Edinson Cavani – “Uwolniony”

O klasie piłkarskiej Edinsona Cavaniego nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Wysokiej rangi napastnik, grający w klubie z najwyższej półki, etatowy reprezentant swojego kraju, król strzelców Serie A sezonu 12/13 i zdobywca kilku znaczących trofeów. Mimo tego od momentu zmiany barw klubowych na te zespołu z Paryża przed trzema laty, niejednokrotnie krytykowany i oceniany jako ten, który nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Fakt, były spotkania, w których Urugwajczyk nie pokazywał pełni swoich możliwości. Był też jeden problem, który nie pozwalał mu ich pokazywać. Tym problemem był Zlatan Ibrahimović. 

Zlatan dołączył do zespołu PSG w lecie 2012 roku i z miejsca stał się jego główną postacią, wokół której tworzył się w stolicy Francji nowy projekt. Gra paryskiego zespołu przez kilka sezonów była podporządkowana rosłemu szwedzkiemu napastnikowi. W bardzo dużej mierze to dzięki niemu PSG stało się potęgą na swoim podwórku, bowiem Szwed w 180 spotkaniach zdobył aż 156 bramek! To musi wzbudzać podziw. Zaledwie rok później przednia formacja została wzmocniona przez jeszcze jednego znakomitego snajpera – Edinsona Cavaniego, który za 65 mln euro zamienił Neapol na Paryż.

Jasnym stało się wówczas, że mając w zespole dwóch tak doskonałych zawodników na tę samą pozycję i grając systemem z jedną centralną “9”, jeden z nich będzie musiał być nieco w cieniu. Padło na tego, który później dołączył do zespołu. Tak też, aby znaleźć miejsce dla obu piłkarzy, ówczesny trener paryżan Laurent Blanc, ustawiał urugwajskiego napastnika na skrzydle jako jednego z trójki atakujących. Rzucony na nową, zupełnie nieznaną mu pozycję, od początku nie czuł się zbyt komfortowo. Musiał przystosować się do nowego miejsca na boisku, nowego stylu atakowania, polegającego głównie na wypracowywaniu okazji Zlatanowi, a także pracować więcej niż zwykle w defensywie (choć tego nigdy nie można mu było odmówić, co niejednokrotnie pokazywał choćby w reprezentacji). To wszystko sprawiało, że odbierano mu część jego wartości. Dotychczas Cavani poruszał się głównie w obrębie pola karnego, grając jako najbardziej wysunięty napastnik, lis pola karnego, którego zadaniem jest wykańczanie akcji kolegów. Znakomite warunki fizyczne, dobra gra głową, siła i szybkość to główne atuty 29-letniego obecnie Cavaniego, które były zacierane.

Urugwajczyk wywalczył sobie transfer do Paryża dzięki znakomitej grze w barwach Napoli. W trakcie trzech sezonów gry dla zespołu ze Stadio San Paolo trafił do siatki rywali 104 razy w 138 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach. Do tego w sezonie 2012/13 z 29. trafieniami został królem strzelców Serie A i w dużej mierze dzięki niemu Napoli zostało wicemistrzem Włoch. W rozgrywkach europejskich (Liga Europy) Cavani dorzucił 7. trafień w siedmiu spotkaniach, cały sezon zamykając z 38 trafieniami. W Neapolu był główną armatą, której zadaniem było wieńczenie akcji kolegów z zespołu. Robił to wówczas znakomicie.

Pierwszy sezon w Paryżu to 25 trafień w 43 spotkaniach dla PSG, co może i nie jest złym wynikiem, jednak sama gra pozostawiała nieco do życzenia. Nie raz można było zaobserwować frustrację snajpera z gry na niewygodnej dla niego pozycji, jak i pojawiającą się gdzie nie gdzie krytykę. Kolejna kampania to 27 trafień w 49 spotkaniach, zaś ostatni sezon 25 trafień w 52 spotkaniach. Solidny wkład w grę zespołu, mimo niezadowolenia i przewijających się raz na jakiś czas plotek o chęci zmiany barw klubowych.

Na szczęście dla niego, wraz z końcem czerwca zespół opuścił “Ibra”, którego umowa dobiegła końca i pewnym stało się, że Cavani wróci na swoją nominalną pozycję, pozycję na której czuje się najlepiej i na której będzie mógł pokazać cały swój kunszt, bowiem obecność Zlatana nieco blokowała jego potencjał.

Obecnie zamysł grania PSG jest taki, aby w jak największym stopniu wykorzystywać walory Urugwajczyka i na ten moment sprawdza się to znakomicie. 9 spotkań – 11 bramek. Taki jest bilans 29-letniego snajpera. To zdecydowanie najlepszy start ze wszystkich jego sezonów. Sezon dopiero się zaczął, a on ma już prawie połowę dorobku z poprzednich rozgrywek. Do tego dorzucił 5 trafień dla swojego kraju w meczach eliminacyjnych do MŚ 2018. Cavani wyraźnie odżył pod nieobecność “Ibry”, a zespół odnosi nie mniejsze korzyści z nim jako centralną postacią ataku. Choć zdarza mu się marnować sporo doskonałych sytuacji, sam fakt wypracowywania sobie ich i znajdowania się w polu karnym musi cieszyć fanów snajpera. Jeśli dołoży do tego regularność wejdzie na kolejny poziom piłkarski i będzie zaliczany do najlepszych napastników globu. Potencjał z pewnością ma, a będąc “uwolnionym” od ciężaru bycia tylko tym drugim z pewnością podziałał na niego mobilizująco.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi