Premier League: Heung-min Son bohaterem Tottenhamu w hicie kolejki

Tottenham

fot. twitter.com/spursofficial

W hicie 1. kolejki Premier League Tottenham wygrał z Manchesterem City 1:0. Spotkanie miało jednego króla – Heung-min Sona, który zdobył jedyną bramkę. Koreańczyk wraz ze swoimi kolegami z drużyny rozegrał bardzo dobry mecz.

Gdyby zapytać przed spotkaniem Tottenhamu z Manchesterem City obiektywnego kibica Premier League, który z tych zespołów ma lepszą ofensywę, to na pewno większość wskazałaby „Obywateli”. Tymczasem dzisiaj w zasadzie żaden tercetu Sterling-Torres-Mahrez absolutnie nie mógł równać się z Sonem czy Lucasem. Goście z Manchesteru byli przez większość meczu tłem dla rywala. Co prawda mieli przygniatające posiadanie piłki, ale co z tego, jeśli nic nie wynikało z tego rozgrywania piłki. Niemal każda akcja podopiecznych Guardiioli kończyła się stratą i kontrą Tottenhamu. I trzeba powiedzieć, że gospodarze robili to fantastycznie. Tylko pech i niedoskonałości w wykończeniu akcji zdecydowały o tym, że nie prowadzili do przerwy.

Co się odwlecze, to nie uciecze. W 55. minucie Spurs rozegrali już którąś akcję z rzędu, a ona wreszcie dała upragnionego gola. Piłkę na połowie połowy City dostał Son. Koreańczyk bardzo umiejętnie podprowadził ją do pola karnego przeciwnika i zszedł do środka. Wystarczyło szybkie rzucenie oka na ustawienie bramkarza i posłanie świetnego strzału. Goście pogubili się w defensywie i stracili gola. Ederson mógł jedynie popatrzeć z wyrzutem na swoich kolegów z defensywy. Bardzo prawdopodobne, że na konferencji prasowej Guardiola będzie mógł zacytować Grzegorza Skwarę i jego słynne: Zgadza się, no, jesteśmy dziadami, no. Niech pan zapyta bramkarza, niech pan zapyta Foszmańczyka, niech pan zapyta tych innych, … , naszych chłopaków, co, … , zrobili. 

Dalsza część newsa pod materiałem wideo

W zasadzie do końca spotkania utrzymał się stan, który widzieliśmy przez 90. minut. Manchester City wychodził z siebie, ale nie miał pomysłu na sforsowanie defensywy rywala. Trzeba powiedzieć, że chociaż długie wymiany piłek mogły się może podobać, to z nich zwyczajnie nic nie wynikało. Brakowało konkretyzacji akcji, może zrywu pojedynczego zawodnika. Ani Sterling, ani Grealish, ani nawet De Bruyne nie przypominali kreatywnych zawodników, za jakich ich uważamy.

Tottenham w wielkim stylu zainaugurował sezon. Drużyna Nuno Espirito Santo pokazała charakter i dyscyplinę taktyczną. Przez cały mecz konsekwentnie grali „swoje”, nawet przez chwilę nie próbowało robić tzw kwadratowych jaj i to przyniosło określony skutek. Brawo dla zespołu z Londynu za bardzo dobrą grę z faworyzowanym rywalem!


Tottenham Hotspur – Manchester City 1:0 (0:0)

Bramki: 55′ Son Heung-Min

Tottenham Hotspur: Lloris – Tanganga (83′ Doherty), D. Sánchez, Dier, Reguilón – Højbjerg (90′ Romero), Skipp – Bergwijn (77′ Lo Celso), Alli, Lucas Moura – Son Heung-Min.

Manchester City: Ederson – Cancelo, Rúben Dias, N. Aké, B. Mendy (79′ Zinčenko) – Grealish, Fernandinho, Gündoğan – Mahrez (79′ De Bruyne), F. Torres, Sterling (71′ Jesus).

Kartki: 66′ Lucas Moura (TOT), 90+1′ D. Sánchez (TOT) – 90+1′ Grealish (MCI)

Sędziowie: Taylor – Beswick, Nunn


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.