Jerzy Brzęczek / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Reprezentacja Polski przegrała w meczu towarzyskim z Czechami 0:1. Po spotkaniu Jerzy Brzęczek udzielił wywiadu Polsatowi Sport.

O grze w środku pola i ocena meczu

W pierwszej połowie było tego za mało. W drugiej te elementy były już na bardzo dobrym poziomie. Przeciwnik wykorzystał jedną sytuację, a kolejną miał po stałym fragmencie gry. Stworzyliśmy kilka sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. To nie było to, czego oczekiwaliśmy. Mimo porażki to nie było złe spotkanie. Wiem, że teraz są emocje i ocena po porażce będzie troszkę inna. Patrząc na to, co drużyna pokazała w trudnym momencie, kiedy przegrywaliśmy, czyli zaangażowanie, agresję i rozegranie piłki to było kilka ciekawych rzeczy. Oczywiście nie jesteśmy zadowoleni, że przegraliśmy.

O wprowadzeniu Kądziora i małej ilości zmian

Jeśli chodzi o wprowadzenie Kądziora, to patrzyliśmy też na stały fragment gry. On w tym elemencie na treningach bardzo dobrze się prezentował. Później zdecydowaliśmy się na wprowadzenie Arkadiusza Milika, który bardzo dobrze porusza się między strefami. Nie robiliśmy zbyt wielu zmian, bo przegrywaliśmy i nie chcieliśmy tracić czasu. Z drugiej strony w grze była bardzo duża płynność, dlatego nie dokonaliśmy wszystkich zmian.

Pozytywy…

Musimy patrzeć na to z jednego bardzo ważnego punktu. Mecz we Włoszech graliśmy na początku sezonu, kiedy wszyscy byli w okresach przygotowawczych. Jeśli nie grali w klubie, to grali w meczach towarzyskich. Wyglądało to bardzo dobrze. Następne spotkania graliśmy innymi systemami i to już tak dobrze nie funkcjonowało. W dniu dzisiejszym nie mogę zarzucić drużynie braku zaangażowania, ambicji i tego, że nie stwarzała sytuacji. Stworzyliśmy ich dużo, lecz nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Gdybyśmy zdobyli bramkę wyrównującą na 1:1, to bylibyśmy w stanie pokusić się o strzelenie drugiego gola. Szczęście póki co nam nie sprzyja. Problemy, które mamy powodują, że przeciwnik bezlitośnie je wykorzystuje. To nie są łatwe momenty dla drużyny, ale jeśli je przetrwa, to będzie silna. Jestem o to bardzo spokojny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi