żeby zobaczyć, że inne ligi im odjeżdżają. Logiczne jest to, że taki ruch powinien wykonać Bayern, ale z obecnymi właścicielami może być ciężko. Raczej wątpliwym jest to, że obecny zarząd szybko ustąpi i zobaczymy tam zmianę. No, ale to już jest problem niemieckiej piłki i właścicieli niemieckich klubów, lecz jeśli nic się nie ruszy to reszta klubów może odjechać tym niemieckim na długie lata. 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *