Przyszłość Antonio Rüdigera. Ruszyła madrycka karuzela

Rüdigera

fot. Chelsea Official


Przyszłość Antonio Rüdigera leży poza Stamford Bridge. Stało się jasne, iż Niemiec opuści Chelsea, a chętnych nie brakuje. Według wielu źródeł 29-latek w następnym sezonie przywdzieje trykot Realu Madryt, ale czy podąży śladami Davida Alaby?

Antonio Rüdiger zaczął już planować swoją przyszłość poza Londynem. Nie ma nowych właścicieli i nie ma oferty, co z przykrością potwierdził również Thomas Tuchel. Doświadczony defensor oczekiwał nowej umowy, opiewającej na około 12 mln euro za sezon, dając priorytet Chelsea. Czas jednak zaczął się kurczyć, co skrzętnie próbuje wykorzystać konkurencja. W wyścigu o podpis 29-latka długo przewodził Real Madryt i według informacji podanych przez Fabrizio Romano oraz Nicolo Schirę to właśnie lider LaLiga dopiął swego. Rüdiger latem przeprowadzi się na Stamford Bridge.

Temat transferu Antonio Rüdigera do stolicy Hiszpanii przewijał się wielokrotnie w ostatnich miesiącach, tworząc różne perspektywy. Czy to po sytuacji z byłym włodarzem Chelsea i nałożonych ograniczeniach na londyński klub. Czy po przegranym dwumeczu z Realem Madryt, gdy sam Niemiec pokazał się z dobrej strony na tle lidera LaLiga. 29-latek zdaje sobie sprawę, że to idealny moment, by spróbować swoich sił na Półwyspie Iberyjskim, idąc śladami Alaby. Byłby gracz Bayernu w krótkim czasie zrobił ogromne wrażenie na kibicach Realu i dziś trudno sobie wyobrazić wyjściową jedenastkę bez Austriaka. Formalnie porozumienia jeszcze nie ma, bo być nie może. O transferze i tak dowiemy się dopiero po sezonie. Niemniej Real Madryt jest gotów spełnić wymagania finansowe piłkarza Chelsea, oferując mu czteroletni kontrakt w ciągu kilku najbliższych dni. W grę wchodzi również premia za podpis, która może wynieść nawet blisko 10 mln euro.

“Trzecia zasada dynamiki Newtona”

Ważnym argumentem, przemawiającym za transferem Rüdigera są braki na pozycji centralnego obrońcy. Carlo Ancelotti w talii posiada jedynie Edera Militao, Davida Alabę, Nacho i Jesusa Vallejo, z czego 32-latka trudno przypisać do konkretnej pozycji, a Vallejo nie jest częścią wizji włoskiego szkoleniowca. Carletto nie zrezygnował z 25-latka latem, albowiem drużynę opuścili Raphael Varane, Sergio Ramos i Victor Chust poważnie osłabiając możliwość rotacji. Niemniej Hiszpan w tym sezonie ledwo powąchał murawę i niewiele wskazuje, aby jego rola uległa zmianie. Ancelotti woli umieścić Carvajala w środku niż postawić na Aragończyka. Do pierwszej drużyny zbliża się także Rafa Marin, aczkolwiek trudno oczekiwać, by ktokolwiek z Castilli miał stanowić konkurencję dla głównego członu drużyny.

To postać Davida Alaby może okazać się kluczowa w kontekście umiejscowienia Rüdigera. Po przybyciu Niemca najbardziej racjonalnym posunięciem byłoby przesunięcie Austriaka na lewą obronę. Pozycję, którą zna za czasów gry dla niemieckiego potentata. Po odejściu Marcelo, ostatnich problemach Mendy’ego i niejasnej przyszłości Miguela Gutierreza to rozwiązanie nie budzi większych wątpliwości. Z drugiej strony Alaba świetnie spisuje się w środkowej strefie i chętnie bierze czynny udział w grze przy wyprowadzaniu futbolówki wyżej. Te przeszywające długie podania to już swego rodzaju wizytówka. Szczególnie przy stylu prezentowanym przez Real Madryt. W bocznym sektorze miałby co prawda więcej zadań stricte ofensywnych, ale nie bez powodu sam niegdyś odcinał się od możliwości powrotu na tę część boiska. Inna specyfikacja i więcej biegania. Oczywiście czasy się zmieniły, ale skoro Austriak dobrze rozwija się w środku, to po co te założenia burzyć? Czy przesunięcie niegdyś do środka Sergio Ramosa nie okazało się strzałem w dziesiątkę?

Niestabilny Militao i Carvajal

Jeżeli nie Alaba to rzecz jasna Eder Militao. Nierówny Brazylijczyk pracuje wyłącznie w dwóch trybach. Tym nieśmiertelnym, który prezentował nam wiosną, czy jesienią ubiegłego roku. A także w tym drugim, uśpionym. Tryb ekonomiczny, który Ederowi załącza się bez względu na rangę meczu, czy rywala. Wówczas po prostu staje się wolnym elektronem, a liczne błędy indywidualne muszą naprawiać jego partnerzy. Być może rywalizacja o miejsce w składzie okazałaby się najlepszym rozwiązaniem. A być może sprawiłaby, że Brazylijczyk znów poczułby się jak piąte koło u wozu.

Real Madryt i mentalność zwycięzcy. Jakie wnioski?

Za najmniej prawdopodobny scenariusz należałoby uznać przesunięcie Militao na prawą obronę, a Rüdigera do środka w parze z Alabą. 24-latek grywał na boku defensywy, ale jego warunki fizyczne nie wpasowują się wyrobiony wzorzec na tej pozycji. Więcej w tym przesuwania podobnego do Araujo w Barcelonie niż budowania spoiwa na lata. Pamiętajmy, że Niemiec jest starszy od Militao, więc można przewidywać, że jego “data ważności” wskazuje termin zdecydowanie bliższy.

Kto następny?

W madryckich biurach słychać, iż Florentino Perez nie powiedział ostatniego słowa, jeżeli mowa o bloku defensywnym. Wiemy, iż cały czas do Realu Madryt przymierzany jest Kylian Mbappe, ale to na rotację w obronie miał narzekać Carlo Ancelotti. Obok usilnie wpychanej nam powieści, dotyczącej Reece James’a, który zachwycił w meczu z Realem, o wiele bardziej realnym wydaje się powrót Frana Garcii.

Wychowanek Los Blancos latem ubiegłego roku opuścił Real Madryt na rzecz Rayo Vallecano. Beniaminek zaliczył świetne wejście w sezon, ale w nowym roku zaczął pikować. Ostatnie zwycięstwa z Espanyolem i Barceloną uplasowały ekipę Iraoli na wysokiej 11. pozycji w tabeli, skutecznie oddalając wizję spadku. Garcia wydatnie przyczynił się do wyniku Los Vallecanos, występując w 35 meczach. Możliwość sprowadzenia z powrotem 22-latka za jedynie 5 mln euro wydaje się kuszącą perspektywą, lecz niesie ze sobą konsekwencje. Młody Gutierrez może poszukać wypożyczenia, ale co z Mendy’m?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.