fot. sscnapoli.it
Udostępnij:
WhatsApp
Kopiuj link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!

Rozbiórkę czas zacząć!

Nie będzie litości dla buntowników. Taką postawę wobec piłkarzy podejmie zapewne niedługo prezes Napoli Aurelio De Laurentiis. Słaby start sezonu i bunt po meczu z Red Bullem zwiastują zmiany. Z klubem pożegna się Carlo Ancelotti i pewnie znaczna część starej gwardii.

Zaczęło się niewinnie, od odejścia Maurizio Sarriego. Były szkoleniowiec Empoli i miłośnik papierosów nie dogadywał się z prezydentem klubu i zdecydował się nie przedłużać kontraktu. De Laurentiis nie szukał następcy zbyt długo i sięgnął po nazwisko z najwyższej półki. Carlo Ancelotti miał Napoli na najwyższą półkę klubową wciągnąć, ale po drodze coś pękło. Pękł Carlo, pękł De Laurentiis i chyba pękło również Napoli.

Czyste piękno

Przed startem poprzedniego sezonu sam prezydent klubu podkreślał, że nowy szkoleniowiec będzie potrzebował czasu, aby wdrożyć swój styl. Wszyscy zatem czekali i trzeba przyznać, że początek był nawet obiecujący. Pomimo średniej formy w pierwszych pięciu meczach triumfowali czterokrotnie, ale wielkiego stylu nie było widać. I tak było przez cały sezon. Napoli odpadło z Ligi Mistrzów po pamiętnym meczu z Liverpoolem, szanse na Scudetto straciło już koło lutego, a Liga Europy Włochów nigdy specjalnie nie kręciła. W pierwszym sezonie Carletto nie chodziło jednak o wygrywanie pucharów, ale o nadanie Azzurrim wyrazistego stylu, takiego jak za Sarriego.

Za kopciucha może i nie wygrali Scudetto, ale obok Manchesteru City, grali najpiękniejszy futbol w Europie. Dla Napoli warto było odpalić telewizor i poświęcić dwie godziny swojego życia, żeby zobaczyć czyste piłkarskie piękno. Niestety Sarri poleciał na Wyspy, a Ancelotti nie zbudował nic. Najlepiej działały w jego drużynie schematy, które wypracował poprzednik.

Co z buntownikami?

Tamten sezon nie był jednak taki zły w porównaniu do tego, co dzieje się teraz. Miało być straszenie Juventusu i próba wyrwania im Scudetto, a może się skończyć na walce o europejskie puchary. Po meczu z Genuą drużynie z Kampanii bliżej jest do strefy spadkowej niż do fotela lidera. Napoli, zamiast usiąść przy jednym stole z Juve i Interem w wykwintnej restauracji, pląta się gdzieś pod budką z kebabem. A to dopiero początek kłopotów. Z kryzysem będzie musiał uporać się prawdopodobnie inny szkoleniowiec. Ciekawsza wydaje się sprawa buntu, do którego doszło po meczu Ligi Mistrzów z Red Bullem Salzburg. De Laurentiis miał zarządzić tygodniowy karny obóz dla piłkarzy. Na to nie zamierzała zgodzić się starszyzna drużyny i wszyscy rozjechali się do domów.

To nie spodobało się ani prezydentowi klubu, ani kibicom. Wydaje się więc, że Napoli czeka czyszczenie szatni. Z klubem prawdopodobnie pożegnają się Jose Callejon i Lorenzo Insignie, którzy patrzą w kierunku Chin, Alan, który na walizkach siedział już zimą oraz Elseid Hysaj i Fauozi Ghoulam - od dawna grają z formą w chowanego. Odejść mogą również Polacy, którym kontrakty kończą się w czerwcu 2021 roku. Wobec niepewnej przyszłości klubu wiele mówi się o tym, że Milik i Zieliński latem zmienią klub.

Z drużyny walczącej jak równy z równym z Juventusem niewiele zostało. Napoli jest w tym momencie jak stadion San Paolo - zapuszczone i zniszczone. Czy pod Wezuwisz przybędzie architekt, który odremontuje szatnię i atmosferę w stolicy Kampanii?


Data publikacji: 11 listopada 2019, 13:16
Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.