NA GORĄCO

Czy stara gwardia przeżyje drugą młodość?

3 grudnia 2017, 16:11 | Foto: talksport.com | Autor: Igor Ceś
Czy stara gwardia przeżyje drugą młodość?
Primera Division
0

Sport bywa okrutny – wie o tym każdy, kto choć raz zażył sportowej rywalizacji. Korzyści z uprawiania sportu, prezentowane są nam na każdym kroku. Rywalizacja uczy nas współpracy, stawania się lepszym, zaszczepia w nas ziarno świadomości, które rozwijając się, podpowiada nam, że aby nie być „szarakiem” – trzeba zrobić coś więcej, niż inni.

Niektórzy wczuwają się w tę rywalizację do tego stopnia, że łączą ze sportem całe swoje życie. No właśnie, tu należy coś sprecyzować. Wyewoluowaliśmy w przekorny sposób. Przez wiele początkowych lat naszego życia, stajemy się pełnoprawnie rozwiniętym człowiekiem, a później – gdy osiągamy szczyt możliwości – nasze zdolności fizyczne słabną z każdym rokiem. Z tym, zmierzyć się musi każdy profesjonalny sportowiec. Oczywiście pod warunkiem, że nie kończy przedwcześnie kariery.

Kto starość odczuwa najbardziej?

Mówiąc o piłkarzach, możemy wymienić co najmniej parędziesiąt fundamentalnych typów gry. Każdy z nich, bazuje na innych elementach gry. Są one kolokwialnie mówiąc – jego działką. Piłkarski fan będzie w stanie wskazać dziesiątki piłkarzy, którzy znani są ze swojej szybkość, dzięki której zostawiają oponentów w blokach startowych. Z brzegu – Bale, Aubameyang, czy nasz mundialowy rywal – Sadio Mane. Co w pełni zrozumiałe, zawodnicy o takich cechach, po ukończeniu magicznej bariery trzydziestu lat, często muszą na nowo odnaleźć swą piłkarską tożsamość. Przeorganizowują swoją grę, gdyż z czysto biologicznych przyczyn – nie są w stanie biegać już tak szybko.

Wałkowane jest to wiele razy, ale napisać to muszę. Żyjemy w czasach gdzie równocześnie gra dwóch wielce wybitnych piłkarzy. I nie muszę ich nawet przedstawiać. Nieuniknienie starzeją się oni, a ludzie oczekują ich spektakularnego upadku. Przy każdej okazji snują teorie o końcu ery wielkiego. Ku niezadowoleniu sceptyków, po gorszym okresie odradzają się i znów punktują słabości rywali.

Nowy styl Modricia?

Ostatnimi czasy, bardzo zły okres przeżywa starszy z „dwójki wspaniałych” – Cristiano Ronaldo. Paradoksalnie koszmarna forma Portugalczyka w lidze hiszpańskiej, nie odnajduje aluzji w ulubionych rozgrywkach Ronaldo – Lidze Mistrzów. I właśnie w strzeleckiej niemocy gwiazdy Królewskich, kibice doszukują się pogorszenia wyników. W cieniu Maderyjczyka, stoi Modrić – rówieśnik Cristiano. Jego wkład w grę Los Blancos zwykł być nieoceniony. Solidny zawodnik środka pola, który oferuję szeroką wizję gry, wyjście spod pressingu, a nawet solidne uderzenia z daleka – notabene, dzięki bramce zza pola karnego Z Manchesterem United, stał się kimś ważnym dla Madridistas. Począwszy o Mourinho, który po wspomnianym trafieniu zaufał mu na dobre, każdy kolejny trener budowanie środka pola zaczynał od drobnego Chorwata. W jego kontuzjach, upatrywało się obniżki formy gry całego zespołu. Był tym najkreatywniejszym, ze wszystkich kreatywnych piłkarzy środka pola. Jego historia jest piękną opowieścią od uważanego za wtopę transferową piłkarza, do zbierającego laury mózgu Los Merengues. Niestety zderzenia z upływem lat, pokonać nie potrafi. Obecny sezon to raczej powolny zjazd w dół, niż utrzymanie formy, do jakiej nas przyzwyczaił. Jeśli były piłkarz Tottenhamu chce znów podnosić kibiców z krzesełek, musi znaleźć nowy sposób na siebie. W przeciwnym razie, młoda fala piłkarskich talentów odeśle go na sportową emeryturę, z której nie sposób wrócić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przejdź do paska narzędzi