Shinji Kagawa szuka nowego klubu, ale czy ktoś szuka Kagawy?

Kagawa

Mutsu Kawamori / Images.de

Kiedyś brylował w Borussii Dortmund, która miała być początkiem wielkiej kariery. Trafił do Premier League, trafił do Manchesteru United. Od tego momentu nic już nie szło, tak jak powinno. Dziś pozostaje bez klubu.

Wraz z początkiem października Shinji Kagawa został wolnym zawodnikiem. Ta wiadomość w świecie futbolu nieszczególnie odbiła się szerokim echem. Czas leci szybko, a Kagawa swoją renomę stracił już dawno temu, choć pewnych rzeczy się nie zapomina. Dalej technicznie wygląda na tyle dobrze, by radzić sobie na zapleczu La Liga. Tam też grał ostatnio w barwach Realu Saragossa.

O Aragończykach robiłem już długi materiał TUTAJ, wspominając również o transferze Kagawy. Niemniej jednak Real Saragossa nie zdołał awansować do La Liga, mimo że przed wybuchem pandemii był nawet blisko włączenia się do walki o mistrzostwo Segundy. Przegrali w play-offach, a tytuł zgarnęła Hueska, odbierając go na ostatniej prostej Cadiz. Zresztą – miniony sezon na zapleczu to czysty rollercoaster, który oglądało się z przyjemnością. Brak wyczekiwanego awansu, to konieczność cięć budżetowych. Japończyk został rok temu ściągnięty do Saragossy głównie z pobudek marketingowych, więc i nikogo nie powinno dziwić, że wówczas klub był skory zainwestować trochę więcej. Dziś nie jest, a Kagawa zarabiał całkiem sporo.

Jakby tego było mało, swoje odegrał również przepis o ilości obcokrajowców w drużynie, który zwęził możliwości kadrowe Aragończyków. Tym zależało na zgarnięciu podpisu Gabriela Fernandeza. Zawodnika młodszego, wszechstronnego, ale i pochodzącego z Urugwaju. 26-latek do Saragossy trafił na wypożyczenie z Celty Vigo i jego przyszłość nie jest jeszcze jasna. Inaczej wyglądała sytuacja Shinji Kagawy, który już wiosną wiedział, że nie jest przewidziany w kadrze “Blanquillos” na następny sezon. Jesienią dostaliśmy wyłącznie formalizację wcześniejszych decyzji. Kagawa jednak doszedł do porozumienia z aragońskim klubem w kontekście wynagrodzenia za ostatni rok kontraktu, opiewającego na blisko pół miliona euro. Klub zapłaci mu w ratach, ale tylko różnicę tego, co otrzyma u nowego pracodawcy w aktualnym sezonie. Rozstanienie należało do szczególnie konfliktowych, ponieważ dziś mimo braku umowy z Realem Saragossą wciąż trenuje w ośrodku treningowym klubu.

Japończyk z chęcią pozostałby w Hiszpanii, ale nie widzi mu się schodzenie ze swojej tygodniówki. To oznacza, że większość zespołów zaplecza La Liga nie jest zainteresowanych 31-latkiem, a te, które są, skrzętnie odrzuca sam Kagawa (Rayo Vallecano, Logrones). W kuluarach mówi się o zespole z Teneryfy, bo przecież latem stracili swojego lidera – Luisa Millę. Hiszpan po fantastycznym sezonie trafił do Granady, gdzie nie przestał zaskakiwać. W tej sytuacji na usta sili się tylko jedno pytanie – czy Kagawa byłby w stanie stać się nową twarzą “Tete”? W mediach na pewno – rynek azjatycki nie pozwala o nim zapomnieć, ale i na Starym Kontynencie ma swoich fanów. Na boisku może być ciężko. Nawet mimo tych przebłysków, którymi czarował nas w ostatnich kolejkach minionego sezonu. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *