The Citizens dwukrotnie odrabiają straty – City remisuje w Lyonie 2:2

the national/ reuters

Olympique Lyon był bliski powtórzenia wyczynu z Etihad Stadium, ale cierpliwa ofensywa Manchesteru City ukróciła marzenia francuskiej publiki. Kluby podzieliły się punktami po remisie 2:2.

 

Podopieczni Bruna Genesia znowu kierowali się konsekwentnym i skutecznym planem stojąc naprzeciw faworyzowanemu Manchesterowi City. Początek należał zdecydowanie do gospodarzy z Groupama Arena. Lyon wyszedł wysoko, nie bał się grać pressingiem, a więc tak jak miało to miejsce dwa miesiące temu na Etihad Stadium. Kibice widzieli piłkę w siatce już po kilku minutach, ale Memphis Depay nie wykorzystał znakomitej piłki. Holender bowiem nie trafił w futbolówkę, którą otrzymał zaledwie parę metrów od bramki Edersona. Gracze Pepa Guardioli byli mało efektywni. Głównie brakowało polotu i fantazji, gdyż kontynuowana tiki-taka nie dawała wymiernych rezultatów. Jeszcze przed przerwą Lyon mógł dwukrotnie objąć prowadzenie. Po pół godzinie gry Ferland Mendy zagrał świetną niską piłkę do niekrytego Corneta, lecz temu odskoczyła piłka i po pressingu rywali, napastnik Lyonu uderzył piłkę bardzo niecelnie. Ten sam zawodnik popisał się na koniec połowy dość karkołomną przewrotką, która o mało nie zakończyła się bramką, ponieważ futbolówka uderzyła w poprzeczkę.

 

Wynik otworzył się dopiero po przerwie. Znowu, to Lyon prezentował się lepiej i nie zmienił się nadto obraz gry. Po dziesięciu minutach od zmiany stron padła premierowa bramka. Memphis Depay odnalazł Maxwela Corneta przy polu karnym, a ten ustawił sobie piłkę na lewej stopie i huknął nie do obrony dla brazylijskiego golkipera City. Był to punkt zapalny i City natychmiast obudziło się z długiego snu. Wyrównanie nadeszło kilka minut później. Los uśmiechnął się do angielskiego klubu przy stałym fragmencie gry. Nisko wrzucona piłka została przedłużona przez Davida Silvę, a całe zamieszanie wykończył Aymeric Laporte bardzo celnym strzałem głową. The Citizens chcieli pójść za ciosem. Kilkadziesiąt sekund później cały stadion zamarł, kiedy Anthony Lopes fenomenalnie sparował główkę Sergio Aguero. Był to zaledwie początek emocji. W ostatnich dziesięciu minutach padły dwa gole. Najpierw ponownie prowadzenie objęli gospodarze, znów za sprawą Corneta, który wykorzystał sytuację jeden na jeden. Trener Lyonu – Bruno Genesio – mógł tylko zakląć pod nosem, ponieważ Manchester City jeszcze szybciej odrobił straty niżeli wcześniej. Dwie minuty trwała radość w Lyonie. Sergio Aguero dopiął swego i wreszcie trafił, tym razem jego główka znalazła drogę do siatki.

 

Drugie spotkanie grupy F, Hoffenheim-Szachtar Donieck, zakończyło się zwycięstwem ukraińskiego klubu 3:2. W związku z wynikami, Manchester City zapewnił sobie awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Gol Szachtara w końcówce skomplikował losy francuskiego klubu. Lyon zagra z Szachtarem w ostatniej kolejce i w razie porażki, to klub z Doniecka zagra w dalszej fazie rozgrywek. Po pięciu kolejkach, City prowadzi z dziesięcioma punktami na koncie. Za plecami ekipy Guardioli znajduje się Lyon z dorobkiem siedmiu punktów (nadal bez porażki). Na trzecim miejscu jest Szachtar z pięcioma oczkami, a na szarym końcu znajduje się TSG Hoffenheim, które oficjalnie pożegnało się z szansami na awans do fazy pucharowej w swoim debiutanckim występie w elitarnych europejskich rozgrywkach.

 

Olympique Lyon – Manchester City 2:2
1:0 – Maxwel Cornet (55.)
1:1 – Aymeric Laporte (62.)
2:1 – Maxwel Cornet (81.)
2:2 – Sergio Aguero (83.)

Olympique Lyon: Lopes – Rafael (74. Tete), Denayer, Marcelo, Marcal, Mendy – Ndombele, Aouar – Fekir (84. Traore) – Depay, Cornet (89. Terrier)

Manchester City: Ederson – Walker, Stones, Laporte, Zinczenko – Mahrez, Fernandinho, David Silva – Sane (71. Delph), Aguero (91. Foden), Sterling

Sędzia: Gianluca Rocchi (Włochy)

Przejdź do paska narzędzi