Legia.com

Jakub Szumski to wychowanek Legii Warszawa. Jednak po wieloletnich występach w juniorskich zespołach postanowił odejść do Piasta Gliwice. Początkowo wydawało się, że zawodnik w końcu zaczyna zostawiać swoje piętno na boiskach Ekstraklasy. Rozegrał trzynaście meczów w barwach Piasta. Jednak przed obecnym sezonem zaczął trenować z rezerwami gliwickiego klubu, a sam na Twitterze żartobliwie napisał iż tworzy jednoosobowy “Klub Kokosa”. Niedawno Szumski wrócił do Legii, a nasz redaktor – Kamil Gieroba porozmawiał z nim o całej sytuacji.

 

Kamil Gieroba: Rozmawialiśmy w sierpniu, przed meczem Piasta z Legią i powiedziałeś coś takiego “chciałbym wrócić do żywych”. Udało Ci się to?

Jakub Szumski: Można powiedzieć, że wszystko jest teraz okej. To już prawie dwa i pół miesiąca, gdy normalnie trenuję i widać tego efekty. W końcu widzę, że zaczyna to zmierzać w tą stronę w którą powinno.

KG: Czy rozmawiałeś z kimś z Piasta Gliwice dlaczego wynikła cała ta sytuacja?

JS: Nie, tak naprawdę nie miałem z kim o tym rozmawiać. Myślę, że nie ma co tego rozpamiętywać i szukać winnych. Po prostu tak się to potoczyło. Nie mam zamiaru zwalać tego na klub, jak widać mieli taką politykę. A skoro są na pierwszym miejscu w lidze, to najwyraźniej wszystko działa jak należy. Staram się nikogo nie obarczać winą, może ta jest po mojej stronie? Na pewno zrzucanie na kogoś winy nikomu w niczym nie pomoże. Zwłaszcza, że teraz jestem w Legii i teraz powinienem patrzeć w przód.

KG: Nie było może jakichś propozycji wypożyczeń jako opcji drugiej szansy?

JS: Piast nie chciał bym odszedł gdzieś za darmo, tylko poszedł gdzieś na wypożyczenie, ale ja uznałem, że nie ma takiej potrzeby. W mojej ocenie nie musiałem robić takiego kroku wstecz, by nabrać formy, czy ogrania, bo w Piaście cały czas byłem blisko gry. Chciałem, aby klub zdecydował czy wiąże ze mną przyszłość, czy nie. Koniec końców udało się rozwiązać kontrakt i mieć czystą głowę. Po prostu nie zgadzałem się z postawą Piasta wobec mojej osoby.

KG: Powiedziałeś o kroku wstecz, czy czymś takim nie jest powrót do Legii?

JS: Na pewno nie, choć nie można też tego nazwać wielkim krokiem naprzód. Jednak gra w Ekstraklasie, to w tej chwili cel nadrzędny. Wiadomo, że obecnie tego nie robię, ale poprawiłem dużo rzeczy dzięki pracy tutaj i jestem z tego zadowolony. Może nie krokami, ale małymi kroczkami idzie to do przodu.

KG: Jakby nie patrzeć w tej chwili będziesz rywalizował z Dusanem Kuciakiem i Arkadiuszem Malarzem, dwoma bardzo doświadczonymi bramkarzami. Czy to jakaś dodatkowa motywacja?

JS: To raczej nie ma znaczenia z kim rywalizuję. Nie odkryję Ameryki jeżeli powiem, że skupiam się na sobie. Najważniejsze, by w tej ekipie bramkarzy była w miarę dobra atmosfera i by się wzajemnie motywować. Rzadko się zdarza, by wśród bramkarzy w jakimś klubie było odwrotnie, a jak już tak się dzieje, to nie sprzyja to pracy. Doświadczenie, czy narodowość golkiperów to sprawa drugorzędna.

KG: Czyli na razie czekasz na swoją okazję?

JS: Dokładnie. Taką rolę zaakceptowałem. Nie denerwuję się tym, bo trenuję, grałem w rezerwach…

KG: Właśnie, a występy w rezerwach też jakoś dodatkowo pomogły?

JS: Każdy mecz to jest jednak zwieńczenie jakiejś tam tygodniowej pracy. Te elementy, które ćwiczy się w tygodniu można później przełożyć na grę, także fajnie, że udało się w kilku wystąpić.

KG: A rozmawiałeś z trenerem Czerczesowem o swojej roli w drużynie?

JS: Nie, nie rozmawiałem z nim.

KG: Zanim odszedłeś był jeden trener bramkarzy, Krzysztof Dowhań. Teraz jest ich dwóch, bo doszedł Gintaras Stauce. Czy to w jakiś sposób zmieniło treningi?

JS: Jest to nietypowa sytuacja, owszem. Jeszcze się z taką nie spotkałem do tej pory. Jednak myślę, że do wszystkiego po prostu trzeba się przyzwyczaić, a my to już dość dawno zrobiliśmy. Trenerzy na zmianę prowadzą treningi, pomagają sobie w tym i współpracują. Też jest tak, że jak jakaś dodatkowa osoba przygląda się treningom to wyciąga z tego coś dla siebie. Nie ma z tym żadnego problemu. Nie jestem w stanie powiedzieć jak wyglądają ich relacje poza treningami.

KG: A dużo się zmieniło w samym klubie od Twojego odejścia?

JS: Myślę, że bardzo dużo. Klub naprawdę poszedł do przodu i wiele rzeczy pozmieniało się na plus. Całość powoli wygląda jak na takim wysokim, europejskim poziomie i tutaj Legia nie ma czego się wstydzić.

KG: Legia to jest Twój chwilowy przystanek, czy łączysz z tym klubem dalszą przyszłość?

JS: Mam kontrakt do czerwca. Wiadomo, że Legia to mój dom i od dziecka marzyłem, by w niej grać. Wiadomo, że niespełnione dziecięce marzenia gdzieś tam pozostają z tyłu głowy dorosłego człowieka. Chciałbym tutaj grać i mieć w niej większą rolę niż teraz, ale w tej chwili jedyne co mogę to jak najwięcej dawać z siebie na treningach, a reszta to decyzje trenerów i działaczy.

KG: Czego możemy się jeszcze spodziewać po Jakubie Szumskim?

JS: Wiadomo, że nieudane półtora roku, czy rok nie mogą sprawić żebym czuł się skreślony, czy ktoś mnie skreślał. Niby mam 23 lata, można powiedzieć, że to dużo, ale z drugiej strony wcale tak nie jest. Uważam, że mam przed sobą jeszcze przynajmniej piętnaście lat gry. Nie chcę dawać jakiś zapowiedzi, bo to nie jest moment na to, ale na pewno nie można mnie skreślać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi