Czy Spartak Trnava może wyeliminować Raków Częstochowa? Opinia Karola Żuradzkiego

Foto: Karol Żuradzki(Fotbalový Raj)

W czwartkowy wieczór Raków Częstochowa poznał rywala, z którym się zmierzy się w III rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji Europy.

Przeciwnikiem podopiecznych Marka Papszuna będzie słowacka drużyna Spartak Trnava, która 4 lata temu wyeliminowała w II rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów ówczesnego Mistrza Polski – Legię Warszawę. Postanowiłem zapytać się doświadczonego eksperta, który śledzi na co dzień naszą południową granicą piłkarską Karola Żuradzkiego (prowadzącego profil na Twitterze Fotbalový Raj) między innymi o to, czego drużyna z Rakowa może się bać? Oraz jak od meczu ze stołeczną drużyną kadra Słowaków się zmieniła.

Miłosz Sojka (Piłkarski Świat): Na co podopieczni Marka Papszuna muszą koniecznie uważać podczas dwumeczu z Spartakiem Trnavą?

Karol Żuradzki (Fotbalový Raj): Spartak pod wodzą Michala Gašparíka często stosuje pressing od pierwszego gwizdka sędziego, zwłaszcza u siebie więc na pewno Raków będzie musiał być czujny na starcie, żeby nie dać się zaskoczyć.

Czym Słowacy mogą zaskoczyć Raków? Jakie są ich najmocniejsze strony?

K.Ż.: Jeżeli ekipa Marka Papszuna nie zlekceważy Słowaków, a o to bym się nie martwił, to spokojnie zdominują rywala w dwumeczu. Najważniejsza będzie realizacja założonych zadań, aby nie pozwolić Spartakowi na rozkręcenie się i kreowanie przez nich akcji zaczepnych. Tak stara się grać drużyna trenera Gašparíka. Często wykorzystują boczne sektory boiska, gdzie mają coś do powiedzenia młody Nigeryjczyk Yusuf, a także doświadczeni gracze znanych z polskich boisk jak Martin Mikovič, Roman Procházka czy nowy nabytek Erik Daniel.

Najsłabszym punktami klubu, które Raków powinien widzieć szanse, aby dostać się do kolejnej rundy LKE są?

K.Ż.: Konsekwentność w asekuracji w obronie nie jest najmocniejszym punktem Spartaka, przez co mnożą się indywidualne błędy. Można ich zaskoczyć z kontrataku. Podkreślę kolejny raz. Jeśli Raków zagra swoje, będzie realizować od początku nakreślony plan jak z Astaną, wówczas można być spokojnym o awans.

Gdyby jakiś kibic Rakowa zapytał Pana na ulicy o drużynę Spartaka Trnavę, co by Pan odpowiedział?

K.Ż.: Spartak Trnava ma wciąż ambicje, aby nawiązać do lat 60 i 70-tych swojej świetlności i legendy klubu Antona Malatinský’ego. Klub, który nie ma prawa popaść w przeciętność znając jego historię nie tylko tą krajową, ale również na arenie międzynarodowej. Na chwilę obecną Białe Anioły borykają się z różnymi problemami pozaboiskowymi, ale plan awansu do Ligi Konferencji jest niezmienny. Może nad wyrost, ale mają w swoich szeregach młodych, ambitnych zawodników i trenera chcących się pokazać szerszej publice.

Jak oceniają na Słowacji drużynę Rakowa Częstochowa?

K.Ż.: Wyrobionej opinii jeszcze nie mają, bo jednak Raków jest pewną nowością na karuzeli europejskiej. Całkowite skupienie gromadziło się wpierw na przejściu przeszkody pod tytułem walijski Newtown.

Kto jest największą gwiazdą słowackiej drużyny?

K.Ż.: Jeszcze niedawno wskazałbym bez wahania Martina Škrtela, ale zawiesił buty na kołku kończąc swoją bogatą piłkarską karierę tam, gdzie sobie zakładał, czyli w Trnawie. Słowo “gwiazda” jest mało fortunne. Sebastián Kóša jest tym środkowym obrońcą, na którego trzeba zwrócić uwagę. Młodzieżowy reprezentant Słowacji uznawany za ogromny talent. Być może następca Milana Škriniara. Popularne Białe Anioły z pewnością zarobią na rosłym i pomysłowo grającym stoperze.

Jak bardzo zmienił się Spartak Trnava od wygranego dwumeczu w II rundzie el. LM z Legią Warszawa w sezonie 2018/19?

K.Ż.: W klubie od tamtego momentu zmieniło się dużo. Przeszli pewnego rodzaju małą rewolucję. Począwszy, jak wcześniej wspomniałem od właściciela po cały zarząd, sztab szkoleniowy, dyrektora sportowego (stanowisko, które obecnie jest nieobsadzone). Z osiemnastki meczowej na Legię, tylko rezerwowy Dobrivoj Rusov znany zresztą kibicom Piasta Gliwice został w kadrze Spartaka.

Michal Gašparík  co możesz o nim powiedzieć? Ostatnio łączono go z powrotem do Górnika Zabrze, gdzie kiedyś był tam piłkarzem zabrzańskiej drużyny.

K.Ż.: Nie mogę za dużo o nim powiedzieć, ponieważ Michal Gašparík jest przysłowiowym “świeżakiem” na karuzeli trenerskiej, ale widać, że stara się preferować futbol na “TAK”. Oczywiście z różnym skutkiem. Szuka nowinek. Dużo jeszcze nauki przed nim, aby szybciej reagować na wydarzenia boiskowe, gdy zespołowi nie idzie i przegrywa.

Tréner Spartaka Gašparík: Potrebovali by sme posilu do každej formácie

Trener Spartaka Trnavy – Michal Gašparík  Foto:Ján Král.

Jakim stylem gry preferuje grę trener Gašparík?

K.Ż.: Michal Gašparík wydaje się być urodzonym optymistą. Lubi, gdy jego piłkarze grają z polotem do przodu z zachowaniem pewnych proporcji w defensywie. Ustawienie, jakie preferuje to głównie: 4-1-4-1, 4-3-3. Raków powinien zwrócić uwagę na liczbę dośrodkowań posyłanych z bocznych sektorów boiska i szybką wymianę podań na jeden kontakt. Próbują swoich sił w konstruowaniu akcji środkiem pola. Samuel Štefánik, Grek Kyriakos Savvidis, Roman Procházka, czy Martin Bukata są odpowiedzialni w dużej mierze za zrobienie przewagi w drugiej linii.

Jaki cel na nadchodzący sezon został postawiony dla trenera Michala Gašparíka? Walka o mistrzostwo Słowacji z Slovanem Bratysława czy wywalczenie spokojnie udziału w kwalifikacjach LKE?

K.Ż.: Miejsce na ligowym podium i zwycięstwo w finale pucharu Słowacji nad Slovanem w ubiegłym sezonie są rezultatami, które jednak trzeba uznać za miłą niespodziankę. Powtórzenie tego zostanie przyjęte w Trnawie ponownie z uśmiechem na twarzy, choć bez jakiś specjalnych fajerwerków. Oponent ze stolicy oraz DAC 1904 Dunajská Streda praktycznie co roku są głównymi faworytami do zdobycia mistrzostwa. W tej kampanii szczególnie te dwie ekipy będą w mojej opinii poza zasięgiem. Miejsce w pierwszej czwórce powinno mimo wszystko zadowolić wymagających kibiców Spartaka. Przywrócić dawny blask klubowi z bogatą historią to motto, które przyświeca im praktycznie co sezon.

Kogo w tym okienku transferowym Spartak Trnava powinna jeszcze kupić?

K.Ż.: Wszystko zależy od tego, czy Spartak zdoła awansować do fazy grupowej Ligi Konferencji, co byłoby dużym wydarzeniem. Jak na obecne możliwości klubu, poczyniono całkiem niezłe wzmocnienia. Lukáš Štetina ze Sparty Praga, wspomniany wcześniej Erik Daniel. Pozycję udającego się do ligi czeskiej – Jakuba Griča w środku pomocy zabezpieczono Samuelem Štefánikiem i jego imiennikiem Paurem. Zarząd czeka na okazję i wpływające do klubu lukratywne oferty za swoje talenty. Wymienię tu, chociażby golkipera Dominika Takáča.

W kadrze mamy dużo zawodników z przeszłością gry na polskich boiskach. Czy tacy piłkarze mogą doradzić trenerowi Gašparíkowi przy odpowiednim ustawieniu taktyki na dwumecz z Rakowem?

K.Ż.: Rzecz jasna, że taki zabieg zostanie przeprowadzony. Pytanie, z jakim skutkiem i co wyniknie w praktyce. Kto kogo przechytrzy?

Gdy popatrzymy na kadrę słowackiej ekipy, możemy znaleźć tam byłego młodzieżowego reprezentanta Polski Miłosza Kozaka. Czy twoim zdaniem wyprowadzka do Słowacji pomogła mu się rozwinąć piłkarsko?

K.Ż –  Kompletnie nie rozumiem tego transferu. W przypadku Kozaka nie widać postępu i obawiam się, że ciężko będzie mu wywalczyć pierwszy skład w obecnie trwającym już sezonie. Na ten moment przegrywa rywalizację z Bamidele Yusufem na lewym skrzydle. Spartak Trnava zresztą większe nadzieje upatruje w nieźle operującym lewą nogą i głową Nigeryjczyku licząc na jego spieniężenie. Liczby niestety przemawiają za 21-latkiem niż za mającym swoje perypetie wychowawcze Polaku. Nie zanosi się na to, żeby klub z zachodniej Słowacji miał przedłużać kończący się w grudniu tego roku kontrakt z Miłoszem Kozakiem.

Co możesz powiedzieć o właścicielu klubu? Kim jest i jak jest oceniany przez kibiców?

K.Ż. –  Nierozerwalnie przez długich 25 lat właścicielem Spartaka Trnava był słowacki oligarcha i jeden z najbogatszych Słowaków, a zarazem wysoko stojący polityk Vladimír Poór. Wiosną 2019 roku nadeszła duża zmiana. Klub przejęli bracia Michal i Tomáš Drobní – właściciele sieci kin Cinemax w całej Słowacji. Ich plany wobec klubu są długofalowe jak podkreślają w różnych wywiadach. Aktywnie poszukują partnerów biznesowych, aby stawiać sobie wyższe cele. Wszystko pokłosie kryzysu związanego z pandemią, który finansowo szczególnie dotknął branżę kin. Klub to odczuł, a ten cios, potrzebuje czasu do regeneracji. Opinia kibiców na temat właścicieli jest różna. Na tę chwilę zachowywana jest cierpliwość i baczna obserwacja ruchów mogących polepszyć finansowo, a co za tym idzie sportowo drużynę dokonując potencjalnych wzmocnień. Michal i Tomáš Drobní bardzo proszą kibiców o uzbrojenie się w cierpliwość.

Ile tysięcy kibiców tak średnio ogląda mecze swojej ukochanej drużyny?

K.Ż: Pandemia Covid swoją drogą, ale kwestia zapełnienia stadionów na Słowacji jest ogólnie sporym problemem. W Trnawie jest podobnie. W sumie mobilizacja dwóch największych grup kibicowskich klubu, czyli Ultras Spartak oraz South Side Trnava odbywa się, gdy na City Arenę zawita wyłącznie odwieczny rywal Slovan Bratislava lub kiedy drużyna mierzy się z dobrej klasy przeciwnikiem w europejskich pucharach. W normalnych warunkach wyróżniający się obiekt usytuowany w samym centrum miasta może pomieścić 19 200 widzów. Przeważnie na derby Słowacji publika osiąga liczbę ponad 10 tysięcy ludzi natomiast gdy Białe Anioły mierzą się na ten przykład z Duklą Bańską Bystrzycą jak w ostatni weekend frekwencja sięga nieco ponad 2 500 fanów. Trzy tysiące to taki uśredniony wynik.

Brak opisu.

Derby Słowacji Spartak Trnava – Slovan Bratysława z roku 2020 (0:0). Foto Karol Żuradzki(Fotbalový Raj).

Teraz chciałbym się zapytać o to jak oglądana jest liga słowacka na Słowacji. Czy obywatele tego kraju tę ligę śledzą, czy niekoniecznie?

K.Ż.:Fortuna Liga niestety nie przyciąga szerokiej fali nowej rzeszy fanów. W kraju to hokej na lodzie jest sportem numer jeden. Sponsor ligi robi jednak wszystko by choć trochę polepszyć ten stan rzeczy. Fortuna Liga od tego sezonu pokazywana jest w całości w najpopularniejszym serwisie streamingowym na Słowacji – VOYO.

Czy z każdym rokiem liga słowacka twoim zdaniem się rozwija?

K.Ż.:Ciężko mówić o rozwoju, gdy w najwyższej klasie rozgrywkowej mamy do czynienia z klubami zadłużonymi i półamatorskimi. Z powodu niespełnienia wymagań infrastrukturalnych oraz kryteriów finansowych, licencji na nowy sezon nie otrzymała Senica oraz Sereď.

Czym się różni liga słowacka od naszej polskiej ekstraklasy?

K.Ż.:Zdecydowanie w polskiej ekstraklasie więcej uwagi przykłada się na taktykę. Większa kultura gry. Ligę słowacką trzeba podzielić na pół. Ekipy jak Slovan, Dunajská Streda, Trnava, Žilina, Trenčín, Ružomberok biją się co roku o czołowe lokaty. Reszta odstaje poziomem i pojawiają się niestety nie w pełni zawodowe kluby, ale nie można powiedzieć, że nie zdarzają się niespodzianki. Taką jest właśnie wygrana Bańskiej Bystrzycy nad Spartakiem Trnava w ostatnią niedzielę 1:2, czy pokonanie Slovanu, jako dominatora ostatnich lat na krajowym podwórku przez innego beniaminka z Podbrezovej w 1. kolejce.

I na koniec ostatnie pytanie mam do Ciebie. Jakie szanse oceniasz obu drużyn na przejście do 4 rundy LKE?

K.Ż.:Raków Częstochowa jest w mojej opinii murowanym faworytem w starciu ze Spartakiem. Inny wynik przyjęty zostanie jako niespodzianka, na którą stać zespół Michala Gašparíka. Należy pamiętać, iż europejskie puchary rządzą się swoimi prawami. Szanse w skali procentowej oceniam 75 do 25% na korzyść wicemistrza Polski.

Dziękuję za odpowiedzi na moje pytania
K.Ż.: – Nie ma sprawy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.