Środowy felieton: Kto zastąpi Proencę?

Tuż przed Świętami, jak grom z jasnego nieba dotarła do nas informacja, że karierę kończy obecnie najlepszy sędzia na świecie – Pedro Proenca. Portugalczyk przez lata prowadził mecze najważniejszych imprez, a w 2012 roku sędziował finał Ligi Mistrzów oraz Mistrzostw Europy. Całkiem niedawno temu gościł w Polsce, prowadził na Stadionie Narodowym, historyczny z naszego punktu widzenia mecz z Niemcami. Jego decyzja, spowodowana konfliktem z rodzimą federacją, skłoniła mnie do refleksji.

Kto po jego odejściu zasługuje na miano najlepszego sędziego na Świecie. Wyznacznikiem dla tego typu oceny powinny być ostatnie finały Mistrzostw Świata w Brazylii. Mundial popisem arbitrów na pewno jednak nie był. Sędziowie popełniali kardynalne błędy, także w kluczowych spotkaniach. Do najlepszych zaliczyć wypadałoby, oprócz wspomnianego już Proency, nielubianego w Polsce (niesłusznie!) Howarda Webba oraz Nestora Pitanę. Proenca i Webb od przyszłym roku najważniejszym wydarzeniom piłkarskim przyglądać się będą z pozycji fotela przed telewizorem. Argentyńczyk Pitana to z kolei prawdziwie i chyba jedyne sędziowskie objawienie turnieju w Brazylii. Jego problemem podczas letniego turnieju była… dobra dyspozycja jego rodaków. Gdyby Lionel Messi i spółka nie dotarli do strefy medalowej, Pitana prawdopodobnie gwizdałby jedno z czterech ostatnich spotkań. Sędzia z Ameryki Południowej, tak samo jak arbiter z Azji, Afryki, Oceanii, czy którejś z Ameryk nigdy jednak nie będzie określanym najlepszym na Świecie. Czemu? Za wyjątkiem Mistrzostw Świata, czy ich nie do końca poważnej klubowej edycji, nie mają oni żadnej okazji do zaprezentowania się. Żadne talenty nie spowodują, że Copa Libertadores będzie traktowana tak samo poważnie jak Liga Mistrzów UEFA. Żadne petrodolary nie podniosą również znacząco prestiżu azjatyckiej edycji turnieju dla najlepszych klubów kontynentu. Dlatego, aby arbiter zasługiwał na miano najlepszego z najlepszych, musi na co dzień, z powodzeniem, mierzyć się z niebywałą presją i podejmować możliwie najtrafniejsze decyzje o najlepszych zawodnikach i najbardziej topowych zespołach. UEFA mocno promuje Nicolę Rizzollego, którego wyznaczyła na sędziego finału Ligi Mistrzów z 2013 roku. Mnie Włoch mocno zniechęcił do swojej osoby podczas turnieju w Brazylii. Koncertowo zawalił szlagierowe spotkanie fazy grupowej pomiędzy Hiszpanią, a Holandią. Na samym wyniku nie zaważył gwiżdżąc wyimaginowane faule w obie strony, bądź pomijając te godne odgwizdania, ale już nie odgwizdanie ewidentnego faulu na Casillasie przy bramce na 3:1, zadecydowało w ogromnym stopniu o tym, jak mecz się potoczył. W finale też nie ustrzegł się błędów. Wyjście Neuera, który taranuje Higuaina w sytuacji sam na sam, przy stanie 0:0 w drugiej połowie, zakwalifikowane zostało jako faul Argentyńczyka. Ciekawe, jak zakończyłby się lipcowy mecz, gdyby Neuera (bez wątpienia najlepszego obecnie bramkarza na Świecie) nie byłoby na boisku, a Niemcy grali by w dziesiątkę przeciwko jedenastu rywalom. To decyzje, które Włocha dyskwalifikują w wyścigu o miano najlepszego arbitra. Lubiany w europejskiej federacji jest też Felix Brych, ale po pamiętnej bramce widmo, ciężko byłoby nazwać go najlepszym sędzią Świata. Moim zdaniem o miano najlepszego arbitra, po odejściu Pedro Proency, rywalizować będą Turek – Cuneyt Cakir oraz Holender – Bjorn Kuipers. Kuipers w tym roku prowadził finał Ligi Mistrzów i nie zaliczył poważniejszej wpadki. Turniej w Brazylii zakończył na 1/8 finału meczem Kolumbii z Urugwajem. Podobnie jak w przypadku Pitany, jego pech polegał na tym, że Holendrzy grali do końca imprezy. Cakir przed dwoma laty sędziował półfinał Euro, a w tym roku półfinał Mundialu. Przed Turkiem wciąż jednak najważniejszy egzamin, czyli mecz finałowy prestiżowych rozgrywek. Już w czerwcu przekonamy się, kogo UEFA uważa za najlepszego sędziego Starego Kontynentu, a co za tym idzie także całego Świata. Pamiętajmy jednak, że arbiter to też człowiek. A człowiek to nie maszyna i ma prawo do błędu. Tych najlepszych powinno cechować to, że potrafią się do tego przyznać i w przyszłości podejmować trafniejsze decyzje.

Dalsza część newsa pod materiałem wideo


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.