Serie A: Goleada zakończona zwycięstwem Romy. Emocje do ostatnich sekund.

Eurosport

Siedem bramek, w tym dwie w samiutkiej końcówce. Ich efektem zaś rollercoaster zakończony zwycięstwem Giallorossich. 

Zakończyła się dziś czarna seria Rzymian trwająca od zeszłego piątku. Nie skończyły się jednak kłopoty z mentalnością i nade wszystko z defensywą, Piłkarze Romy nie byli w stanie bowiem zamknąć spotkania nawet przy wyniku 3:1, a kardynalnych błędów w obronie było co nie miara. Zacznijmy jednak od początku. 

To podopieczni Fonseci otworzyli wynik tego meczu. Długie podanie na wybiegającego Lorenzo Pellegriniego zaowocowało jego asystą. Zagrał bowiem dochodzącą piłkę do będącego w polu karnym Mayorala, a Hiszpan dokonał egzekucji. Udało mu się to, co kompletnie nie wychodziło we wtorkowym meczu pucharowym. Nie nacieszyli się jednak gospodarze z prowadzenia nawet 10 minut, gdyż nadszedł pierwszy w tym spotkaniu zawał w obronie. Zamieszanie w polu karnym gdzie pogubili się zarówno Smalling jak i Kumbulla najlepiej wykorzystał Piccoli posyłając piłkę do siatki obok bezradnie interweniującego Lopeza. 

Roma zabrała się do roboty dopiero w drugiej części. Na 2:1 trafił ponownie Borja Mayoral, który postanowił definitywnie udowodnić, że pamięta jak strzela się gole. Na skraju szesnastki Spezii minął sobie obrońcę i mierzonym strzałem posłał piłkę w dolny róg bramki. Asystę zaliczył Jordan Veretout. Kolejną bramkę Giallorossi zdobyli trzy minuty po drugiej. Lewym skrzydłem jak wiatr pognał Spinazzola, wpadł w pole karne i podał do Karsdorpa. Holender dopełnił formalności podwyższając prowadzenie swojej drużyny. 

Było 3:1, do końca około 35 minut, wydawało się, że jest już po wszystkim. Często tak właśnie wydaje się w meczach Romy i najczęściej jej kibice ze szkodą dla swoich nerwów grubo się mylą. Dwa kolejne zawały w obronie i był już remis. Wpierw Farias pojechał z obrońcami Rzymian jak z dziećmi i pokonał Lopeza precyzyjnym uderzeniem. Do remisu zaś doprowadził któż inny jak nie były gracz Giallorossich, Verde. Włoch wykorzystał koszmarną pomyłkę Smallinga, który mając piłkę pod nogą nie trafił w nią co dało graczowi Spezii okazję do wyjścia sam na sam z hiszpańskim bramkarzem. Nie pomylił się.

Fino alla fine

Wydawało się, że były Romę ponownie pogrąży ich były zawodnik. Przed kilkoma dniami trafił przecież na 2:3. Tak się jednak nie stało. Mimo, że do końca meczu został już tylko czas doliczony, Roma zdołała go wygrać. Dośrodkowanie z lewej strony. Piłkę klatką idealnie zgasił Bruno Peres. Zrobił to na tyle idealnie, że zgubił tym przyjęciem defensora. Brazylijczyk rozejrzał się i zagrał po ziemi do grającego świetne zawody i zaciekle walczącego Pellegriniego. Wychowanek Rzymian zaś uderzył mocno pod poprzeczkę, trafił. Po golu z radości biegł nawet Fonseca. Portugalczyk wiedział zapewne, że ten gol prawdopodobnie właśnie uratował jego posadę. 

AS Roma 4 : 3 Spezia

17′ i 52′ Mayoral, 55′ Karsdorp, 90+2′ Pellegrini – 24′ Piccoli, 59′ Farias, 90′ Verde

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *