Inaki Astiz: Z Radomiakiem wróciły niestety stare demony

Inaki Astiz

Inaki Astiz (Legia Warszawa) / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

– Od małego miałem piłkę przy nodze. Każdy kto gra, albo kiedyś grał, musi czuć w sobie miłość do niej – przekonuje Inaki Astiz.

Hiszpan w 2007 roku pierwszy raz trafił do stolicy, by po dwuletnim rozbracie wrócić. Znalazł teraz drogę w sztabie szkoleniowym, a oprócz tego rozgrywa mecze w rezerwach.

To może zabrzmi dziwne, ale nie czułem jakichś obaw związanych z przyjściem tutaj. Tyle lat byłem zawodnikiem, widziałem naprawdę wiele, znałem sposób, w jaki funkcjonuje szatnia. Z jednej strony wiele rzeczy się zmieniło, ale z drugiej fundament pozostaje ten sam – opowiada.

Dalsza część newsa pod materiałem wideo

Młodzi często zapominają na przykład o porządku, a ja jestem na tym punkcie bardzo przeczulony. Nie lubię, kiedy po szafkach walają się kubeczki czy opakowania po jedzeniu – niby głupota, ale uważam, że to ma swoje uzasadnienie. Jeśli masz porządek w szafce, łatwiej ci potem utrzymać porządek na boisku. Oni też mają wobec siebie duże oczekiwania, bo świat stawia duże oczekiwania wobec nas wszystkich. Musisz być lepszym, mieć więcej, lepiej wyglądać, jeździć fajniejszym autem. Spokojnie. W życiu na wszystko potrzeba cierpliwości, czasu – dodaje.

Przyznaje, że kiedy wszedł do szatni „jedynki”, to patrzy z przykrością. – Wszystko potoczyło się szybko, zmieniony został trener, a co za tym idzie, zmodyfikowany został także sztab. Tutaj muszę wykonać ukłon w stronę Marka Gołębiewskiego, który dał mi możliwość pracy w nowym charakterze. Nauczyłem się bardzo wiele, to w końcu moja pierwsza tego typu rola w życiu – zaznacza.

Aleksandar Vuković cieszy się ogromnym szacunkiem, ale długa jeszcze droga, by wyprowadzić drużynę z głębokiego kryzysu. – Z Zagłębiem mieliśmy też nieobecne bardzo długo szczęście, czego świadectwem są chociażby trzy słupki gości w jednej akcji. Z Radomiakiem wróciły niestety stare demony i można było zobaczyć, że Vuko słusznie wspominał o konieczności zmiany wielu elementów, mimo wcześniejszej wygranej 4:0 – kończy Astiz.

źródło: legia.com /


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.