metro.co.uk

Mimo kompletnie nieudanego zeszłego sezonu dla Chelsea, można było doszukiwać się w nim kilku pozytywów, dających światełko w tunelu na lepszą przyszłość. Jedni upatrywali ich w osobie Williana, który został wybrany najlepszym graczem The Blues w poprzednich rozgrywkach, inni zaś w pozbyciu się legendy na ławce trenerskiej, lecz nie osiągającej dobrych rezultatów oraz nie gwarantującej miłego dla oka futbolu. Dla mnie z kolei największym pozytywem była postać Rubena Loftusa-Cheeka. Niestety jego rozwój na Stamford Bridge w ostatnim czasie nieco wyhamował.

Jest 10 grudnia 2014r. Mecz Chelsea kontra Sporting Lizbona w 6. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów. Londyńczycy prowadzą pewnie 3-1 i są na autostradzie do fazy pucharowej. Przychodzi 83. minuta, a w raz z nią debiut w barwach The Blues młodego Rubena Loftusa-Cheeka. Dla kibiców Chelsea jest to istotny moment, gdyż zawsze emocjonalnie oni podchodzą do każdego swojego wychowanka, który dostał szansę gry w pierwszym zespole. 18-letni wówczas Anglik właśnie rozpoczął swoją walkę o następne występy.

Kolejne minuty przyszły wraz z meczami, które dla Chelsea były już bez znaczenia, gdyż już wcześniej zapewniła sobie tytuł mistrzowski. W sezonie 2015/16 Ruben aż trzynastokrotnie wystąpił w jej barwach w rozgrywkach Premier League, w których strzelił jedną bramkę oraz zaliczył jedną asystę. Swojego debiutanckiego gola zdobył w styczniu 2016r. przeciwko Scunthorpe United w FA Cup. Zeszły sezon był bardzo obiecujący dla Anglika i chyba każdy kibic Chelsea oczekiwał, że w obecnej kampanii Premier League będzie wywierał bardzo duży nacisk na starszych i bardziej doświadczonych od siebie kolegów z środka pola. Tymczasem coś się popsuło…

Przybycie na Stamford Bridge Antonio Conte nie okazało się dla Rubena kluczem do większej ilości minut na boisku. Włoch postanowił wypróbować Anglika na nowej, nietypowej dla niego pozycji napastnika. Recenzje, które zebrał po rozegraniu dwóch spotkań w linii ataku w rozgrywkach EFL Cup, na pewno dały do myślenia szkoleniowcowi Chelsea, iż ten eksperyment nie może zakończyć się powodzeniem. Ruben Loftus-Cheek, który dla wielu miał być następcą Franka Lamparda jest przystosowany do gry w linii pomocy, na jej środku. Lecz tam teraz Antonio Conte z młodych graczy zaczął wybierać Nathaniela Chalobaha, po którego występach można śmiało użyć słów: ,,chapeau bas”. Gdyby tego było mało, to Nemanja Matić zdaje się odzyskuje swój blask sprzed kilkunastu miesięcy, a przecież są jeszcze Cesc Fabregas i John Obi Mikel. Celowo nie wymieniłem N’Golo Kante, gdyż jest to piłkarz po prostu niezastąpiony w szeregach The Blues i przy obecnej jego dyspozycji, uważam, że nie ma na świecie piłkarza, który wygryzłby go z podstawowej jedenastki.

Ostatni uraz Anglika na pewno nie pomaga mu w walce o podstawowy skład. Kariera Rubena zdaje się, że nieco wyhamowała i obecnie będzie mu jeszcze trudniej, niż na samym początku tego sezonu o miejsce w wyjściowej jedenastce, gdyż ostatnie wyniki Chelsea przemawiają za tym, aby nie zmieniać danego zestawu ludzi. Dziewięć minut w meczu z Leicester City, to zapewne nie jest satysfakcjonujący wynik dla młodego Anglika. Z niepokojem o jego sytuacji w Chelsea wypowiada się angielska prasa. Z postacią Loftusa-Cheeka związane są ogromne nadzieje w kontekście mistrzostw świata w Rosji oraz mistrzostw Europy w roku 2020. Nie pozostaje mu jednak nic innego, jak tylko zakasanie rękawów i ciężka praca na treningach. Nią może do siebie przekonać każdego szkoleniowca, a już zwłaszcza Antonio Conte.

 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.