Fortuna Puchar Polski: Raków Częstochowa zwycięża w finale z Lechem Poznań!

Rebocho

zdjęcie: Krzysztof Drobnik/PiłkarskiŚwiat.com


Raków Częstochowa pokonał Lecha Poznań w finale Fortuna Pucharu Polski wynikiem 3:1! Piłkarze Marka Papszuna byli dziś wyraźnie lepsi od swoich rywali i słusznie mogą cieszyć się dziś z obrony trofeum. Z tego meczu zapamiętamy nie tylko świetną grę częstochowian, ale także nieobecność kibiców ze stolicy Wielkopolski.

Już przed pierwszym gwizdkiem nastąpiły pierwsze zwroty akcji. Urząd Miasta Warszawy na kilka dni przed meczem nie wydał pozwolenia na wniesienie opraw fanom obu drużyn. Interwencję w tej sprawie podjął nawet prezes PZPN – Cezary Kulesza, lecz nic to nie dało. W rezultacie kibice z Poznania i Częstochowy tłumnie zgromadzili się na polach przed PGE Narodowym, ale na stadion nie weszli. Zwłaszcza widoczna była ta sytuacja na trybunie przeznaczonej dla sympatyków “Kolejorza”. Krzesełka świeciły tam pustkami.

Już w szóstej minucie meczu padła pierwsza bramka. Na prowadzenie wysunął się Raków Częstochowa. Podopieczni Marka Papszuna wyprowadzili szybką akcję. Jednym długim podaniem zdołali przemieścić się o parędziesiąt metrów. Piłkę pod pole karne Lecha podprowadził Gutkovskis i pięknie wykończył mierzonym uderzeniem. Wydawało się, że Łotysz może być na spalonym, ale napastnik idealnie wkleił się w linię z obrońcami “Kolejorza”. Raków Częstochowa rozpoczął to spotkanie od mocnego uderzenia!

Częstochowianie świetnie kontrolowali to spotkanie. Drużyna Macieja Skorży nie była przygotowana na tak szybki doskok i konsekwentne odbieranie im piłki. Dzięki temu mogli wyprowadzać szybkie kontrataki. Pomyśleć, że w dwunastej minucie na zegarze mogło być już 2:0. Tylko wyśmienita obrona bramkarza Lecha uchroniła ich od straty drugiego gola.

“Lechici” wiedzieli, że muszą jak najszybciej coś zmienić, aby móc nawiązać równorzędną walkę z dobrze dysponowanym dziś rywalem. Po krótkim utrzymaniu się przy piłce byli w stanie wypracować sobie sytuację zza pola karnego. Uderzał Murawski, ale trafił tylko w słupek bramki. Ten strzał był znakiem dla drużyny ubranej na niebiesko-biało, aby przejąć inicjatywę w tym meczu. Przez następnych paręnaście minut atakowali bramkę Trelowskiego, ale robili to bezskutecznie. Wystarczyła jedna dobra kontra Rakowa w 36. minucie, żeby było już 2:0. Skuteczny okazał się znów schemat szybkiej akcji po długim podaniu. Tym razem strzelcem gola okazał się Mateusz Wdowiak.

Do końca pierwszej połowy Lech Poznań próbował podejmować starania, aby chociaż strzelić bramkę kontaktową. Jednak Raków umiejętnie bronił się przed tymi atakami i powstrzymywał je przez głębokie cofnięcie się w głąb własnej połowy i zawężenie pola gry. “Kolejorz” musiał angażować dużą liczbą piłkarzy, aby starać się sforsować obronę rywala. Owocowało to narażeniem się na kontry, po których padły oba gole dla Rakowa.

Piłkarze Lecha musieli dostać solidną burę w szatni od Macieja Skorży, bo już od pierwszych minut drugiej połowy wzięli się do atakowania. Po wielu próbach także z poprzednich 45. minut przyniosło to efekt. Potężną bombę Kownackiego przedłużył Joao Amaral. Portugalczyk trafił piłkę idealnie, a ta wpadła do siatki Trelowskiego. Przewaga Rakowa zmalała do jednego gola, a to zwiastowało emocje w następnych minutach.

Czas mijał, a Raków nadal powstrzymywał ataki przeciwnika. Taktyka zespołu Marka Papszuna nie zmieniła się, jego podopieczni cofnęli się i udawało im się blokować ofensywę “Kolejorza”. Dokładnie tak samo, jak w pierwszej połowie częstochowianie zaspokajali się cyklicznymi kontratakami po odzyskaniu piłki w środku pola.

Niewykorzystany czas w ofensywie zemścił się na Lechu Poznań w 77. minucie. Tudor wraz z Ivim Lopezem rozegrali dwójkową akcję tuż przed polem karnym rywala. Pierwszy wprowadził drugiego w obręb szesnastki, a Hiszpan bezlitośnie wykończył akcję. Raków na niespełna kwadrans przed końcem spotkania odzyskał dwubramkową przewagę i spokój w rozegraniu piłki.

Oliwy do ognia dolał jednak w samej końcówce właśnie zawodnik drużyny, która prowadziła. Świeżo wprowadzony na boisko Jakub Arak zachował się bardzo nieodpowiedzialnie i ostro potraktował swojego rywala. Sędzia Marciniak początkowo pokazał jedynie żółty kartownik, ale po błyskawicznej konsultacji z VAR-em zdecydował o ukaraniu piłkarza czerwoną kartką.

Raków Częstochowa pokonał w dzisiejszym finale Lecha Poznań 3:1. Oznacza to, że ekipa Marka Papszuna obroniła trofeum z poprzedniego roku!


Lech Poznań – Raków Częstochowa 1:3 (0:2)

Bramki: 52′ Amaral – 6′ Gutkovskis, 36′ Wdowiak, 77′ Ivi Lopez

Lech Poznań: Van der Hart – Pereira (46′ Amaral), Satka, Milić, Rebocho, Murawski (73′ Tiba), Karlstroem (85′ Kwekweskiri), Skóraś, Kownacki (73′ Ba Loua), Kamiński (78′ Marchwiński). Ishak.

Raków Częstochowa: Trelowski – Tudor, Petrasek, Arsenić – Sorecsu (46′ Długosz), Papanikolau, Lederman, Kun – Wdowiak (72′ Niewulis), Ivi Lopez (83′ Arak) – Gutkovskis (72′ Musiolik).

Żółte kartki: 57′ Rebocho (LPO), 62′ Skóraś (LPO), 90′ Milić (LPO) – 43′ Wdowiak (RAK)

Czerwone kartki: 88′ Jakub Arak

Sędzia: Szymon Marciniak


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.