Czym są Akademia Piłkarska KGHM Zagłębie oraz PUKS Karol Wadowice? Jaki poziom sportowy prezentowany jest w powiecie wadowickim? – Karol Habrzyk

Karol Habrzyk od wielu lat związany jest ze sportem w powiecie wadowickim. Obecnie pracuje w Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie, ale w przeszłości był jedną z najważniejszych osób PUKS Karol Wadowice, klubu który rozruszał sport u dzieci i młodzieży.

Mateusz Polak: Witam dziękuję, że zgodził się Pan na udzielenie wywiadu. W przeszłości miałem okazję wielokrotnie spotkać Pana na turniejach halowych organizowanych w Wadowicach i po jednej dłuższej rozmowie wiedziałem, co będę chciał robić w życiu. Moje pierwszy pytanie dotyczy łatwości w komunikacji z dziećmi. Czy jest to cecha, która przychodzi wraz z nabytym doświadczeniem?

– Bardzo mi miło że możemy porozmawiać. Co do komunikacji, myślę że ciągle mam braki w niej. Uważam że jest to jeden z kluczy do współistnienia z innymi. Dlatego staram się rozwijać w tym zakresie, analizować spotkania, rozmowy. Doświadczenie wiec odgrywa tu dużą rolę. Ale startowałem z tym co dostałem od Boga i nauczyli mnie rodzice. Z dziećmi dobrze mi się komunikuje, bo z łatwością przychodzi mi wejść w ich świat, a od tego zaczyna się dobre rozumienie.

Od naszego spotkania ciężko pracowałem i kilkukrotnie uczestniczyłem w treningach pod pańskim okiem. Skąd oraz kiedy zrodził się pomysł odnośnie założenia klubu PUKS Karol Wadowice? Czy ktoś z bliskiego otoczenia miał wpływ na Pana decyzję?

– Wychowywałem się w małej wiosce. Jako piętnastoletni chłopak odkryłem że kariery w piłce nożnej nie zrobię, bo nie mam dostępu do dobrego trenera. W latach 80 i 90-tych nie było tak rozwiniętego Internetu jak teraz. Nie miałem nikogo kto by mnie poprowadził. Tak z „braku” zrodziło się powołanie ?. Postanowiłem, że zostanę trenerem i w przyszłości pomogę im, czyli zdolnym dzieciom z okolic Wadowic. Na studiach poznałem funkcjonowanie Parafialnego Klubu Sportowego Jadwiga Kraków, byłem także asystentem trenera Marka Koniecznego w Wiśle Kraków. Po studiach szukałem pracy jako nauczyciel i trener dzieci. W trenerce nie udało się zakotwiczyć w Wiśle Kraków, ani też w Skawie Wadowice. Jako nauczyciel trafiłem do pracy w SP 4 Wadowice. Tam zobaczyłem ogrom dzieciaków z potencjałem, ale bez klubu. W mojej głowie szybko się wszystko ułożyło w całość. Spotkałem się z odpowiednimi ludźmi i tak powstał PUKS KAROL Wadowice, który wyznaczył nowe trendy w Wadowicach.

Znalezione obrazy dla zapytania: marek konieczny wisła

Ponad 17 lat temu założył Pan PUKS. Czy od tego momentu zmieniło się coś w klubie? Czy ma Pan swojego ulubionego piłkarza, z którym najlepiej się współpracowało?

– Prawie wszystko się zmieniło. Po pierwsze nie ma mnie tam od dwóch lat i jest inny zarząd. Zmieniają się trenerzy, zawodnicy. Zmienia się zapewne proces szkolenia, bo piłka nożna to dynamiczna przestrzeń, która ciągle ewoluuje. Pamiętam wiele twarzy, nazwisk, ale nie mam ulubionego piłkarza z klubu. Smutek wywołują Ci, którzy mieli wiele tego, co trzeba by osiągnąć sukces, ale w to nie uwierzyli, a ja nie zdołałem im pomóc. Kibicuje Kacprowi Durdzie, który jest blisko Ekstraklasy. Wyczekuje kolejnych, którzy pójdą w jego ślady.

Znalezione obrazy dla zapytania: kacper durda

Co było powodem rezygnacji z pełnionego stanowiska w PUKS Karol Wadowice? Czy jest jakiś moment, który wspomina Pan najlepiej/najgorzej?

– Wadowice to taka piaskownica, w której bawią się niedojrzali lokalni politycy. Nie potrafią wykorzystać potencjału ludzi dla rozwoju miasta. Skupiają się na przepychankach i udawadnianiu racji, czy demonstracji władzy. Na tym cierpi społeczeństwo. Byłem już tym zmęczony. Szukałem nowej formuły dla siebie, nowych wyzwań. W mojej głowie zrodził się pewien, nowy pomysł. W KAROLu rodziła się wyczekiwana przeze mnie od dłuższego czasu ekipa, której byłem gotów ze spokojem oddać zarzadzanie. I nagle wszystko potoczyło się szybko i w niespodziewanym kierunku. Nie ma takich wydarzeń, które wspominałbym źle, bo trudy zawsze dawały mi kopa i pokazywały na kogo można liczyć. Miłych wspomnień mam ogromnie dużo, trudno mi wskazać, które jest najlepsze.

Znalezione obrazy dla zapytania: karol habrzyk puks karol wadowice

Kilka lat temu uczestniczył Pan w kursach trenerskich, czy licznych stażach w Wiśle Kraków, bądź akademii La Masii. Czy wpłynęły one na Pański rozwój osobisty, a jeśli tak to w jaki sposób?

– Asystowanie Markowi Koniecznemu i kilkukrotne go zastępowanie wiele wniosło w mój rozwój. Kolejnym punktem zwrotnym było niesamowite szkolenie, które zrobił dla trenerów „KAROLa” w moim mieszkaniu Andy Sasimowicz wtedy trener z Akademii Leeds w Premier League. Wyjazd do La Masii był niespodziewanym spełnieniem marzenia i kolejnym milowym skokiem w podejściu do pracy. Druga wizyta w La Masii też była dużym bodźcem dla mnie. Wszystkie te wydarzenia bardzo poszerzały moje horyzont. W sumie ważne było każde szkolenie, z którego wyciągnąłem choćby jedno zdanie, które mnie rozwijało. Nie było szkolenia, z którego bym czegoś nie wyciągnął. Bez nich cofałbym się zamiast rozwijać.

Znalezione obrazy dla zapytania: la masia academy

Znalezione obrazy dla zapytania: andy sasimowicz leeds

Wadowice oraz okolice od dawna związane są ze sportem. W przeszłości mieliśmy kilku świetnych piłkarzy, jak Igor Kozioł, czy Stanisław Sobczyński. Czy uważa Pan, że w “mieście papieskim” można znaleźć wielkie talenty w XXI wieku?

– Talentów jest wszędzie pełno. W rejonie wadowickim spotkałem ich wiele i nadal ich tam nie brakuje. Mamy w Wadowicach kilku kilkukrotnych medalistów Mistrzostw Polski w futsalu (z KAROLa Konefał, Sienkiewicz, Tutaj). Jest również Kacper Durda, który był czołowym zawodnikiem w juniorach Wisły, ale w Lechu Poznań go przygasili, więc teraz walczy na zapleczu Ekstraklasy. Bacznie obserwuje postępy tych, co zostawiłem. Talent to jednak nie wszystko. Potrzeba jeszcze świadomych i dojrzałych rodziców, inspirujących trenerów, wytrzymałości i serca do pracy, mocnego ukierunkowania na cel, zdrowia. Jak to będzie okraszone odrobiną szczęścia to sukces murowany.

Znalezione obrazy dla zapytania: Igor Kozioł

W jaki sposób doszło do tego, że dołączył Pan do Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie? Jakie są Pana najbliższe cele?

– Po tym jak nasz zawodnik Mateusz Stanek był na testach, moi trenerzy zachwycili się Akademią KGHM Zagłębia. Pilotowałem podpisanie umowy partnerskiej. Przypadkiem dowiedziałem się, że jest konkurs, ale to nie był etap bym pomyślałem o takiej zmianie. Po udostępnieniu tego konkursu na Facebooku, wiele osób mnie pytało, czy startuje. Nie dopuszczałem takiej myśli. Gdy zapytała mnie chyba dziesiąta osoba o tą zmianę, stwierdziłem że może warto zdobyć doświadczenie i pojechać na taka rozmowę. Po rozmowie kwalifikacyjnej stwierdziłem, że nie chcę takiej zmiany. Potem była kolejna rozmowa w Zagłębiu. Prezes Zagłębia Mateusz Dróżdż i Dyrektor Akademii Krzysztof Paluszek chcieli mnie u siebie, ponieważ podobała im się moja wizja rozwoju Bursy. Po głębokich analizach stwierdziliśmy z żoną, że jest to kolejne wyzwanie dane od Boga, które należy podjąć.

Chcę by to była najlepsza Bursa w Europie. Bo w Polsce już tak jest. Mam tu też doskonałą bazę do rozwoju. Pracuję z czołowymi – zawodnikami, trenerami w kraju. W dodatku na zapleczu Ekstraklasy. Moim celem zawodowym jest korzystanie z tego i rozwijanie się.

Znalezione obrazy dla zapytania: Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie karol habrzyk

W 2019 roku uzyskał Pan uprawnienia trenera UEFA A. Co jest powodem tego, że stale Pan się rozwija i nie spoczywa na laurach?

– Na najbliższe 10 lat jeszcze w planie mam zrobić kurs UEFA Elite Youth, zarządzanie LEAN, doskonalenie j. angielskiego i hiszpańskiego. Ważnym aspektem mojego życia jest stawanie się także lepszym mężem, rodzicem i chrześcijaninem, dlatego tez uczestniczę w kursach w tej tematyce i czytam książki.

Znalezione obrazy dla zapytania: Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie karol habrzyk UEFA A

W przeszłości był Pan zawodnikiem Garbarni Kraków. Niestety kontuzja zakończyła pańską karierę piłkarską. Czy brakuje Panu zmagań boiskowych?

– To był czas, gdy bez piłki sobie życia nie wyobrażałem. Wtedy w Garbarni mnie zostawili i mi nie pomogli. Więc obraziłem się na granie w lidze i szukałem gry amatorskiej. Miałem w sumie 4 operacje tej samej nogi. Z perspektywy czasu oceniam, że było mi to potrzebne. Każdy uraz powodował zatrzymanie i refleksje nad tym, co w życiu naprawdę ważne. Ostatnią miałem rok temu. Chciałem móc po prostu chociaż biegać, ale lekarz po operacji stwierdził, że mam dążyć do tego by znów grać. Więc się przygotowywałem i w tym roku mam zamiar wrócić do amatorskiej gry z oldbojami Zagłębia.

Chciałbym podziękować Panu za interesującą rozmowę. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości jeszcze uda nam się porozmawiać.

– Dziękuję. Do zobaczenia i powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *