NA GORĄCO

Hiszpańska myśl szkoleniowa

9 czerwca 2018, 06:27 | Foto: www.sport-english.com | Autor: Adrian Smoliński
Hiszpańska myśl szkoleniowa
Blogi
0

Na pewno każdy z nas trafił kiedyś w internecie na obrazek przedstawiający piłkarzy obecnie grających w piłkę, jako starszych panów z siwymi włosami i garniturem oraz znajdującą się a za nimi ławką rezerwowych. Jeszcze parę lat temu wydawało mi się to odległą przyszłością, więcej! Może nawet nierealną wizją. W ostatnim czasie jednak, owy obrazek zaczął się urzeczywistniać! Witam, ja nazywam się Adrian Smoliński a to jest kolejne, trzecie #Partidazo.

Piłka nożna jest takim sportem, gdzie co jakiś czas musimy się pogodzić z odejściem ulubionego piłkarza, który przez lata był dla nas inspiracją, idolem czy przykładem do naśladowania. Nie od dzisiaj jednak wiadomo, że niektórzy emerytowani zawodnicy, przechodzą swego rodzaju piłkarską reinkarnacje, ewolucje, odrodzenie… Owy proces jest szansą, dla nas kibiców, aby ponownie zobaczyć swoich idoli w błysku fleszy. Nie będą to jednak błyski popełnione przez lustrzanki skierowane bezpośrednio na murawę, a na ławkę trenerską gdzie owa – była – gwiazda futbolu zajęła swoje miejsce.

Jedni wolą Katar, drudzy Chiny. Wszędzie gdzie będzie się dobrze zarabiać… Piłkarze, którzy wiedzą, że został im rok, maksymalnie dwa lata grania, wybierają zazwyczaj powyższe kierunki aby wycisną do końca tą pomarańczę zwaną “karierą piłkarza”. Nic w tym złego – każdy chce zarabiać. Jednak co później? Co gdy ciało odmówi posłuszeństwa, a trzeźwa pozostanie tylko głowa. No właśnie, głowa, czyli to co u piłkarza jest najważniejsze. Więcej! Głowa pełna wiedzy i doświadczenia. Oczywiście, nie każdemu ex-piłkarzowi pisana jest kariera w roli trenera, i nie każdy ma do tego odpowiednie predyspozycje. Próżno szukać bowiem za kością ciemieniową geniusza taktycznego czy jakiegokolwiek geniusza u chociażby Diego Costy, którego IQ może co najwyżej konkurować z IQ owczarka niemieckiego.

Żeby było jasne, oczywisty jest fakt, że większość trenerów grała kiedyś piłkę, ale w niedalekiej przyszłości możemy zobaczyć na ławkach trenerskich największych klubów postaci, które już teraz możemy nazwać legendami piłki nożnej, a z biegiem czasu może i legendami jeżeli chodzi o zasługi trenerskie.

Każdy che być jak Guardiola czy Zidane. To chyba najświeższe i najlepsze przykłady trenerów, którzy zapisali się w historii jako piłkarze i trenerzy. Ale do meritum. Jakiś czas temu, 16 osobowa grupa składająca się z elity hiszpańskiej piłki, która przez lata stanowiła o jej sile ukończyła 6-tygodniowy kurs organizowany przez tamtejszą federację. Szkolenie zupełnie wyjątkowe, a “uczniowie” zupełnie nie przypadkowi-udział w nim mogą brać tylko zawodnicy, którzy rozegrali w La Liga co najmniej 10 sezonów.

Jestem pewien, że w najbliższej przyszłości Hiszpanie będą mogli się pochwalić nową super-generacją trenerów. 16 osobowa grupa… A w niej ludzie, którzy bez problemu mogli by sami nauczać piłkarskiego fachu. . Xavi, Xabi Alonso, Victor Valdes, Raul, Marcos Senna. Zajęcia musiały wyglądać przeciekawie, a profesor raczej nie miał za dużo do powiedzenia. A tak zupełnie serio, jasne jest, że życie z perspektywy trenera a piłkarza wygląda zupełnie inaczej. W dzisiejszych czasach trener nie może ograniczać się tylko i wyłącznie do nakreślania taktyki, musi też być wychowawcą i psychologiem. Szczególnie ważne będzie to na samym początku, bowiem absolwenci elitarnego kursu, w pierwszej kolejności zasilą szeregi szkoleniowców w szkółkach młodzieżowych. Aby odpowiednio się przygotować, na szkoleniu nie zabrakło zajęć z psychologii oraz dietetyki.

Mnie osobiście, jako kibica FC Barcelona myśl o ukończonym kursie elektryzuje i rozpala wyobraźnie do granic możliwości. Już wiem co mogli czuć ludzie kiedy Pep Guardiola obejmował drużynę B Blaugrany. Nie jest niczym niemoralnym, że największe nadzieje pokładam w Xavim, który po prostu musi odnaleźć się w roli trenera. Nie ma wielu piłkarzy… przepraszam, ex-piłkarzy, którzy dysponują podobnym zmysłem oraz wiedzą taktyczną. “Futbol to Xavi” napisał niegdyś Sergio Ramos na Twitterze- w punkt. Moja wizja, którą podziela zapewne większość kibiców Barcelony, jest o tyle prawdopodobna, że sam Xavi w wielu wywiadach wyrażał chęć powrotu do Barcelony w roli trenera. No właśnie… przyszłość… jak będzie wyglądała w Barcelonie? Kiedy karierę zakończy całe diamentowe pokolenie prosto z La Masii. Przyjdą inni? Gówno prawda. Taka generacja zdarza się raz na 100 lat. Jedyna nadzieja, że powrócą pod postacią osób zarządzającymi klubem. Xavi-trener pierwszej drużyny, Busquets-asystent, Pique-El Presidente, Victor Valdes-trener bramkarzy…Część tej wizji zaczęła się spełniać. Eric Abidal został ogłoszony jako nowy dyrektor techniczny w FC Barcelonie. Dlaczego nie? Dlaczego właśnie tak nie miałaby wyglądać przyszłość Barcelony.

Ale odejdźmy na razie od Barcelony i jej byłych zawodników. Raul oraz Xabi Alonso. Obaj mają pełne prawo stać się kiedyś trenerami z TOP’u. Już teraz się mówi, że Hiszpanie już niebawem dołączą do kadry szkolącej młodzież w Realu Madryt. Więcej! Po zwolnieniu Eusebio Sacristána z Realu Sociedad, poważnie rozważana była opcja zatrudnienia Xabi’ego. Reasumując, w najbliższych latach, Hiszpanie mogą opanować rynek trenerski szybciej niż Iniesta giełdę win w Chinach.

Oprócz wiedzy o futbolu, wymienieni przeze mnie zawodnicy będą przekazywać coś jeszcze, coś o czym wielu zapomina-szacunek i wartości, które swoim znaczeniem przewyższają znajomość taktyki. Bo czym byłaby piłka nożna bez wzajemnego respektu? A nie znajdziemy lepszych fachowców od owych Hiszpanów, którzy przez lata byli wyznacznikami klasy…

www.fourfourtwo.com

Comments are closed.

Przejdź do paska narzędzi