Davide Astori – żywa postać na boisku

LAPRESSE

Mija dokładnie pierwsza rocznica szokującej śmierci Davide Astoriego. Il Capitano w sercach kibiców Fiorentiny i całego włoskiego futbolu. Nadarza się okazja, aby przypomnieć sobie jak były reprezentant Włoch radził sobie na boisku.


Dokładnie rok temu 4 marca…

Ostrząc sobie zęby na niedzielne zwieńczenie 27. kolejki na Stadio Giuseppe Meazza w ramach Derbów Mediolanu – doszła do nas smutna wiadomość z Udine, która zszokowała Włochy i spowodowała odwołanie pozostałych spotkań. Zmarł Davide Astori. Przyczyną śmierci 31-letniego wychowanka Milanu było nagłe zatrzymanie akcji serca. Całe zajście miało miejsce w nocy z soboty na niedzielę. Zawodnik wraz całym zespołem przebywał w hotelu Là di Moret przed wyjazdowym meczem Fiorentiny z Udinese Calcio. Astori nie przyszedł na śniadanie następnego dnia, czym zaniepokoił kolegów i cały sztab szkoleniowy. Do pokoju wszedł masażysta klubowy widząc jak Astori leży na łóżku, nie dawał znaku życia. Ostatnią osobą, która widziała żywego Davide był bramkarz Marco Sportiello w trakcie poprzedzającej tragiczny dzień – wieczornej gierce na konsoli. Były reprezentant Włoch zostawił swoją partnerkę, dawną modelkę Francescę Fioretti oraz 2-letnią córkę Vittorię. Para przyszłych małżonków poznała się w 2013 roku. Rodzina mieszkała niedaleko Ponte Vecchio, w samym sercu Florencji. Miasto, w którym piłkarz zakochał się i można powiedzieć, że miasto i ludzie z wzajemnością zaczęli szanować tego cichego kapitana.

View this post on Instagram

❤️. . . . #gratitude

A post shared by Francesca Fioretti (@francesca_fioretti) on

Dzisiejszy bohater podczas swojej kariery zaliczył minuty gry w pięciu klubach (AS Pizzighettone ⇒ US Cremonese ⇒ Cagliari Calcio ⇒ AS Roma ⇒ AC Fiorentina) To pod skrzydłami Massimiliano Allegriego – kiedy ten był szkoleniowcem Cagliari – Astori zadebiutował w Serie A, w przegranym meczu ze Sieną 2:0, a licznik jego występów w najwyższej klasie rozgrywkowej zatrzymał się na liczbie 289. Występy na Sardynii dały mu przepustkę do reprezentacji Włoch. Otrzymał szansę od Cesare Prandellego zmieniając z konieczności kontuzjowanego Giorgio Chielliniego już po kwadransie spotkania towarzyskiego przeciwko Ukrainie. Dawid nie mógł niestety zaliczyć tego debiutu do udanych. Dwie minuty po tym jak wszedł na boisko otrzymał żółtą kartkę, a w drugiej połowie dopuszczając się tak zwanych „sanek” na Olegu Husjewie wyleciał z boiska. Łącznie Astori wybiegł na murawę w koszulce Squadry Azzurra 14-krotnie, a jedynego gola zdobył podczas brazylijskiej edycji Pucharu Konfederacji i meczu o 3. miejsce. Potyczka z Urugwajem zakończona happy-endem Włochów po konkursie rzutów karnych.

Człowiek z Lombardii, bowiem pierwsze kroki stawiał w sektorze młodzieżowym Milanu. Zaczynał na lewej obronie, ale trenerzy szybko okryli, że to rasowy środkowy obrońca. W Cagliari oraz Fiorentinie mógł poczuć się prawdziwym szefem defensywy. Nie dziwi więc fakt, że minionego właśnie weekendu oba kluby najmocniej celebrowały pamięć o 31-latku.

Gonzalo Rodríguez opuścił po sezonie 2016/17 Florencję będąc kapitanem Violi przez blisko 3 lata, a opaska Il Capitano trafiła na ramię – jakże by inaczej – Dawida. Nikt później się nie spodziewał, że wspaniałe wyróżnienie tak szybko zakończy swój bieg. Numer 13 przyświecał mu przez większość kariery. Ktoś powie, że pechowa trzynastka, ale nikt we Włoszech nie odbiera tego w ten sposób. Podczas minionej kolejki Serie A, kiedy na zegarze wybiła trzynasta minuta gry owacją na stojąco uczczono pamięć skromnego człowieka, piłkarza. Pamięć, która pozostaje żywa. Oby o takich tragediach, jak ta Davide Astoriego czy ostatnia Emiliano Sali nie musieli już więcej słyszeć.

Przejdź do paska narzędzi