Po Europie czas na ligę. Real Madryt zaczął obiecująco, ale czy utrzyma trend?

Real Madryt

fot. Real Madrid official

Po amerykańskiej trasie czas na nowe rozdanie. Kilka dni temu Real Madryt pokazał szczęśliwą twarz mistrza, pewnie zdobywając Superpuchar Europy. Teraz czas na ligę, do której podchodzą w roli faworyta. Chociaż konkurencja się zbroi, to ekipa Carletto wygląda po prostu świeżo.

Thibaut Courtois dalej ostoją, Casemiro na finały – nowy sezon, lecz niektóre rzeczy pozostają niezmienne. W środowy wieczór Real Madryt był znacznie lepszym zespołem od Eintrachtu Frankfurt, jednakże w dużej mierze to dzięki postawie Courtois dynamika meczu pozwoliła na zachowanie chłodnej głowy. Ratował skórę, zatrzymując Kamadę i finalnie utrzymał czyste konto. Tak jak w poprzedniej kampanii pokazał klasę. To dobry prognostyk w walce o złoto. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, w jaki sposób grę prowadzi Real Madryt.

Belg dla Ancelottiego stał się niezastąpiony, tak, jak Casemiro w meczach finałowych. To pewnego rodzaju fenomen, że Brazylijczyk nawet będąc pod formą przez wiele miesięcy, błyskawicznie wrzuca wyższy bieg, gdy dochodzi do punktu kulminacyjnego. Tak było wiosną i tak też ta historia rozpoczyna się w tym sezonie. MVP Superpucharu Europy to mocna obietnica na najbliższe miesiące.

30-latek w środę zaliczył najwięcej udanych wślizgów, notując przy tym dziewięć przechwytów. Znakomicie zapobiegał możliwości rozwinięcia ataku, tworząc szczelną zaporę, której Eintracht po prostu nie mógł przebić. To okazało się decydujące w kluczowych momentach, w których rywal zaczynał wywierać presję. Casemiro nie ograniczał się tylko do tytanicznej pracy z tyłu, ale pomógł i z przodu asystując przy bramce Alaby. Tym samym raz jeszcze udowodnił swoją wartość, dając do zrozumienia, że poprzeczka wisi wysoko i młodzież musi się postarać, aby urwać dla siebie trochę minut.

Toni Kroos to dalej jakość

32-latek nie może indywidualnie zaliczyć ubiegłego sezonu do najlepszych w swojej karierze, mimo że Real Madryt triumfował prawie na każdym polu. Niemcowi zarzucano, że ten nie nadąża za tempem gry, a jego kunszt zaczynają przykrywać problemy motoryczne. Po transferach Camavingi i Tchouameniego także czas na boisku w tym sezonie zdaje się kurczyć. I chociaż Toni Kroos w tej szeroko pojętej długowieczności ustępuje Modriciowi, to dalej ma jeszcze wiele do zaprezentowania. Mecz z Eintrachtem mógł być doskonałym preludium, że do końca kariery jest jeszcze trochę czasu.

Niemiec w środę zanotował 120 kontaktów z futbolówką, utrzymując dokładność podań na poziomie 94% (97/102). Dyktował tempo gry, skutecznie przecinając linię obrony długim podaniem (12/14) i nie pozostawał dłużny także przy pressingu. To był prawdziwy masterclass, który ogląda się z wypiekami na twarzy. Wypoczęty Toni Kroos to ostoja, ale czy sił starczy na całą kampanię?

Ten sam dylemat – co z Benzemą?

Oglądanie Karima Benzemy bez piłki to lekcja sama w sobie. Nigdy nie przestaje się poruszać, a jego celem jest zapewnienie przejścia futbolówki wszędzie tam, gdzie jest to potrzebne. Nie ma jednak dublera, bo żaden nie jest w stanie go zastąpić, cytując słowa Carlo Ancelottiego. Sezon jednak długi i Francuz niejednokrotnie może okazać się niedostępny dla włoskiego szkoleniowca. I tu pojawia się problem, bo poza Benzemą jedynym nominalnym napastnikiem w kadrze mistrza Hiszpanii jest Mariano Diaz. Borja Mayoral i Luka Jovic opuścili Madryt, a zaraz w ich ślady może pójść gwiazdor Castilli – Juanmi Latasa. Według dziennikarza Jose Felixa Diaza, 21-latek był gotów przejąć rolę rotacyjnego dla francuskiego snajpera, ale skutecznie zniechęcił go Carlo Ancelotti. Brak minut podczas okresu przygotowawczego w Stanach Zjednoczonych sprawił, iż Latasa jest gotów przyjąć ofertę Getafe.

Czy to oznacza, że brak Benzemy zmusi do zmiany ustawienia? Niekoniecznie. Mimo dezaprobaty Hazarda to właśnie Belg był przymierzany jako ewentualny zastępca kapitana Los Blancos w roli dziewiątki. Cały czas na pokładzie jest też Asensio, więc trwały schemat na wyjściowe 4-3-3 powinien zostać utrzymany przez lwią część sezonu. Niemniej Benzema to nie tylko dostarczyciel bramek, a jego absencja znacząco wpływa konstrukcję gry w ofensywie, co widzieliśmy w zeszłym sezonie. Tym samym problem pozostaje nierozwiązany, a nadmierna eksploatacja Francuza staje się wyzwaniem dla trenerów od przygotowania fizycznego. Panie Pintus, radź se pan sam.

Almeria – Real Madryt. Gdzie oglądać? Transmisja na żywo

Czas gra na korzyść, Real Madryt w swoim stylu

To już klasyka gatunku. Real Madryt rośnie z każdą minutą, osiągając szczyt, gdy rywal opada z sił. Bez względu co zaproponuje przeciwnik, celem mistrza Hiszpanii jest odpowiednie zarządzanie czasem. To często tworzy wrażenie, że to oponent prowadzi grę, zdobywając coraz więcej pola. Często, regularnie zatrudniając do pracy Courtois. Jest w tym trochę dramaturgii. Emocji, których nie brakuje, gdy zespół wrzuca wyższy bieg. To nakręca i wprowadza w stan, który Realowi pozwala zachować koncentrację do ostatniej sekundy. Widz ma widowisko, a zespół wydaje się zdecydowanie mocniejszy mentalnie.

W tym wszystkim można zauważyć, iż spokojne lato Realu Madryt (szczególnie po sadze z Mbappe) nie oznacza, że zespół stał się gorszy. Monolit został utrzymany, a dyspozycja wygląda obiecująco. Przedsmak z Superpucharu Europy to także lekcja o konsekwencji i atutach, które dalej potrafią brać górę nad rywalem. Czasem przewidywanie, ale wciąż groźnie i łatka faworyta do mistrzostwa nie powinna ciążyć. Z pewnością nie dziwi, bo Real Madryt jest głodny kolejnych sukcesów.

To jednak gra w kotka i myszkę, więc łatwo przedobrzyć. Dziś profilaktycznie największą przestrogą ma być kondycja fizyczna. Rotacja, której za rządów Ancelottiego oglądamy niewiele. Mimo że na ten moment katastrofy nie ma, to głosów o większą dozę zaufania nie brakuje. Włoski szkoleniowiec odpowiedzieć ma już w otwarciu z Almerią. Według hiszpańskiej prasy do wyjściowego składu awizowany jest Vazquez (wskutek problemów Carvajala), Rudiger, Tchouameni, Camavinga oraz Asensio. Wydaje się, że po przerwie zobaczymy także Hazarda. Pozostaje retoryczne pytanie – czy to drastycznie zmieni obraz gry w porównaniu do Superpucharu Europy?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.