Ekstraklasa: Kraków niegościnny dla zespołów z czołówki tabeli! Lech traci kolejne punkty po zimowej przerwie

wisła

Facebook/Wisła Kraków


Lech Poznań wziął przykład z Pogoni Szczecin. Oba zespoły pretendujące do mistrzostwa Polski w tym sezonie rozgrywały swoje mecze w Krakowie i oba straciły punkty. Podopieczni Macieja Skorży niespodziewanie zremisowali dziś z “Białą Gwiazdą” po świetnym i zaciętym widowisku.

Po pierwszej połowie mieliśmy sporą niespodziankę. Wisła zdominowała Lecha i słusznie prowadziła 1:0. Krakowianie wreszcie grali tak, jak oczekiwali tego od nich kibice – szybko i składnie. Prostymi środkami przedostawali się pod pole karne rywala i oddawali strzały na bramkę Bednarka. Ich atutem były też stałe fragmenty gry, po których również potrafili tworzyć zagrożenie. Poznaniacy nie mieli recepty na zatrzymanie ataków gospodarzy. Forma pretendenta do mistrzostwa pozostawiała dziś sporo do życzenia. Byli antytezą Wisły, bo nie potrafili przyspieszyć swojego rozgrywania piłki. Na pewno zaskoczyła ich postawa rywala. “Biała Gwiazda” od początku spotkania przejęła inicjatywę i nie oddawała piłki “Kolejorzowi”.

Druga połowa wcale nie przyniosła nam zmiany obrazu gry. Wisła dzielnie starała się nie ustępować swojemu rywalowi i trzeba powiedzieć, że wychodziło jej to bardzo dobrze. Gospodarze mieli nawet szansę na podwyższenie prowadzenia na 2:0. Wydawało się, że bramka trafiona przez piłkarza Wisły była zdobyta prawidłowa, ale sędzia po konsultacji z VAR-em miał inne zdanie. Była to dość kontrowersyjna decyzja, bo nawet komentatorzy spotkania po wielu powtórkach nie umieli doszukać się przewinienia Ondraska.

Lech był zdesperowany, aby chociaż wyrównać wynik meczu. Wczoraj na oddalonym o rzut beretem od ulicy Reymonta stadionie Cracovii punkty straciła Pogoń Szczecin. Dzisiaj “Kolejorz” miał szansę na ogranie słabiej dysponowanego rywala i przynajmniej do jutra wskoczenie na fotel lidera. Jednak minuty mijały, a nic się nie zmieniało. Podopieczni Macieja Skorży nadal bili głową w czerwono-biały mur. Można nawet powiedzieć, że to mur bił w nich, bo gospodarze wcale nie zamierzali się bronić.

Wymarzoną sytuację w ostatnim kwadransie miał Ishak. Szwed dostał wyśmienite podanie, gdy nabiegał na piłkę w centralnej części pola karnego. Wydawało się, że tak klasowy zawodnik jak on wpakuje piłkę do bramki i będzie remis. Napastnik jednak pomylił się i piłka poleciała wysoko nad poprzeczką! Wisła mogła odetchnąć z ulgą!

Lech Poznań coraz bardziej naciskał na przeciwnika i przyniosło to skutek w ostatniej akcji meczu! Doliczone zostało siedem minut. Ba Loua postanowił dośrodkować po ziemi w pole karne, tam był środkowy obrońca Milić. Chorwat fantastycznie uderzył piłkę piętką w stylu brazylijskich piłkarzy z Copacabany. Defensor zapewnił cenny remis swojemu zespołowi.


Wisła Kraków – Lech Poznań 1:1 (1:0)

Bramki: 43′ Ondrášek – 90+7′ Milić

Wisła Kraków: Biegański – Matěj Hanousek, Frydrych, Colley, Gruszkowski (89′ Manu)– Fazlagić, Poletanović, Cissé (80′ Ring), Fernández Teijeiro (67′ Starzyński) – Savić (67′ Kuveljić), Ondrášek (89′ Sadlok).

Lech Poznań: Bednarek – Pereira (82′ Czerwiński), Salamon, Milić, Rebocho – Skóraś (73′ Ba Loua), Karlström, Radosław Murawski (46′ Tiba), Kownacki (73′ Marchwiński) – J. Amaral (60′ Ramirez), Ishak.

Kartki: 31′ Fernández Teijeiro (WIS), 45+5′ Cissé (WIS) – 3′ Skóraś (LPO), 28′ Kownacki (LPO)


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.