Fortuna 1. Liga: Wyjazdowa nieudolność Zagłębia Sosnowiec trwa w najlepsze

Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Nie zabrakło emocjonujących momentów w Gdyni, gdzie Arka na własnym obiekcie odniosła istotne zwycięstwo w starciu z Zagłębiem Sosnowiec (2:0). Obie drużyny spotkały się dzisiaj w ramach uzupełnienia 10. kolejki Fortuna 1. Liga sezonu 2020/21.

Podopieczni trenera Ireneusza Mamrota zamierzali dzisiaj zrehabilitować się w oczach swoich kibiców, za ostatnią porażkę u siebie z GKS-em Bełchatów (1:2). O ile gra „Arkowców” mogła się podobać, to już skuteczność pod bramką rywala pozostawiała wiele do życzenia. Gospodarze, dzięki ewentualnemu zwycięstwu, mogli się umocnić w strefie barażowej. Na ten moment plasują się na szóstej lokacie, tracąc do podium sześć punktów.

Zupełnie inne nastroje panowały u przyjezdnych, którzy od czterech ligowych pojedynków nie potrafią sięgnąć po komplet punktów. Ponure samopoczucie potęguje coraz mniejsza przewaga nad zamykającą tabelę, Sandecją Nowy Sącz. Po 11. seriach gier, zawodnicy Kazimierza Moskala zainkasowali jedynie osiem oczek. Sympatycy śląskiego teamu oczekiwali również premierowej wygranej na obiekcie przeciwnika w tej kampanii na zapleczu PKO BP Ekstraklasy.

Gospodarze rozpoczęli zawody bardzo energicznie, realizując bardzo wysoki pressing na połowie oponenta. W czwartej minucie batalii, drużyna z Gdyni powinna objąć prowadzenie, lecz kapitalną szansę strzelecką z ośmiu metrów zmarnował Maciej Jankowski. Popularny „Jankes” ulokował futbolówkę na wysokich rejonach trybun. Genialne podanie na wolne pole zaskoczyło blok obronny gości. Arbiter główny od pierwszych fragmentów rywalizacji próbował uświadamiać wszystkich piłkarzy o konsekwencjach, mogących się pojawić, po przewinieniach taktycznych. W kolejnych częściach boju do głosu próbował dojść klub przyjezdnych. Swoich sił, poprzez uderzenia z rzutów wolnych, szukał Szymon Pawłowski. Doświadczony skrzydłowy nie mógł jednak odpowiednio ułożyć stopy. Dwudziesta pierwsza minuta przyniosła nieoczekiwaną roszadę personalną u „Arkowców”. Mateusz Żebrowski na murawie zastąpił Marcusa da Silvę. Dosłownie parę chwil potem, żółtą kartkę za celowe przerwanie akcji ofensywnej Zagłębia otrzymał Michał Marcjanik. Tuż przed przerwą, spadkowicze z poprzedniego sezonu Ekstraklasy otrzymali powód do radości. Po przepięknej szarży, w polu karnym Sosnowiczan niesportowo został powstrzymany Mateusz Młyński. Ze skuteczną egzekucją rzutu karnego nie miał żadnych problemów Juliusz Letniowski, który posłał precyzyjne zagranie w prawy sektor bramki. Kacper Chorążka wyczuł intencje wykonującego jedenastkę, ale o braku skuteczności interwencji, zadecydowały ułamki sekund. W dużo lepszych humorach pierwszą odsłonę zakończyli zawodnicy z województwa pomorskiego.

Kazimierz Moskal wraz ze swoimi współpracownikami przeprowadził w czasie przerwy jedną zmianę. Nicolas Korzyniecki wszedł na boisko w miejsce Jaoa Oliveiry. Pomocnik Zagłębia Sosnowiec dzisiaj nie miał zbyt wielu możliwości na zaprezentowanie swoich umiejętności piłkarskich. Wprowadzenie 19-latka dodało sporo energii w poczynania ofensywne Sosnowiczan. Dziesięć minut po wznowieniu gry, mógł być remis, ponieważ jeden z obrońców Arki niefortunnie zagrał futbolówkę głową. Piłka, ostatecznie poleciała blisko prawego słupka bramki. Godzina gry – tyle od swojego szkoleniowca otrzymał Rafał Wolszyński. Napastnik musiał udostępnić miejsce na placu gry Łukaszowi Soszyńskiemu. Sto dwadzieścia sekund po tych wydarzeniach, można było usłyszeć głośne okrzyki ze strony sztabu szkoleniowego gości. W ich opinii, Goncalo Gregorio został ewidentnie podcięty przez defensora rywala. Sędzia główny nakazał grać dalej. Na murawie robiło się coraz bardziej nerwowo, co miało przełożenie na ilość żółtych kartek. Do notesu Pana Krztonia w tym samym czasie trafili Juliusz Letniowski oraz Patryk Małecki. Wcześniej awizowany Goncalo Gregorio dostał od klubowych kolegów wyśmienitą sposobność na zmianę rezultatu, jednakże płaska próba z bliskiej odległości powędrowała obok lewego słupka. W drugiej części gry inicjatywa leżała po stronie przyjezdnych, ale to nie przeszkodziło Arce w konstruowaniu składnych akcji. Jedna z nich dała podwyższenie w końcówce spotkania. Urodziwy strzał zza pola karnego oddał Mateusz Żebrowski. Piłka odbiła się jeszcze od nóg jednego z obrońców i zaskoczyła interweniującego goalkeepera. Obie strony mocno odczuwały trudy tego widowiska. W efekcie czego, kilka razy przywoływani na plac gry byli fizjoterapeuci.

Ireneusz Mamrot ma pełne powody do zadowolenia. Jego zawodnicy zagrali wreszcie na “zero” z tyłu, ale wciąż powinna go martwić łatwość w kreowaniu akcji ofensywnych przez przeciwników. Team ze Sosnowca pokazał się z niezłej strony, lecz znów zabrakło odpowiedniej konkretności w szesnastce rywala. Przedłuża się seria braku triumfu na obiektach innych ekip.


Arka Gdynia 2:0 Zagłębie Sosnowiec

Gole: Juliusz Letniowski (44’ k.), Mateusz Żebrowski (79′)

Żółte kartki: Michał Marcjanik (24’), Mateusz Żebrowski (89′) – Patryk Małecki (64′), Nicolas Korzyniecki (78′), Filip Karbowy (90+3′)

Skład Arki Gdynia: Daniel Kajzer – Adam Marciniak, Adam Danch, Michał Marcjanik, Bartosz Kwiecień (68′ Damian Ślesicki) – Szymon Drewniak, Juliusz Letniowski, Mateusz Młyński, Marcus da Silva (21’ Mateusz Żebrowski) – Rafał Wolsztyński (60′ Łukasz Soszyński), Maciej Jankowski.

Skład Zagłębia Sosnowiec: Kacper Chorążka – Dawid Ryndak (76′ Łukasz Turzyniecki), Lukas Duriska, Mateusz Grudziński, Dawid Gojny – Patryk Mularczyk (65′ Olaf Nowak), Joao Oliveira (46′ Nicolas Korzyniecki), Patryk Małecki, Filip Karbowy, Szymon Pawłowski (88′ Martim Maia) – Goncalo Gregorio.

Sędzia główny: Wojciech Krztoń

Data i miejsce meczu: 18.11.2020, Stadion GOSIR w Gdyni


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.