W najbliższy piątek rozpocznie się nowy sezon walki o awans do Ekstraklasy. Z nowymi drużynami, nowym sponsorem tytularnym, ale starymi faworytami i nadziejami na awans do Ekstraklasy.

Przez ostatnie półtora roku sponsorem tytularnym I ligi była firma Nice. Wczoraj jednak została podpisana trzyletnia umowa z firmą Fortuna Online Zakłady Bukmacherskie i od teraz rozgrywki noszą nazwę Fortuna I liga. Dla kibiców zaplecza Ekstraklasy jest to firma znana, ponieważ Fortuna reklamowała swoje usługi podczas transmisji spotkań, robiąc to bardziej lub mniej nachalnie.

Garbarnia Kraków – Stal Mielec (20 lipca, 17:45) – transmisja w Polsat Sport

Kolejka rozpocznie się od święta w Krakowie. Garbarnia wraca na drugi szczebel rozgrywek po 44 latach przerwy. Przypomnijmy, podopieczni Mirosława Hajdo wywalczyli awans po dwumeczu barażowym z Pogonią Siedlce. Beniaminek musi rozgrywać swoje spotkania na Stadionie Miejskim przy ulicy Reymonta. Dla kibiców udostępniono dolne sektory trybuny E. Dla sympatyków Garbarni jest to zarówno dobra, jak i zła informacja. “Brązowi” co prawda nie będą mogli występować na swoim obiekcie przy Rydlówki, jednak obecność przy Reymonta może spowodować dużą liczbę transmisji telewizyjnych z meczów Garbarni. We wciąż trwającym okienku transferowym Garbarnia nie dokonała spektakularnych transferów – zespół wzmocnili Michał Czekaj (transfer z Rozwoju Katowice) oraz Mateusz Węsierski (Błękitni Stargard). W Krakowie skupiono się przede wszystkim na utrzymaniu dotychczasowej kadry, co w dużej mierze się udało.

W Mielcu trwają przygotowania do gry w Ekstraklasie. Póki co stadion Stali jest dostosowywany do realiów najwyższej klasy rozgrywkowej. W samym zespole doszło do sporych zmian, zaczynając od trenera, a kończąc na zawodnikach. Zespół po Zbigniewie Smółce przejął Artur Skowronek, a Stal wzmocnili m.in. Andreja Prokić (transfer uzgodniony już w styczniu), Seweryn Kiełpin czy hiszpański napastnik Mendi. Nie zabrakło jednak ubytków. Stal opuścili m.in. Radosław Majecki (koniec wypożyczenia z Legii), Michał Janota, Jakub Arak czy Dominik Sadzawicki. Mielczanie w poprzednim sezonie przez dłuższy czas znajdowali się w środku walki o awans, lecz słabsza dyspozycja wiosną nie pozwoliła w faktycznej walce o awans.

Typ: Dyspozycja Garbarni jako beniaminka stanowi wielką niewiadomą. Fakt faktem, krakowski zespół w poprzednim sezonie pełnił taką samą rolę, a mimo to wywalczył awans do wyższej ligi. Mimo wszystko, wielce prawdopodobne jest, że podopieczni Mirosława Hajdo zbiorą “frycowe” i to goście z Mielca okażą się lepsi.

Chrobry Głogów – ŁKS Łódź (20 lipca, 19:30)

Chrobry w nowym sezonie będzie musiał radzić sobie bez swojego najlepszego zawodnika Mateusza Machaja, który trafił do Jagiellonii Białystok. Do znaczących ubytków zaliczyć można także odejście Seweryna Michalskiego i Marcela Gąsiora, którzy odeszli odpowiednio do Chojniczanki Chojnice i Stali Mielec. Podopieczni Grzegorza Nicińskiego w poprzednim sezonie byli klasycznym ligowym średniakiem, potrafiącym skutecznie napsuć krwi faworytom, ale tracącym także punkty w starciach z pozornie niżej notowanymi rywalami. Wzmocnienia w klubie z Dolnego Śląska nie dają gwarancji, by ten stan rzeczy mógł się zmienić w nowym sezonie. Solidnym wzmocnieniem będą posiłki sprowadzone z GKS-u Katowice w postaci bramkarza Mateusza Abramowicza i środkowego pomocnika Łukasza Zejdlera. Linie defensywną wzmocni doświadczony Marek Wasiluk.

ŁKS jest kolejnym z beniaminków, którego stać na napsucie krwi faworytom. Poprzedni sezon w II lidze był dla Łodzian wspaniały. Jednak powrotu ŁKS-u do Ekstraklasy póki co nie ma się co spodziewać. Przynajmniej nie w tym sezonie. W Łodzi pozbyto się tych, którzy w ich mniemaniu nie podołaliby walce na zapleczu Ekstraklasy. W ich miejsce sprowadzono graczy z doświadczeniem w I lidze. Ciekawie zapowiadają się transfery Bartłomieja Kalinkowskiego z GKS-u Katowice, Dani Ramíreza ze Stomilu Olsztyn czy Artura Bogusza z Wigier Suwałki. Prócz tego ŁKS postawił na młodych lub bardzo młodych piłkarzy z niższych klas rozgrywkowych. Wszystkich zwolenników polskiej myśli szkoleniowej cieszyć musi fakt, że w nadchodzącym sezonie w Łodzi grać będą m.in. Jan Sobociński z Gryfa Wejherowo, Jan Grzesik z trzecioligowego Sokoła Aleksandrów Łódzki (18 bramek w poprzednim sezonie) czy wyróżniającego się na drugoligowych boiskach Jana Grzesika z Siarki Tarnobrzeg.

Typ: Piłkarze ŁKS-u na pewno będą chcieli pokazać się w swoim debiucie z jak najlepszej strony. Chrobry na swoim terenie pokazywał, że potrafi sprawić problemy niejednemu rywalowi. W piątkowy wieczór zmierzą się ze sobą dwa równe zespoły, w starciu których najbezpieczniejszym wynikiem do obstawienia jest remis, z lekkim wskazaniem na bardziej doświadczonego Chrobrego.

Chojniczanka Chojnice – Sandecja Nowy Sącz (20 lipca, 20:00)

W Chojnicach od dwóch sezonów kibice oglądają ten sam scenariusz. Chojniczanka przez cały sezon gra dobry, ładny dla oka futbol, wygrywa kolejne spotkania znajdując się w czołówce ligi. W ostatnich meczach następuje jednak swoisty paraliż i chwilowa obniżka formy, przez który marzenia o Ekstraklasie trzeba odłożyć na kolejny sezon. Podobno drogę parę lat temu przechodziła Termalica. W Chojnicach podjęto według wielu duże ryzyko powierzając misję awansu Przemysławowi Cecherzowi, który w ostatnim czasie prowadził kluby trzecioligowe – ze średnim efektem. W okresie przygotowawczym Chojniczanka spisywała się w kratkę. Pięć bramek strzelili zdegradowanej Olimpii Grudziądz i rezerwom Dinama Bukareszt, jednak Chojniczanka została rozbita 1:5 przez Lechię Gdańsk. Hitów transferowych w Chojnicach nie uświadczono. Do klubu ściągnięto m.in. niechcianych w poprzednich klubach Deleu i Tomasza Foszmańczyka, wyróżniających się na pierwszoligowych boiskach Miłosza Przybeckiego, Seweryna Michalskiego czy Serhija Pyłypczuka, a także posiadających doświadczenie w Ekstraklasie Wojciecha Trochima i Kamila Sylwestrzaka. Z tymi wzmocnieniami Chojniczanka ma skutecznie tym razem powalczyć o awans do upragnionej Ekstraklasy. W Chojnicach jednocześnie zdają sobie jednak sprawę, że za zmianami kadrowymi muszą nastąpić także zmiany infrastrukturalne na stadionie.

Sandecja po trwającej zaledwie jeden sezon przygodzie z Ekstraklasą wraca na pierwszoligowe areny i będzie walczyć o to, by nie podzielić losu spadkowiczów z przeszłości, którzy albo zostawali ligowymi średniakami lub wręcz lecieli jeszcze bardziej w dół. Wydaje się, że Sandecji los Ruchu Chorzów czy Górnika Łęczna nie grozi, lecz widmo popadnięcia w pierwszoligowy marazm jest o wiele silniejsze. Kibice z pewnościa mogą być zadowoleni z powrotu na własny obiekt przy ulicy Kilińskiego, lecz na tym optymizm się kończy. Klub opuściło wielu zawodników, od których w dużej mierze zależała gra drużyny z Nowego Sącza (Piszczek, Trochim, Kraczunow, Kolew, Danek), a sprowadzeni w ich miejsce zawodnicy z pewnością nie stanowią gwarancji tego samego poziomu gry.

Typ: Powrót Sandecji do I ligi będzie bolesny. Chojniczanka na swoim obiekcie powinna zdecydowanie sięgnąć po swoje.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Bytovia Bytów (21 lipca, 17:00)

Drugi ze spadkowiczów z Ekstraklasy rozpocznie serię sobotnich spotkań w Fortuna I lidze. W Niecieczy również doszło do małej rewolucji kadrowej, lecz zespół opuścili głównie piłkarze z zagranicy, pobierający wysokie uposażenia, nie gwarantując jednocześnie adekwatnych do wydanych pieniędzy poziomu gry. Grą Bruk-Betu Termaliki w I lidze dowodzić może sprowadzony z Korony Kielce Jakub Kiełb. Do klubu sprowadzono także Sadzawickiego ze Stali Mielec, a z wypożyczenia z Katowic wrócił Kamil Słaby. Wyraźnie widać zmianę taktyki personalnej w klubie. Włodarze Bruk-Betu Termaliki odchodzą od ściągania zagranicznych piłkarzy często mających reputację “szrotu”, zastępując ich młodymi, polskimi zawodnikami. Za przykład posłużyć mogą wypożyczeni Marek Mróz i Michał Skóraś (obaj Lech Poznań) czy Dawid Szymonowicz i Hubert Gostomski (obaj Jagiellonia Białystok). Oczywistym jest, że takie poczynania w dużej mierze są konsekwencją spadku z Ekstraklasy, co wiąże się z utratą bardzo dużych środków z tytułu praw telewizyjnych.

Przed sezonem w Bytowie zadawano sobie pytanie, czy Bytovia będzie w stanie wystartować w rozgrywkach. Wszystko z powodu wycofania się głównego sponsora klubu firmy Drutex, co postawiło poważny znak zapytania na przyszłości klubu. Działacze jednak, przy zaangażowaniu mniejszych i lokalnych sponsorów zagwarantowali, że Bytovia będzie dalej występować na zapleczu Ekstraklasy. Polityka transferowa klubu również była podyktowana w dużej mierze problemami finansowymi, przez co zrezygnowano z usług najwyżej opłaconych zawodników, a w ich miejsce sprowadzono młodych, a przede wszystkim tańszych zawodników. Z gruntu można zakładać, że czeka nas kolejny wyrównany sezon w I lidze, ale już dzisiaj w Bytovii upatrywać można jednego z głównych kandydatów do spadku.

Typ: Termalica bez większych problemów poradzi sobie z Bytovią.

Odra Opole – GKS Tychy (21 lipca, 17:45) – transmisja w Polsat Sport

Odra Opole poprzedni sezon jako beniaminek I ligi miała bardzo dobry. Mało tego, po rundzie wiosennej znajdowała się w “czubie” tabeli i nieśmiało zaczęto spekulować o drużynie z Opola jako kandydacie do awansu.  Wiosna pokazała jednak, że Odra jest zbyt słaba na awans, zarówno piłkarsko, jak i infrastrukturalnie, ostatecznie kończąc sezon na 11. miejscu. Latem zespół opuścił m.in. podstawowy bramkarz Odry Mateusz Kuchta. Sprowadzony na jego miejsce Marcin Szromnik niekoniecznie może wyrównać bilans zysków i strat w opolskim zespole. Odra podążając hiszpańskim trendem sprowadziła Ivána Martína z trzeciej ligi hiszpańskiej. Odkurzono także znanego z polskich boisk Dudu Paraíbę, czy Krzysztofa Janusa, który nie zagrzał miejsca w Ekstraklasie. Na papierze aspirację Odry nie sięgają wyżej niż środek tabeli i spokojny byt, tak jak to wyglądało w poprzedniej kampanii.

W Tychach po cichu marzą o powtórzeniu rezultatu z poprzedniego sezonu, kiedy to GKS po bardzo dobrej końcówce sezonu zakończył rozgrywki na czwartym miejscu. Do awansu zabrakło czterech punktów, jednak wtedy nikt nie liczył nawet na awans do Ekstraklasy. W klubie zgodnie stwierdzono, że na awans przyjdzie jeszcze czas. Pytanie tylko, czy proces budowy drużyny zmierza ku końcowi? Do klubu sprowadzono Sebastiana Stebleckiego z Chojniczanki i Marcina Kowalczyka z Ruchu Chorzów, a z wypożyczenia wrócił Wojciech Szumilas. W Tychach pokazano, że nie boją się stawiać na młodzież, dlatego wiele obiecuje się po sprowadzeniu do klubu 16-letniego napastnika Michała Staniucha. W dwóch spotkaniach z czeskimi drużynami Staniucha strzelił aż pięć bramek, czym skłonił włodarzy do włączenia go do kadry pierwszego zespołu.

Typ: To starcie zapowiada się na jedno z najbardziej wyrównanych w tej kolejce spotkań. Na korzyść Opolszczan świadczyć może przewaga boiska, lecz w Tychach liczą, że podopieczni Ryszarda Tarasiewicza rozpoczną ten sezon tak, jak zakończyli poprzedni. Jeżeli już musiałbym stawiać na rezultat tego spotkania, pokusiłbym się o wskazanie na remis.

GKS Katowice – Podbeskidzie Bielsko-Biała (21 lipca, 18:00)

Wśród kibiców Gieksy od lat krąży hasło “Ekstraklasa albo śmierć”. Katowiczanie co sezon wymieniani są jako faworyci w walce o Ekstraklasę. Na papierze ich zespół przez lata prezentował się więcej niż przyzwoicie, jednak za każdym razem na boisku brakowało jakości, a przede wszystkim skuteczności  i punktów, by sprostać oczekiwaniom. Jacek Paszulewicz przeprowadził swoistą rewolucję kadrową. Transfery GKS-u Katowice stanowią swoistą mieszankę doświadczenia z młodością. Z jednej strony mamy Mariusza Pawełka, Grzegorza Piesio, Wojciecha Lisowskiego, czy Krzysztofa Barana, zaś z drugiej Konrada Andrzejczaka, Kacpra Tabisia, Adriana Łyszczarza. Na papierze GKS prezentuje się bardzo dobrze, wybija się na poziomie I ligi. Pytanie tylko, czy i tym razem piłkarzom ze Śląska nie zabraknie koncentracji, umiejętności, doświadczenia, czy też po prostu szczęścia.n

Piłkarzem łączącym oba kluby jest Grzegorz Goncerz, który w swoim debiucie w Podbeskidziu zmierzy się z byłym klubem. Nie jest on jednak jedynym nabytkiem “Górali”. Szczególnie ciekawie zapowiadają się transfery dwóch młodych zawodników: Przemysława Mystkowskiego i Dominika Jończego. Obaj po raz kolejny są uznawani za duże talenty, są wypożyczani do pierwszoligowych klubów, by tam zdobywali niezbędne doświadczenie. To wszystko ma zapewnić Podbeskidziu powrót do Ekstraklasy, a przynajmniej ucieczkę ze środka tabeli I ligi.

Typ: Jak zwykle w Katowicach oczekiwania są ogromne. Wydaje się, że tym razem GKS ma na tyle mocną kadrę, by tym oczekiwaniom sprostać. Jednak by osiągnąć sukces, takich rywali jak Podbeskidzie trzeba pokonywać bez trudu.

Raków Częstochowa – Puszcza Niepołomice (21 lipca, 20:00)

Raków w poprzednim sezonie dość niespodziewanie włączył się o awans do Ekstraklasy. W zbliżającym się sezonie takich aspiracji nikt w Częstochowie nie zdradza. Siódma pozycja z poprzedniego sezonu wydaje się być celem realnym do osiągnięcia, adekwatnym do poziomu zespołu spod Jasnej Góry. Z klubu odeszło dwóch zagranicznych zawodników regularnie występujących w poprzednim sezonie – José Embaló i Artiom Rachmanow. W zamian postanowiono stworzyć w Rakowie małą czeską kolonię. Do Tomáša Petráška dołączyli Daniel Bartl i Petr Schwarz. Ciekawie zapowiada się także transfer Patryka Kuna z Arki Gdynia, natomiast w Częstochowie liczą, że Michał Gliwa zapewni stabilność w bramce Rakowa.

Przed Puszczą Niepołomice ciężki rok. W poprzednim sezonie Niepołomiczanie mogli być względnie spokojni o utrzymanie. W zbliżającej się kampanii może być o to dużo trudniej. Patrząc na piłkarzy, którzy przyszli do klubu, sytuacja Puszczy nie wygląda rewelacyjnie. Najbardziej znaczącymi wzmocnieniami okazać się mogą Hubert Tomalski (Raków Częstochowa), Łukasz Szczepaniak (Chrobry Głogów) czy słowacki napastnik Marek Kuzma. Po okresie wypożyczenia do klubu wracają także Łukasz Furtak i Patryk Kura. Zdecydowanie gorzej prezentuje się bilans strat w Niepołomicach. Klub opuścili: podstawowy bramkarz Marcin Staniszewski, najlepszy strzelec Maciej Domański czy Damian Lepiarz.

Typ: Raków na papierze prezentuje się jako lepszy zespół i jest dosyć zdecydowanym faworytem tego spotkania.

GKS 1962 Jastrzębie – Wigry Suwałki (21 lipca, 20:30)

Najlepszy z beniaminków rozpocznie ligowe zmagania jako ostatni. Klub opuścił jego najlepszy strzelec Daniel Szczepan, który będzie kontynuował karierę w Ekstraklasie. Zastąpić mają go sprowadzony z Rozwoju Katowice Adam Żak oraz były piłkarz Bytovii Bytów Kamil Adamek. Poza tym GKS 1962 nie doznał zbyt wielu osłabień, ale też nie wzmocnił się za bardzo. Sięgano głównie po graczy z II ligi, takich jak wspomniany wcześniej Żak, ale także Patryk Skórecki (Błękitni Stargard) i Dawid Gojny (ROW 1964 Rybnik). Dyspozycja GKS-u w wyższej lidze jest niewiadomą, wielu zadaje sobie pytanie, czy piłkarze ze Śląska są w stanie powtórzyć sukces z poprzedniego sezonu.

Zespół z Suwałk na dobre zadomowił się na drugim szczeblu rozgrywkowym, na którym gra już piąty sezon. Najlepszy wynik osiągnięto w poprzednim sezonie, kiedy Wigry zakończyły sezon na szóstym miejscu w lidze. Byli kolejną drużyną, która w teorii i czysto matematycznie brała udział w walce o awans, a w praktyce do tego awansu brakowało o wiele więcej, niż sześć punktów różnicy w tabeli ligowej. Wigry podobnie jak w poprzednim sezonie opiera się na zawodnikach wypożyczonych z klubów Ekstraklasy. W najbliższym sezonie w Suwałkach zagrają m.in. Robert Bartczak (Legia Warszawa), Konrad Poprawa (Śląsk Wrocław), Paweł Kaczmarczyk czy Dawid Polkowski (obaj Jagiellonia Białystok).

Typ: Jastrzębie postawi się Wigrom i dość niespodziewanie zwycięży w swoim debiucie w Nice I lidze.

Mecz Stomilu Olsztyn z Wartą Poznań został przełożony z powodu wymiany murawy na stadionie w Olsztynie. To spotkanie zostanie rozegrane 13 września o godzinie 19:00.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi