Ekstraklasa: Bohater i frajer 16. kolejki

Dzisiaj mam tylko dwóch nominowanych do bohatera kolejki oraz trzech facetów ubiegających się o tytuł frajera 16. serii spotkań…

Dzisiaj mam tylko dwóch nominowanych do bohatera kolejki oraz trzech facetów ubiegających się o tytuł frajera 16. serii spotkań. Tak to jest, jak się rozgrywa niepełną kolejkę, no ale cóż, na pogodę nie będę się obrażać, ponieważ „taki mamy klimat”.

Zacznę od bohatera. Będzie to, albo Chorwat albo Polak. Kamil Biliński ustrzelił dublet, dzięki czemu wyprowadził Podbeskidzie z ostatniego miejsca w tabeli. Oczywiście Górale mogli wczoraj nadal być czerwoną latarnią, ale pogoda nie pozwoliła na rozegranie meczu w Mielcu i tym samym klub z Bielska nie jest już na miejscu spadkowym. Z kolei Dante Stipica ma ponad 400 minut z czystym kontem. Jednak golkiper Pogoni Szczecin ten wynik zawdzięcza swoim kolegom oraz słabym rywalom z Krakowa. Dlatego z tej dwójki na bohatera zasłużył Kamil Biliński, który przeżywa drugą młodość.

W tym tygodniu nie mam tzw. dużych frajerów jak tydzień temu, więc napiszę frajerek, bo to takie malutkie, niepewne. Z trzech kandydatów (Tomasz Rząsa, Michał Skóraś oraz Michał Probierz) jest tylko jeden piłkarz i ani żadnego sędziego. Pierwszego z wymienionych nie mogę wskazać na frajera, ponieważ mam tylko doniesienia o zachowaniu z szatni. Ani nie byłem obserwatorem wydarzenia, ani żaden świadek mi tego nie powiedział, więc bez potwierdzenia nie chcę nikogo karać. O co chodzi? Są sprzeczne głosy, że po meczu Lech – Zagłębie, Tomasz Rząsa wręczył koszulkę Pedro Tibie za rozegranie setnego meczu w drużynie Lecha, ale Portugalczyk koszulki nie przyjął, ponieważ nie miał humoru na takie prezenty. Z kolei oficjalna strona Lecha Poznań udokumentowała co innego. Ustawka? Też tego nie wiem, więc przejdę do kolejnego kandydata. Michał Skóraś w spotkaniu 16. kolejki zagrał od 46. minuty i mógł zostać bohaterem spotkania. 20-letni pomocnik w ostatniej minucie meczu miał tzw. piłkę meczową, ale jego strzał na bramkę nadaje się do filmików, które ośmieszają ekstraklasę. Skóraś może być zadowolony z braku kibiców na stadionach, ponieważ jestem zdania, że gdyby byli, to by dostał potężną porcję gwizdów.
Ostatnim klientem ubiegającym się o tytuł frajera kolejki jest Michał Probierz. Wszystko na to wskazuje, że „polski Guardiola” trenuje Pasy za karę. Nie od dziś wiadomo, że z niewolnika nie ma pracownika, dlatego Cracovia ma bliżej do pierwszej ligi niż do europejskich pucharów. Podopieczni Probierza przypominają reprezentantów Polski pod wodzą Jerzego Brzęczka. Akcje są rwane, na siłę, bez żadnych przemyśleń. Przypomnę, że w tym tygodniu kandydaci nie są Frajerami przez duże F, lecz frajerkami. Tak więc, Michał Skóraś nie powinien za bardzo przeżywać, że dostał tę nagrodę.

Kamil Radomski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *