Cena prestiżu, czyli Liga Mistrzów jak Igrzyska. /Okiem Cantony #01

Witam! Po kilku miesiącach wracam do redakcji. Zmieniony, mądrzejszy, bardziej dorosły. Tak samo jak miejmy nadzieję mistrz Polski w pucharach.

Zacznijmy od tego, że nareszcie mamy niesamowitą okazję na polską drużynę w Lidze Mistrzów. Legia Warszawa pokonała na wyjeździe Dundalk FC 2:0. Jedenastokrotni mistrzowie Polski pokonali jedenastokrotnych mistrzów Irlandii. Spotkanie było fatalne, wręcz  nie do wytrzymania. Niemniej, piłkarz Dundalk dotknął piłki ręką, a Nemanja Nikolić zamienił rzut karny na bramkę. Niestety, mam problemy z wytrzymaniem dziewięćdziesięciu minut z komentarzem na Polsacie Sport, więc szybko włączyłem w telefonie angielską relację radiową. Komentatorzy już bronili gospodarzy, że jeden do zera nie jest złym wynikiem, że zawsze można odpowiedzieć i doprowadzić do dogrywki, zwłaszcza, że w rewanżu z BATE zwyciężyli, aż 3:0. Niejako usta zamknął im Aleksandar Prijović. De facto Serbowie, choć jeden gra dla Węgier, drugi jest Szwajcarem, to być może dadzą awans Mistrzowi Polski do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Jeżeli uda się utrzymać ten wynik, naprawdę możemy być dumni. Tak! My – Polacy!

Osobiście Legii nie lubię, ponieważ mieszkam na Śląsku, więc jest to zrozumiałe, dlaczego. Będę jednak trzymał kciuki za reprezentantów Polski w tych elitarnych rozgrywkach. Jeżeli miałbym to porównać, to tak jakby młody polski sportowiec od razu zaczął walkę w finałach Igrzysk Olimpijskich z wielkimi gwiazdami sportu. Dlaczego uważam, ze takie porównanie jest na miejscu? Ponieważ  na pewno Warszawianie zagrają z wielkimi drużynami. Jak wielkimi? Na pewno z kimś z ósemki Barcelona / PSG / Bayern / Juventus / Benfica / PSV / CSKA czy Leicester. Spore szanse, że trafią na Arsenal, Real, Manchester City, Atletico, Borussię Dortmund… Czy wyobrażacie sobie, że np. Ewa Swoboda ma biec tor w tor z Usainem Boltem czy Justinem Gatlinem? Tak moim zdaniem przeskok jest tak duży. Czy wyobrażacie sobie Tomasza Polewkę płynącego na torze obok Michaela Phelpsa? Nic nie ujmuję tym wspaniałym sportowcom (ponieważ, sam wiem ile pracy trzeba włożyć w wyniki i podziwiam każdego olimpijczyka).  Niestety obecny przeskok pomiędzy Legia Warszawa a europejską elitą jest taki jak pomiędzy Jose Argumedo a Deontayem Wilderem. Może wygrywać z wszystkimi równymi sobie, w wadze słomkowej (choć w przypadku Legii to nie zawsze wychodzi), ale z potężnym przeciwnikiem wagi ciężkiej nie da sobie rady. Dziś ewentualny awans Legii będzie pamiętany lepiej rekord świata Anity Włodarczyk, jestem niemal pewny. Inna sprawa, że nasza arcymistrzyni, Pani Włodarczyk za swój sukces i pokazanie, że najlepiej przepracowała ostatnie cztery lata, otrzyma sto dwadzieścia tysięcy złotych od polskiej federacji, oraz prawdopodobnie drugie tyle od sponsorów, bo jakby nie patrzeć pobiła rekord świata. Przykre jest to, że Legia za sam awans do Ligi Mistrzów dostanie… 66 milionów złotych. Za miesiąc gry i osiem spotkań.  Auć? Sami piłkarze dostaną 11 milionów złotych do podziału między siebie. Jeżeli podzieliliby się po równo, da nam około czterystu tysięcy na głowę. Wow! To naprawdę gigantyczny przeskok.

Pomyślcie – Legia w poprzednim roku zarobiła 130 milionów złotych. Teraz w niespełna pół roku może dostać 66 milionów. A  nie wliczyliśmy w to praw telewizyjnych. Niesamowite! Przed Polską otwiera się wielka szansa, na sławę i nareszcie porządnych piłkarzy w naszej lidze.

Panie Hasi! Apeluję w imieniu Narodu Polskiego! Niech Pan nie wprowadza rezerwowych podczas spotkania w Warszawie! To już zwykłe względy bezpieczeństwa.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.