Andrzej Szarmach: Zazdroszczę Robertowi Lewandowskiemu

fot. www.retrofutbol.pl

Po 30. urodzinach strzelał w Ligue 1 jak najęty. Z reprezentacją Polski pożegnał się po konflikcie z Antonim Piechniczkiem i sławetnych słowach na odprawie przedmeczowej podczas meczu o 3. miejsce w 1982 – To jest nasz ostatni mecz na mistrzostwach świata, a dla niektórych, w tym Andrzeja Szarmacha, jest to ostatni mecz w reprezentacji – chociaż sam zainteresowany o tym nie wiedział. Andrzej Szarmach w wywiadzie dla “Przeglądu Sportowego” opowiedział między innymi o swojej karierze, Polakach we Francji i Robercie Lewandowskim.

Andrzej Szarmach po skończeniu swojej kariery całkowicie zniknął z radarów. Okazuje się, że przez cały czas mieszka we Francji i po prostu cieszy się emeryturą – Nigdzie się nie pcham. Jestem na emeryturze, patrzę na polskie sprawy z oddali, już bez większych emocji.

“Jak będziesz dobrze grał, kasa też się pojawi”

Popularny “Diabeł” jest do dzisiaj miło wspominany przez kibiców AJ Auxerre. W latach jego gry, ceniono naszych “Orłów” i wielu piłkarzy wybierało grę nad Sekwaną. W ostatnich latach się to zmieniło. Obecnie w Ligue 1 mamy jedynie Arkadiusza Milika i rezerwowego bramkarza Radosława Majeckiego – Myślę, że polscy zawodnicy muszą czuć i na pewno wiedzieć, że się nadają. Bo gdy będą się zdawać na pośredników i podpowiadaczy, daleko nie zajdą. Tracą na tym inni Polacy, bo francuskie kluby potem dziesięć razy się zastanowią, zanim uznają, że warto ich brać, jeśli grzeją ławę. Piłkarz najpierw powinien wybierać sobie taki zespół, w którym jest duża szansa, że sobie poradzi, a nie tam, gdzie będzie tylko zarabiał kasę, bo ta strategia na dłuższą metę się nie opłaci. Jak będziesz dobrze grał, kasa też się pojawi.

Srebrny medalista Mistrzostw Świata między innymi z 1974 roku przez wielu ekspertów jest typowany jako najlepszy Polak w historii, który grał w Ligue 1. Jak twierdzi, nic nie przyszło za darmo i musiał wszystkim udowodnić swoją jakość – Gdy przychodziłem do Auxerre, wiedziałem, że niczego za darmo nie dostanę, że muszę być naprawdę dobry, żeby mnie cenili, choć byłem już znanym w Europie piłkarzem. Moi koledzy z tamtych czasów mieli podobne podejście. Wrócę jednak do agentów i menedżerów, bo to oni często na siłę wypychają jednego czy drugiego chłopaka do jakiegoś klubu, nie zastanawiając się, czy tam sobie poradzi. Jest naprawdę kupa ludzi, którzy się za to wzięli i Francuzi już się w tym pokapowali i coraz rzadziej biorą byle kogo. No i efekt taki, że polskich piłkarzy we Francji coraz mniej.

“Jerzy Brzęczek nie zasłużył na dymisję”

Król strzelców igrzysk olimpijskich w Montrealu nie rozumie dlaczego PZPN zatrudnił Paulo Sousę – Biało-Czerwonych zwykle prowadzili jednak polscy trenerzy, z nimi odnosiliśmy największe sukcesy i ja bym tego nie bagatelizował. Dlatego nie wiem, dlaczego akurat teraz, kilka miesięcy przed finałami EURO, trzeba było zatrudnić obcokrajowca, jakby się waliło i paliło i już tylko cudzoziemiec może coś pomóc. Czyli komuś w analizie wyszło jednak, że nasi się nie nadają. A przecież to zawodnicy są na boisku, a nie selekcjoner. Znałem kiedyś takiego w prezesa klubu, który mówił, że taniej go wyniesie, gdy zwolni jednego trenera niż wyrzuci pięciu zawodników. Zwłaszcza w reprezentacji nie powinno to tak działać.

[Brzęczek] Awansował na mistrzostwa Europy i należało mu pozwolić przygotować zespół do imprezy, która jest zwieńczeniem jego pracy. Brzęczkowi odebrano taką możliwość, dostał ją za to Portugalczyk, który nie miał nic wspólnego z polską piłką, nie pracował z żadną reprezentacją, więc wprowadzenie jakiejkolwiek drużyny na mistrzowski turniej jest dla niego abstrakcją.

“Doczekaliśmy się wielkiego napastnika”

Oczywiście, nie mogło zabraknąć pytania o Roberta Lewandowskiego. Były wybitny napastnik docenia kapitana reprezentacji Polski, jednocześnie twierdząc, że.. “Lewy” w słabszym klubie nie wykręcałby takich liczb – Doczekaliśmy się wielkiego napastnika. Ma imponujące liczby i gra w wielkim klubie. W Bayernie zapracował sobie na taką pozycję, że cała gra ustawiona jest pod niego. Paradoksalnie w innym, słabszym klubie tylu goli by nie strzelał. Nawet w polskiej lidze pewnie by tyle nie strzelał… Wszystko w jego piłkarskim życiu ułożyło się idealnie, miał dużo szczęścia, w kluczowych momentach trafiał na właściwych ludzi, trenerów, kolegów z drużyny – w dodatku powstrzymuje się przed określeniem zawodnika Bayernu “najlepszym piłkarzem” – Aż tak daleko nie będę sięgał. Posługujemy się efektownymi określeniami, lubimy wielkie porównania, ale ja wolę mówić, że jest jednym z najlepszych. Zgodzę się, że jako napastnik wykazuje się niesamowitą skutecznością i to robi wielkie wrażenie.

“Zazdroszczę Robertowi Lewandowskiemu”

Nie od dziś wiadomo, że gdyby nie sytuacja polityczna w Polsce, mogliśmy mieć już kilkanaście lat temu wielu Polaków w czołowych europejskich klubach. 70-latek właśnie tego zazdrości 33-latkowi – W Ligue 1 pierwszy raz zagrałem mając 30 lat… Takie niestety były czasy, najlepsze piłkarskie lata trzeba było przymusowo spędzić w polskiej lidze, a za granicę wyjeżdżało się właściwie na emeryturę. I tego teraz zazdroszczę nie tylko Robertowi Lewandowskiemu, lecz wielu innym Polakom, którzy za młodu wyjeżdżają grać w zagranicznym klubie. Nie chcę się zastanawiać, do jakiego klubu mógłbym trafić po mundialu w RFN, ale proszę mi wierzyć na słowo, że nie miałbym problemu ze znalezieniem sobie mocnej drużyny. To wszystko w przypadku całego pokolenia medalistów Kazimierza Górskiego została przyhamowane. Dlatego bardzo doceniam, że już po trzydziestce we Francji potrafiłem jeszcze tyle lat pograć i nastrzelać goli.

Andrzej Szarmach to jeden z najwybitniejszych piłkarzy polskiej reprezentacji. W swoim dorobku ma między innymi srebrny medal mistrzostw świata w RFN w 1974 roku oraz mistrzostw świata w Hiszpanii w 1982 roku, czy też srebrny krążek igrzysk olimpijskich w Montrealu w 1976 roku.

Źródło: Przegląd Sportowy


OGLĄDAJ MECZE ZA DARMO W FORTUNA TV

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *