Wyniki T-Mobile Ekstraklasy

Na trybunach przy ul. Konwiktorskiej zasiedli wysłannicy zachodnich klubów (m.in. Juventusu Turyn, Interu Mediolan i Borussii Dortmund), którzy przylecieli do Warszawy obejrzeć w akcji Pawła Wszołka, Łukasza Teodorczyka, Arkadiusza Milika i Prejuce’a Nakoulmę.

No i pierwszy gwizdek sędziego musieli poczekać półtorej godziny dłużej, ze względu na awarię telewizyjnego wozu transmisyjnego.

Spotkanie zespołów będących rewelacją rundy jesienną zakończyło się remisem. Gospodarze mogli wygrać, ale nie wykorzystali rzutu karnego. Trudno w to uwierzyć, ale zaprzepaścili „jedenastkę” w czwartym meczu z rzędu! W meczu z Górnikiem pechowcem okazał się Teodorczyk, który nawet nie był wyznaczony przez trenera.

– Jest takie powiedzenie: odrzuć niemożliwe, a wyjdzie ci nieprawdopodobne. Myślę, że to dobry komentarz do sytuacji, bo na pewno będą pytania o czwarty z rzędu niewykorzystany rzut karny. „Jedenastkę” jako pierwszy miał wykonywać Władimir Dwaliszwili, który był zdecydowanym faworytem. Rezerwowymi byli Brzyski i Teodorczyk, ale to już nieważne. Ja jako trener odpowiadam za porządek w drużynie i biorę pełną odpowiedzialność za to, co się dzieje. Myślę, że sobie z tym poradzę. Trzeba pamiętać o tym, że mamy młodą drużynę i zawodników ponosi czasem ułańska fantazja. Trener jest po to, żeby to okiełznać – stwierdził na portalu Polonii trener gospodarzy Piotr Stokowiec.

Polonia Warszawa – Górnik Zabrze 1:1 (0:0)

Bramki: Dwaliszwili (56) – Kokoszka (53 samob.).

Polonia: Przyrowski – Todorovski, Baszczyński, Kokoszka, Pazio (61 Cotra), Wszołek, Piątek, Hołota, Brzyski, Dwaliszwili, Teodorczyk (72 Gołębiewski).

Górnik: Skorupski – Bemben (79 Oziębała), Szeweluchin, Danch, Magiera (73 Gancarczyk), Olkowski, Mączyński, Kwiek, Przybylski, Nakoulma, Milik (89 Nowak).

Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 6000.

Stare piłkarskie przysłowie mówi, że jak nie można zdobyć trzech punktów, to trzeba zdobyć ten jeden – powiedział po meczu w Białymstoku opiekun Korony Leszek Ojrzyński. Jednak z Podlasia powinien wracać z pełną pulą, bo arbiter nie podyktował dla jego drużyny rzutu karnego za zagranie piłki ręką.

Jagiellonia Białystok – Korona Kielce 0:0

Jagiellonia: Słowik – Modelski Pazdan, Gusić, Norambuena, Kupisz, Grzyb, Tymiński, Dzalamidze, Plizga (81 Smolarek), Frankowski (88 Gajos).

Korona: Małkowski – Golański(46 Kijanskas), Stano, Malarczyk, Lisowski, Lenartowski, Lech, Korzym, Sobolewski (75 Foszmańczyk), Sierpina, Żewłakow (67 Szekely).

Żółte kartki: Sierpina, Małkowski. Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Widzów: 4000.

Nie zasłużyliśmy na porażkę, ale stała się ona faktem. Nie załamujemy się jednak, do końca rundy zostały przecież trzy mecze i dziewięć punktów do zdobycia. Jeżeli nie wykorzystuje się w meczu czterech sytuacji sam na sam z bramkarzem, to trudno jest wygrać. Zawodnicy wiedzą, że zawalili w tym elemencie. Postęp jest w naszej organizacji gry – nie biegaliśmy za piłką, tylko nią graliśmy.

Momentami jednak brakowało „paliwa”. Myślę, że bramkarz Piasta uratował gospodarzom zwycięstwo – skomentował dla PAP Marcin Sasal, szkoleniowiec Podbeskidzia. Ale fakty są takie, że „Górale” wciąż znajdują się w strefie spadkowej.

Piast Gliwice – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 (0:0)

Bramka: R. Jurado (81).

Piast: Trela – Zbozień, Cuerda, Polak, Oleksy, Izvolt, Matras, Zganiacz (46 Lazdins), Podgórski, R. Jurado (84 Klepczyński), Kędziora (90 Bzdęga).

Podbeskidzie: Zajac – Cienciała, Piter-Bucko, Pietrasiak, Król, Sokołowski, Ziajka, Łatka (46 Cohen), Chmiel (66 Malinowski), Demjan (77 Pawela), Jeleń.

Żółte kartki: Zganiacz – Sokołowski, Łatka. Sędziował: Tomasz Garbowski (Kluczbork). Widzów: 4000

Nie było to dla nas łatwe spotkanie. Do momentu zdobycia przez nas pierwszej bramki obie drużyny miały swoje szansę dna uzyskanie prowadzenie. Nam w kilku sytuacjach zabrakło ostatniego podania. Trzeba również przyznać, że wypracowaliśmy sobie jednak więcej dogodnych okazji od rywali.

Z pewnością spotkanie ustawił nie tylko rzut karny, ale również czerwona kartka dla piłkarza Widzewa. Cieszę się, że nasz zespół czyni systematyczny postęp i drugi mecz z rzędu zagrał na zero z tyłu – powiedział dla PAP Bogusław Kaczmarek, trener Lechii.

Lechia Gdańsk – Widzew Łódź 2:0 (1:0)

Bramki: Traore (45 z karnego), Ricardinho (74).

Lechia: Buchalik – Deleu, Bąk (64 Janicki), Bieniuk, Brożek, Ricardinho, Surma, Pietrowski, Machaj (81 Oualembo), Wiśniewski (73 Łazaj), Traore.

Widzew: Dragojević – Broź, Abbes, Phibel, Bartkowski, Alex (60 M. Stępiński), Bartoszewicz, Okachi, Kowalski, Banasiak, Ben Dhifallah (73 Lebiediew).

Żółte kartki: Ricardinho – Alex, Abbes. Czerwona kartka: Banasiak (Widzew) w 67 min. Sędziował: Robert Małek (Zabrze). Widzów: 10000.

Nowym trenerem bełchatowian został Michał Probierz, ale pierwszy krok miał nieudany. To był bardzo ważny mecz dla układu w dolnych rejonach tabeli. W spotkaniu, rozgrywanym w potwornej mgle, jedynego gola strzelił Łukasz Hanzel, który łatwo oszukał obrońcę i z ostrego kąta wpakował piłkę do siatki.

Zagłębie Lubin – GKS Bełchatów 1:0 (0:0)

Bramka: Hanzel (89).

Zagłębie: Gliwa – Widanow, Tunczew, Banaś, Rymaniak, Bilek, Hanzel, Pawłowski, Woźniak (75 Sernas), Małkowski (68 Lira), Papadopulos (90 Kowalski-Haberek).

Bełchatów: Stachowiak – Guzman (90 Giel), Szmatiuk, Wilusz, Sawala, Baran, Wróbel, Bożok, Wacławczyk (77 Piekarski), Madej, Simić (56 Buzała).

Żółte kartki: Bilek – Szmatiuk. Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów: 5500.

„Klasyk” polskiej ekstraklasy. W dodatku ten mecz decydował o pozycji lidera. Ale już do przerwy było jasne, że pierwsze miejsce utrzyma Legia.

Lech Poznań – Legia Warszawa 1:3 (0:3)

Bramki: Ślusarski (74) – Kosecki (10), Wawrzyniak (14), Radović (32).

Lech: Burić – Ceesay, Wołąkiewicz, Kamiński (74 Możdżeń), Henriquez, Lovrencsics (46 Tonew), Trałka (62 Djurdjević), Murawski, Linetty, Ubiparip, Ślusarski.

Legia: Kuciak – Rzeźniczak, Jędrzejczyk, Żewłakow, Wawrzyniak, Kosecki (65 Kucharczyk), Gol (90 Łukasik), Furman, Radović, Żyro (80 Salinas), Ljuboja.

Żółte kartki: Trałka, Wołąkiewicz, Linetty – Rzeźniczak, Łukasik. Sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok). Widzów: 40500.

W ubiegłym sezonie Śląsk zapewnił sobie mistrzowski tytuł właśnie na stadionie krakowskiej Wisły.

Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 1:0 (0:0).

Bramki: Iliev (90).

Wisła: Pareiko – Jovanovic, Jaliens, Chavez, Bunoza – Boguski (65 Iliev), Sobolewski, Chrapek (58 Quioto), Garguła (81 Sikorski), Melikson – Genkow.

Śląsk: Kelemen – Pawelec, Jodłowiec, Grodzicki, Spahic – Sobota, Elsner (90 Gikiewicz), Kaźmierczak, Mila, Ćwielong (80 Mraz) – Cetnarski (83 Stevanovic).

Żółte kartki: Bunoza, Sobolewski, Jovanovic – Spahic. Sędziował: Paweł Gil (Lublin). Widzów 12 849.

(Źródło: dziennikwschodni.pl)

2 thoughts on “Wyniki T-Mobile Ekstraklasy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi