Kamil Grosicki o niedoszłych premiach: Afera mocno uderzyła w nas, zawodników i reprezentację

Kamil Grosicki

Kamil Grosicki / fot. Mikołaj Barbanell

– Przyjdzie czas, by o tym wszystkim porozmawiać. Cała ta afera mocno uderzyła w nas, zawodników i reprezentację – przypomina Kamil Grosicki w „WP Sportowe Fakty”.

Awans reprezentacji Polski do fazy pucharowej mistrzostw świata w Katarze został przyćmiony przez aferę premiową. 50 milionów złotych za wyjście mieli otrzymać od rządu piłkarze oraz sztab szkoleniowy. Polskie władze szybko wycofały się z wcześniejszych zapewnień. Po niewątpliwym sukcesie, jakim było wyjście z grupy na mundialu, z pracą w kadrze musiał pożegnać się Czesław Michniewicz.

Piłkarz Pogoni Szczecin wszedł w 87. minucie w 1/8 finału z Francją i rozruszał ofensywne poczynania, czego efektem był przyznany rzut karny dla Polaków. –  Chciałem wykorzystać każdy kontakt z piłką jak najlepiej. Wyszło nieźle. Byłem gotowy, by na tych mistrzostwach grać więcej, ale to trener podejmował decyzje. Nie mam do niego pretensji – twierdzi Grosicki.

Dalsza część newsa pod materiałem wideo

34-latek nie zamierza kończyć gry w kadrze. – Mam nadzieję, że nowy selekcjoner osiągnie z reprezentacją sukcesy. Ja będę się chciał pokazać jak najlepiej, żeby zasłużyć na powołanie – dodaje.

Polscy piłkarze dostali rykoszetem z powodu premii i mieli pretensje do otoczenia ówczesnego selekcjonera. – Zobaczymy, w jakim składzie personalnym pojawimy się na najbliższym zgrupowaniu, ale przyjdzie czas, by o tym wszystkim porozmawiać – zapewnia.

– Cała ta afera mocno uderzyła w nas, zawodników i reprezentację. Mam nadzieję, że po meczach w marcu dobry wizerunek kadry wróci. Piłka nożna jest w naszym kraju najważniejszym sportem, po mistrzostwach coś nie zadziałało i wizerunek reprezentacji upadł – kończy „Grosik”.

źródło: sportowefakty.wp.pl / 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.