Dlaczego Milik w Juve to dobry pomysł?

Arkadiusz Milik

Arkadiusz Milik / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)


Kontrakt Arkadiusza Milika z Napoli wygasa w czerwcu 2021 roku. Polak budzi duże zainteresowanie w całej Europie i prawdopodobnie opuści Kampanię już latem. Lista zainteresowanych klubów wydłuża się z każdym dniem, a ostatnio dopisać można do niej Juventus. Dlaczego ten transfer jest bardziej prawdopodobny, niż się wydaje?

O planach zmiany klubu przez byłego gracza Górnika mówi się od dawna. Napoli od kilku miesięcy bezskutecznie stara się przedłużyć umowę ze swoim snajperem, ale Polakowi najwyraźniej brakuje nowych bodźców. Przygoda pod Wezuwiuszem do najbardziej udanych należała nie będzie, ale to tutaj Milik ugruntował swoją pozycję jako solidny napastnik. Nic więc dziwnego, że zainteresowanie takim zawodnikiem rośnie z każdym kolejnym dniem, który prowadzi do końca kontraktu. Ponoć najbardziej zainteresowane sprowadzeniem 26-latka jest Schalke, ale to inny klub wzbudził w ostatnim czasie wielkie emocje.

Element układanki

Juventus będzie musiał poszukać sobie nowego napadziora. Turyn zbrzydł już nieco Gonzalo Higuainowi, a więc władze “Starej Damy” bacznie rozglądają się po rynku transferowym. Nie dziwi więc fakt, że będący rok przed końcem kontraktu zawodnik z dość wysokiej półki zwrócił ich uwagę. Wielu kibiców chyba nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo prawdopodobny jest to kierunek. Przede wszystkim Sarri do swojej układanki nie szuka goleadora, który nastuka 40 bramek w trakcie sezonu. Od tego ma już Ronaldo wspomaganego przez Dybalę. To ta dwójka jest przede wszystkim odpowiedzialna za bramki w drużynie z Turynu. W Serie A obecny lider strzelił 50 bramek, a za ponad połowę z tego dorobku odpowiedzialny jest wspomniany wcześniej duet (28 goli).

Milik nie będzie główną strzelbą. Wystarczy spojrzeć na Higuaina i to, jak sprawuje się w zespole razem z Ronaldo. Argentyńczyk w tym sezonie Serie A zdobył tylko 5 bramek w 22 występach. Nie znaczy to jednak, że Pipita spisywał się słabo w ostatnich miesiącach. Jego rola stała się podobna do tej, jaką pełnił przez lata w Realu Benzema. Ronaldo aby wybrzmieć w ataku musi mieć wsparcie i właśnie taką funkcję miałby pełnić Milik. Ściąganie uwagi i rozgrywanie piłek miałoby być w warunkiem dobrej symbiozy z Portugalczykiem. Taka symbioza układała się dobrze między Ronaldo i Higuainem, ale były Argentyńczyk chyba nie czuje się najlepiej w tej roli.

Skąd wiadomo, że Milik sprawdzi się w tej roli? Już Nawałka widział w nim ten potencjał i dlatego to właśnie on był przez lata partnerem Lewandowskiego w ataku reprezentacji Polski. Współpraca z kolegą ze światowego topu raczej go nie przytłoczy. Z orzełkiem na piersi zanotował 14 asyst w 49 meczach, a więc całkiem solidny wynik.

Cena z promocji

Innym argumentem, który może przekonać krytyków tego pomysłu to cena, za jaką przyjdzie wyciągnąć Polaka z Napoli. Mówi się o cenie rzędu 40 milionów euro. Sam De Laurentiis upiera się ponoć przy 50 milionach. Świat piłki po pandemii znacznie się zmieni i wiele klubów popadnie w problemy finansowe. Ogromne ceny za piłkarzy również nie wejdą w grę. Dlatego transfer takiej “9” za około 40 milionów będzie dla wielu klubów, w tym Juventusu, okazją na rynku transferowym. W kontekście wzmocnień tej pozycji mówiło się również o Gabrielu Jesusie z Manchesteru City. Piłkarsko chyba nawet bardziej może pasować do profilu napastnika, którego szuka klub z Turynu, ale na przeszkodzie na pewno stanie cena. “Obywatele” pewnie poniżej 70 milionów nie zejdą, a więc Brazylijczyka z listy można już odhaczyć. Lepszych od Milika po prostu nie będzie się dało wyciągnąć.

Deficyt na pozycji napastnika jest na świecie widoczny od dawna. Tym bardziej wątpliwym jest, że ktoś zgodzi się na przejście do Juve i pracowanie na inne gwiazdy. Spójrzmy na “9” porównywalne poziomem z Milikiem. Berardi? Nie radzi sobie z tak dużym graniem, bo jak inaczej tłumaczyć jego zasiedzenie się w Sassuolo? Morata to kompletnie nie ten profil. Mertens czy Quagliarella? Wiek przy transferach to jednak dość ważna liczba. Na Premier League chyba nie ma co patrzeć, bo Juve nie wyrobi z pieniędzmi. Pamiętajmy, że przyjdzie kryzys i ceny rzędu 80 milionów znów będą ewenementem. Dodatkowo Milik dobrze zna już ligę, a możliwość wbicia szpili kibicom rywala pewnie również jest dla lidera Serie A kuszącą wizją.

Gra o kontrakt?

Jednak co w wypadku, jeśli Milik tylko pogrywa sobie z władzami klubu i chce wynegocjować bajeczne liczby na kontrakcie? Nie można kompletnie wykluczyć takiej opcji. Sytuację w Neapolu na pewno ostudzi komentarz Davida Pantaka, człowieka reprezentującego interesy Arka Milika:

“W ostatnich dniach na temat przyszłości Arka pojawiły się różne plotki, będące brakiem szacunku wobec Napoli. Jestem w stałym kontakcie z Giuntolim (dyrektor sportowy Napoli, przyp. red.) i mogę potwierdzić, że nasze rozmowy na temat przedłużenia kontraktu będą kontynuowane. Kiedy tylko obecna sytuacja, związana z pandemią koronawirusa się unormuje, spotkamy się i spróbujemy znaleźć rozwiązanie. Tylko w przypadku, gdy nam się to nie uda, omówimy inne opcje, mające na względzie dobro zarówno klubu, jak i zawodnika”.

Czyli co, jednak Napoli? No nie do końca. jeśli przecież rzeczywiście coś było na rzeczy, to bezpieczniej dla samego zawodnika, żeby kibice dowiedzieli się najwcześniej, gdy ten będzie już w Turynie. Wcześniej przecież zostałby spalony na stosie w Neapolu. Transfer mógłby także nie dojść do skutku, a to zmusiłoby napastnika do szybkiej ewakuacji.

Po cichu liczę, że kolejny Polak zakotwiczy właśnie w Turynie. Dwóch polskich napastników w dwóch wielkich klubach – to by było coś. Szczególnie przyjemnie byłoby zobaczyć, jak Milik sprawdza się u boku Cristiano Ronaldo i ile Portugalczyk może Polaka nauczyć. Pozostaje czekać i przyglądać się sytuacji.

 

 

 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.