Problematyczny Ilaix Moriba

Ilaix Moriba

twitter: fcbarcelona

Ilaix Moriba to z pewnością jeden z najbardziej utalentowanych zawodników La Masii. Niestety, jego przyszłość w klubie wciąż jest niejasna, a sam klub ma już dość ciągnących się w nieskończoność negocjacji. O co chodzi? O pieniądze, które nagle stały się najważniejsze.

Moriba w pierwszej drużynie FC Barcelony zadebiutował w zeszłym sezonie przy okazji meczu w Pucharze Króla przeciwko Cornelli. Barca wygrała tamto spotkanie 2:0, a pomocnik spędził na placu gry aż 74 minuty. Później otrzymał jeszcze kilka szans od Ronalda Koemana, których nie zmarnował. Łącznie zagrał w 18 meczach, w których zdobył 1 bramkę i 3 asysty. Kibice bardzo optymistycznie spoglądali na 18-latka i można było odnieść wrażenie, że to dopiero początek wspaniałej przygody w barwach Blaugrany.

Miarka się przebrała

Teraz jednak kibice i sam klub nie patrzą już tak beztrosko na pomocnika. Ba! Zawodnik zaczyna pomału irytować każdą ze stron swoim zachowaniem i przeciąganiem negocjacji w nieskończoność. A wszystko zaczęło się od rozmów w sprawie przedłużenia kontraktu, który wygasa już w przyszłym roku. Agenci zawodnika żądają wielkich pieniędzy, na które ten po prostu nie zasłużył. Mówi się, że piłkarz chciałby zarabiać około 6 milionów euro za sezon, czyli tyle samo, ile zarabiać będzie chociażby Aguero. Oczywiście zawodnik ma niewyobrażalny talent, jednak przez swoją pazerność wiele stracił w oczach kibiców. Do tego sam klub pozostaje nieugięty i dopóki zawodnik nie złoży podpisu pod nowym kontraktem, nie będzie mógł zagrać w żadnej z drużyn Barcelony.

Słabe wyczucie czasu

W klubie desperacko szuka się każdego eurocenta, bowiem sytuacja finansowa klubu jest nieciekawa. Na obniżkę pensji mają decydować się nawet ci najbardziej zasłużeni, jednak jak dotąd to tylko pogłoski. Aguero zrezygnował ze swojej wielkiej pensji, którą otrzymywał w City, Depay również nie będzie zarabiać więcej niż w Olympique’u Lyon, a na do dodatek sam Leo Messi ma obniżyć swoje zarobki o ponad połowę. Wtem pojawia się młody zawodnik, który dopiero zaczyna swoją przygodę z profesjonalną piłką i stawia żądania. Oczywiście ktoś może napisać: „Skoro w innych klubach oferują mu lepsze pieniądze, to dlaczego tutaj nie ma zarabiać podobnych?”. Problem w tym, że nowe limity płac nie pozwalają na zbytnie dawanie podwyżek, a do tego drabinka wynagrodzeń zostałby mocno zaburzona. Jak już napisałem, zawodnik chce zarabiać tyle, co Sergio Aguro i więcej od chociażby Pedriego, który do gry zespołu wnosi o wiele więcej.

Powiew hipokryzji?

Do tego wszystkiego ojciec zawodnika podkreślał przecież całkiem niedawno, że pieniądze nie są najważniejszą kwestią:

„Mimo zainteresowania wielu klubów podpisaliśmy kontrakt z Barcą. Zrezygnowaliśmy z wielkich pieniędzy, ponieważ Ilaix chciał tu grać”

„W tej sytuacji, dzięki Koemanowi, w 100% myślę o Barcelonie. Po co odchodzić? W tym wieku, ryzykując przejście do innego zespołu, gdy ma się trenera, który w tak skomplikowanym meczu jak ten z Sevillą stawia na młodego chłopaka z La Masii. Trzeba to docenić. Prawie nikt tego nie robi” – mówił ojciec Ilaixa na łamach dziennika Sport.

W obecnej sytuacji ta wypowiedź brzmi wręcz groteskowo. Zrezygnowali z wielkich pieniędzy, tylko po to, żeby zaraz próbować wyciągnąć je od klubu. Prawdopodobnie za czasów Bartomeu Ialix dostałby podwyżkę z pocałowaniem ręki. Jednak niektórzy chyba wciąż zapominają, że prezesem klubu jest teraz Laporta, który nie daje sobie w kaszę dmuchać. Laporta rządzi twardą ręką, a w obliczu takiej sytuacji finansowej tym bardziej nie da stawiać sobie warunków. Mundo Deportivo informowało nawet ostatnio, że klub zaoferował kontrakt na trzy lata, aby piłkarz miał perspektywę poprawy wynagrodzenia, gdy klub znajdzie się w lepszej sytuacji finansowej. Propozycja ta miała być pewnego rodzaju kompromisem, jednak i ona została odrzucona. Dlatego też wydaje się, że sytuacja jest patowa.

Na twoje miejsce czekają już inni

Warto też pamiętać, że nikt nie jest nie do zastąpienia. Jeśli klub ostatecznie zdecydowałby się na sprzedaż młodego pomocnika, to na jego miejsce czeka już kilku utalentowanych piłkarzy. Głównym beneficjentem odejścia Moriby byłby prawdopodobnie Gavi, który bardzo spodobał się Koemanowi. Holender jest pod wrażeniem jakości, jaką ma w sobie ten 16-latek i niewykluczone, że to właśnie on skorzystałby na tym najwięcej. Do tego w drużynie jest jeszcze Nico, który również jest wielkim talentem szkółki Barcelony i czeka na swoją szansę. Ponadto do klubu dołączył niedawno Yusuf Demir, który również wywarł wielkie wrażenie na trenerze Barcelony. Każdy z wymienionych zawodników ma być w dynamice pierwszego zespołu i niewykluczone, że kilkukrotnie zobaczymy ich w pierwszej drużynie w przyszłym sezonie. Dlatego też odejście Moriby wcale nie musi być takie straszne.

Podsumowanie

Jeśli Moriba nie zdecyduje się na podpisanie kontraktu, klub z pewnością będzie starał się sprzedać go jeszcze tego lata, aby nie stracić go za rok za darmo. Zawodnikiem interesuje kilka klubów z Premier League czy chociażby Real Madryt. Oczywiście takie rozwiązanie będzie ostatecznością i osobiście mam nadzieję, że obie strony dojdą w końcu do porozumienia, co nie jest łatwą sprawą. Zawodnik musi wyznaczyć sobie priorytety – albo podążanie za pieniądzem, albo pozostanie w klubie, który nie boi się postawić na młodych. W końcu sam zawodnik podkreślał, że jego marzeniem jest gra dla FC Barcelony i teraz tylko od niego zależy, czy to marzenie spełni się w większym stopniu niż dotychczas.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *